Jak podała
"Gazeta Wyborcza" minister Jolanta Fedak chce ratować budżet kosztem naszych emerytur. Nadal płacilibyśmy na nie tyle samo, ale nasze emerytury spadłyby nawet o jedną czwartą. Pomysł resortu pracy zakłada on m.in., że więcej pieniędzy ze składek emerytalnych powędruje do ZUS zamiast do OFE. Pozwoliłoby to zaoszczędzić 16 mld zł w ciągu roku.
Premier na konferencji zapewnił jednak, że emeryci nie stracą.
- Emeryt nie może stracić na wprowadzeniu zmian. (...) Musimy wspólnie uznać, że składka nie jest po to, żeby jakieś instytucje zarabiały kokosy. Ta składka jest po to, żeby instytucje finansowe przede wszystkim dbały o przyszłość emerytur - powiedział premier. Zaznaczył, że nie może funkcjonować system niekorzystny z punktu widzenia państwa polskiego i nie przynoszący korzyści emerytom.
Premier wyjaśnił, że debata o tym, w jaki sposób skorygować ustrój dotyczący ubezpieczeń społecznych, w tym relacje między OFE, budżetem państwa i ZUS-em, trwa.
- Między innymi dlatego, że sposób liczenia długu publicznego w Polsce jest bardzo niekorzystny na tle zasad obowiązujących we wszystkich prawie bez wyjątku (...) państwach UE - powiedział premier.