Doradcy finansowi pod lupą

Małgorzata Kolińska-Dąbrowska
2009-08-31, ostatnia aktualizacja 2009-08-31 08:05

Doradcy finansowi: cudotwórcy czy hochsztaplerzy, dla których liczy się tylko zgarnięcie prowizji? Postanowiliśmy to sprawdzić. Odwiedziliśmy czterech doradców finansowych renomowanych sieci i poprosiliśmy o wybranie najlepszego kredytu.

Doradcy finansowi pod lupą
fot. iStock Photo
Doradcy finansowi pod lupą
SERWISY
Ich biura są już w każdym większym mieście. Dobre garnitury, w torbach laptopy z wiedzą tajemną, na twarzach szerokie uśmiechy. To doradcy finansowi, którzy coraz bardziej rozpychają się na rynku finansowym. Już co trzeci kredyt hipoteczny udzielony przez banki to ich dzieło. Dla wielu z nas, nieobytych ze światem finansów, taki doradca to prawdziwy autorytet, a proponowane przez niego rozwiązania są jak wyrocznie.

Tylko czy ci doradcy naprawdę są takimi geniuszami? Dziennikarka "Gazety" odwiedziła oddziały czterech renomowanych sieci doradców finansowych i poprosiła o znalezienie jak najlepszego kredytu na zakup lub remont mieszkania. W jednej sieci poradzono jej, żeby zamiast kredytu pod hipotekę wzięła drogą pożyczkę gotówkową. W innej - doradca w ogóle nie przyszedł na spotkanie. A przy okazji kredytu próbowano wcisnąć jej obwarowany wysokimi prowizjami program oszczędnościowy.



O komentarz do propozycji przedstawionych naszej dziennikarce poprosiliśmy niezależnych ekspertów - Rafała Lorka prowadzącego własną firmę specjalizującą się w zarządzaniu majątkiem oraz Aleksandra Matyję, niezależnego doradcę finansowego.

Expander Prestige, czyli opcja dla VIP-a

Kredytobiorca: małżeństwo, dwoje dzieci.

Wiek: żona - 51 lat, mąż - 46 lat

Dochody: 25 tys. zł netto. On 19 tys. zł netto (z umowy o pracę), ona - 6 tys. (umowa o dzieło w firmie reklamowej)

Kredyt: 900 tys. zł.

Zabezpieczenie kredytu: mieszkanie warte 450 tys. zł

Zobowiązania: karta kredytowa z limitem 15 tys. zł

Oszczędności: 30 tys. zł

Szukam z Expanderem kontaktu przez internet. Wysyłam wypełniony formularz kontaktowy. Okazuje się, że klienci z wysokimi miesięcznymi dochodami trafiają do oddziału "prestige". Na parterze mokotowskiego biurowca "zwykły" Expander, a ten dla VIP-ów - dwa piętra wyżej. Doradca wychodzi po mnie. Rozmawiamy w małym pokoiku ze szklanymi drzwiami. Skórzane fotele. Doradca też chyba z wyższej półki. Na ścianie wisi dyplom dla najlepszego doradcy finansowego 2008 r., za debiut roku.

Mój rozmówca, pan Maciej, na oko dwudziestoparolatek, szybko skraca dystans. Zwraca się do mnie: pani Małgorzato. I opowiada: - Expander jest brokerem finansowym, współpracujemy z 20 bankami. Znajduję dla pani najlepsze rozwiązania, które są na rynku, wybieram po 2-3 najlepsze oferty. Wszystkim oczywiście zajmuję się sam, pani nie musi się martwić robotą papierkową.

No, nieźle - myślę. I wyłuszczam mój problem. - Chcemy z mężem kupić dom, ale brakuje nam jakieś 900 tys. zł. Mamy mieszkanie, które możemy sprzedać albo potraktować jako zastaw pod kredyt.

Później opowiadam o starym dworku pod Warszawą, 40 km od centrum. Nie przesadzam z aspiracjami. Dom z duszą, tylko 240 m kw., z ogrodem.

Doradca sprawdza naszą zdolność finansową. Nie ma z tym kłopotu. - Mają państwo zabezpieczenie w postaci nieruchomości, bardzo fajnie - nieobciążona hipoteka, żadnych kredytów, żadnych zobowiązań - cieszy się doradca.

Jedynym minusem jest dość duża różnica dochodów. Mąż zarabia o wiele więcej. Podobno to źle. Ale doradca szybko zmienia temat. - Ja to bym w państwa przypadku popracował nad inwestowaniem pieniędzy. Przez rok zarabiają państwo 300 tys. zł. Gdyby choć 10 proc. z tego zainwestować... - rozmarza się. Ale czas goni, wracamy do kredytu. Na czym stanęliśmy? Aha, badanie zdolności kredytowej.

Z powodu mojej umowy o dzieło, żeby był bufor finansowy, przyjmujemy dochód rodziny jako 22 tys. zł. Potem spisujemy koszty: utrzymania domu, samochodu, comiesięczne rachunki, obsługa karty kredytowej.

Kalkulację rat kredytu zaczynamy od kredytu w złotych. Najniższe oprocentowanie, jakie moglibyśmy uzyskać, to 5,91 proc. Rata w granicach 6,4 tys. zł miesięcznie. We franku będzie bardzo podobnie, raptem 100 zł mniej. Ale doradca ostrzega przed ryzykiem brania kredytu w walucie. Sprawdzamy, co będzie, gdy ja stracę pracę? Nic, na raty wystarczy z pensji męża. Ale gdy mąż traci pracę? Wtedy jesteśmy na minusie.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 59 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    14 głosów

  • Doradcy finansowi pod lupą 4g63 05.09.09, 14:00

    dziwny ten art, od kiedy to doradcy przestrzegają przed ryzykiem kursu, chorobą itp? jakoś do tej pory pierwszy raz coś takiego widzę, może to tylko dla vipów????»

  • ale kto w ogóle rozmawia z doradcą? poszczuć !!! 12jarek12 05.09.09, 15:31

    ale kto w ogóle rozmawia z doradcą? poszczuć bandytierkę !!!»

  • Doradcy finansowi pod lupą robert-z111 05.09.09, 16:43

    To nie są Doradcy Finansowi,to są pośrednicy finansowi,którzy otrzymują prowizję za sprzedaż produktów finansowych.Doradcy Finansowi,nowy zawód w Polsce,powinni posiadać »