Ustawa kominowa ogranicza zarobki prezesów spółek należących do Skarbu Państwa do równowartości sześciu średnich krajowych pensji (w tej chwili to ok. 20 tys. zł).
Środowy "Puls Biznesu" opisał, jak szefostwo PKO BP omija niekorzystne dla siebie zapisy.
Wystarczyło, że menedżerowie weszli do rady nadzorczej spółki zależnej od banku - PKO BP Finat, która zajmuje się obsługa informatyczną funduszu emerytalnego PTE Bankowy.
W styczniu powołano w niej radę nadzorczą, której szefem został Tomasz Mironczuk, wiceprezes PKO BP, a w marcu doszedł do niej kolejny członek zarządu banku - Jarosław Myjak.
Żeby nie wzbudzać podejrzeń, PKO BP pochopnie kupiło symboliczny pakiet akcji spółce Finat. Jednak niedługo potem, okazało się, że ludziom z PKO BP wynagrodzenia się nie należą, bo reprezentują udziałowców spółki. - Zrobiło się porządne zamieszanie. W jeden dzień został zmieniony statut Finatu w taki sposób, że wynagrodzenia nie mogą pobierać przedstawiciele wszystkich udziałowców, za wyjątkiem... banku - mówi rozmówca "Pulsu Biznesu".