Amber Gold to trójmiejski pośrednik finansowy. Klientów kusi obiecując im 10 procent zysku w skali roku z lokaty w
złoto. A także pożyczkę konsolidacyjną dla osób chcących wyjść z tarapatów finansowych. Zupełnie jak bank, choć że firma nie ma zezwolenia na działalność bankową.
Na stronie internetowej firmy rzuca się w oczy baner: "Lokata w złoto 10 proc. plus prezent". I telefon na infolinię. Dzwonimy. Konsultantka opowiada o inwestycji:
- Tuż po przelaniu przez klienta pieniędzy firma kupuje za nie złoto. Jeśli skorzysta pani z promocji dostanie pani 1-gramową sztabkę złota w prezencie - kusi. Żeby założyć lokatę wystarczy 1 tys. zł. - Od zysku nie trzeba płacić
podatku Belki, bo inwestycje w kruszec mu nie podlegają - podkreśla telefonistka.
Amber Gold udziela także pożyczek, które wyglądają zupełnie jak kredyty konsolidacyjne. Na kilku forach internetowych natknęliśmy się na emocjonalne dyskusje o tej ofercie. Padły tam oskarżenia o to, że firma prowadzi przedsięwzięcie na zasadzie zabronionych przez prawo tzw. systemów argentyńskich. Amber Gold pobiera bowiem np. opłaty za sprawdzenie historii kredytowej klienta, a za samo ubieganie się o pożyczkę trzeba zapłacić 100 zł.
Na forach internetowych można też znaleźć relacje osób, które bez skutku starały się o pożyczkę a Amber Gold.
"Jeżeli ktokolwiek zna lub ma możliwości potwierdzenia, że jakiś klient dostał tam w ogóle kredyt, to proszę do nas napisać. Niestety wszystko utrzymuje mnie w przekonaniu, że zostaliśmy wkręceni w nieczystą grę" - pisze jeden z poszkodowanych przez Amber Gold o nicku PAR.
- Firmy pożyczkowe żerują na biednych ludziach, którzy nie mogą liczyć na to, że dostaną pieniądze w banku. Biorąc pożyczkę w firmie pożyczkowej jeszcze bardziej pogarszają swoją sytuację. Czasem bardziej opłaca się dogadać z bankiem niż zadłużać się w firmie pożyczkowej. - mówi Paweł Majtkowski z Expandera.
Na czarnej liście KNF i w prokuraturze Działalność Amber Gold przyciągnęła uwagę Komisji Nadzoru Finansowego, która niedawno umieściła firmę na liście ostrzeżeń publicznych (tzw. liście alertów) .
- Według naszej wiedzy może ona prowadzić działalność bankową polegającą na przyjmowaniu wkładów pieniężnych od klientów w celu obciążania ich ryzykiem. Na prowadzenie takiej działalności niezbędna jest zgoda KNF - poinformowała Wyborczą.biz rzecznik Komisji.
Umieszczenie firmy na liście alertów oznacza, że nadzór ostrzega przed korzystaniem z jej usług. KNF doniósł też na Amber Gold do prokuratury. Z naszych informacji wynika, że prokuratura w Gdańsku-Wrzeszczu prowadzi postępowanie przygotowawcze i w ciągu kilku najbliższych dni może podjąć decyzję co dalej zrobić z tą sprawą.
Czy prokuratura zacznie śledztwo, a potem skieruje przeciwko twórcom Amber Gold akt oskarżenia do sądu?
- Nie jest jeszcze przesądzone, czy firmie Amber Gold zostaną przedstawione zarzuty. Ostateczna decyzja zapadnie w poniedziałek- mówi prokurator Witold Niesiołowski z Prokuratury Rejonowej w Gdańsku Wrzeszczu.
Nie jest to pewne, bowiem tego rodzaju pośrednicy korzystają z nieprecyzyjnego prawa. Amber Gold nie zawiera ze swoimi klientami umów lokat, a tylko kontrakty lokacyjne. Takie kontrakty działają jak lokaty, ale w umowie nie są nimi nazywane.
To znany patent, kontrakty lokacyjne oferuje klientom np. firma Finroyal, której reklamy można znaleźć w największych ogólnopolskich gazetach. Sprzedawcy kontraktów lokacyjnych twierdzą, że na taką działalność nie jest im potrzebne zezwolenie od nadzoru finansowego.
Nawet jeśli Amber Gold nie łamie prawa, to z pewnością obiecuje klientom gruszki na wierzbie. Eksperci, pytani przez nas o bezpieczeństwo inwestycji w złoto, pukają się w czoło. Ich zdaniem, 10 proc. zysk z tego typu produktów możliwy jest tylko w czasie hossy, a skąd właściciele firmy wezmą pieniądze na wypłaty jeśli trend się odwróci?
W piątek próbowaliśmy skontaktować się z Amber Gold. Na próżno - wszystkie numery telefonów podane na stronie nie odpowiadały. A jeszcze niedawno firma reklamowała swoje lokaty w złoto w ogólnopolskiej prasie.
Czytaj o innych pośrednikach ściganych przez KNF:
Kontraktlokacyjny Finroyal: prywatna pożyczka czy oszustwo? Czytaj też:
Sabbeny droga do bogactwa. Bez ryzyka. Na foreksie Czytaj też:
Era life-plannera, czyli agenci walczą w kisielu