http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Polska pozwana przed Europejski Trybunał Sprawiedliwości za akcyzę na prąd

Rafał Zasuń
2007-07-18, ostatnia aktualizacja 2007-07-18 00:00

Przez dwa lata polskiemu rządowi nie udało się wysłać projektu ustawy do Sejmu

"Gazeta" pisała o takim scenariuszu wiele razy, bo o tym, że musimy zmienić nasze prawo, było wiadomo już od 2004 r. Chodzi o to, że akcyzę na energię elektryczną płacą w Polsce elektrownie. Zgodnie z unijnym prawem od 2006 r. powinny to robić zakłady energetyczne, które sprzedają prąd końcowemu odbiorcy. Pierwszy projekt zmiany ustawy o akcyzie resort finansów przedstawił jeszcze w poprzedniej kadencji Sejmu - w 2005 r. Ale na horyzoncie były już wybory i ustawy nie udało się uchwalić. Po wyborach przez cały 2006 r. i połowę 2007 r. w resorcie finansów trwały prace nad nową ustawą, a urzędnicy obiecywali, że projekt ujrzy światło dzienne lada moment.

Niepewność, kto będzie płacił akcyzę, ogromnie irytowała energetyków, którzy nie wiedzieli, jak planować kontrakty na dany rok. Niecierpliwiła się też Komisja Europejska, która wszczęła przeciw Polsce oficjalną procedurę. Sprawa jest drażliwa, boimy się, że producenci energii wykorzystają zmianę zasad opodatkowania do podwyżek cen prądu - tłumaczył rząd. Wprawdzie tego można było łatwo uniknąć, obniżając akcyzę o 10 proc., ale resort finansów, który rozważał taki wariant, jednak się na to nie zdecydował, choć kosztowałoby to budżet tylko ok. 200 mln zł.

W czerwcu 2007 r. projekt zmian w akcyzie opuścił resort finansów i trafił do konsultacji międzyresortowych. Według rzecznika resortu finansów są one już na finiszu, a rząd ma się zająć projektem pod koniec wakacji. Ale nawet jeśli projekt zostanie uchwalony jeszcze w tym roku, to nie ma szans, żeby zakłady energetyczne zaczęły płacić akcyzę już od 1 stycznia 2008 r. - potrzebne jest przynajmniej półroczne vacatio legis, żeby firmy zdążyły się przygotować.

Komisja Europejska zdecydowała się jednak nie czekać, aż uporamy się ze swoim procesem legislacyjnym - skarga na Polskę trafiła już do Luksemburga. Wprawdzie na rozpatrzenie sprawy przez ETS czeka się także kilka lat i prawdopodobnie Polska zdąży uchwalić ustawę przed wyrokiem, ale i tak najpewniej zostaniemy ukarani grzywną. Jak wysoką? Zdaniem Jarosława Antosika z firmy doradczej Accreo Taxand kara wyniesie kilkadziesiąt milionów euro.

  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów