PO: ugoda z Eureko to sukces; PiS i Lewica odmiennego zdania

PAP, mapi
2009-10-02, ostatnia aktualizacja 2009-10-02 18:00

- Politycy Platformy oceniają, że zawarcie ugody z Eureko, to sukces rządu Donalda Tuska. Odmiennego zdania jest PiS i Lewica. Dawid Jackiewicz (PiS) zapowiedział, że w przyszłym tygodniu jego klub podejmie decyzję, czy złoży wniosek o wotum nieufności wobec ministra skarbu Aleksandra Grada. Natomiast Lewica chce, by rząd przedstawił informację ws. ugody między Skarbem Państwa a Eureko.

Janusz Piechociński (PSL) uważa, że to co wynegocjował minister Grad, powinno być poddane wnikliwej analizie przez grupy eksperckie.

W piątek Skarb Państwa zawarł ugodę z Eureko w sprawie PZU. Grad wyjaśnił na konferencji prasowej, że "na mocy zawartej ugody Skarb Państwa odzyskuje kontrolę nad PZU". Obecnie Skarb Państwa ma 55,09 proc. akcji PZU, a Eureko 33 proc. minus jedna akcja. Pozostali akcjonariusze mają 12,8 proc. akcji PZU.

Zgodnie z ugodą Eureko otrzyma do końca tego roku 3,55 mld zł z przynależnej Skarbowi Państwa dywidendy specjalnej PZU, którą zarząd spółki ma wypłacić w najbliższym czasie. Dodatkowo do Eureko ma trafić ponad 1,224 mld zł ze sprzedaży podczas oferty publicznej 4,9 proc. akcji PZU, które SP wniesie do spółki specjalnego przeznaczenia.

"To wielki sukces naszego rządu. Nie udało się doprowadzić do porozumienia poprzednim ekipom rządowym, a nam się udało. To świadczy o skuteczności działania rządu i umiejętności prowadzenia negocjacji, bo - przypomnę - groziła nam wypłata potężnego odszkodowania" - powiedział PAP Grzegorz Dolniak, który będzie pełnił obowiązki szefa klubu parlamentarnego PO.

Również wiceszef klubu PO Waldy Dzikowski powiedział PAP, że umowa z Eureko, to sukces rządu i pozytywny sygnał dla ekonomistów. "To dobra wiadomość dla Polski, duży sukces. Po wielu latach złej koncepcji prywatyzacji udało się tę sprawę załatwić. Inne rządy tylko mówiły, a nie działały, a nam udało się kwestie sporu z Eureko wyprostować" - podkreślił.

Przeciwnego zdania jest wiceszef sejmowej Komisji Skarbu Państwa Dawid Jackiewicz (PiS), który krytycznie ocenił zawartą ugodę z Eureko ws. PZU.

W jego opinii, ugoda z Eureko "to taki sam sukces jak w przypadku negatywnej decyzji Komisji Europejskiej odnośnie polskich stoczni". "Wówczas również minister Aleksander Grad odtrąbił 97-procentowy sukces, mimo że komisja wydała decyzję nakazującą likwidację polskiego przemysłu stoczniowego. Dziś także polski rząd w dobie kryzysu gospodarczego i ogromnego deficytu budżetowego cieszy się z faktu, że będzie musiał utracić 5 mld złotych na rzecz Eureko" - zaznaczył.

Poseł PiS uważa, że jedynym pozytywnym elementem ugody jest to, że po 10 latach doprowadzono w końcu tę sprawę do finału i Polska będzie miała w swoich rękach PZU.

Zdaniem Jackiewicza, strona polska nie powinna płacić Eureko żadnego odszkodowania, gdyż proces prywatyzacyjny PZU był niezgodny z prawem. Dodał też, że "roszczenia Eureko nie były poparte żadnymi faktami, dokumentami czy argumentami".

"Być może gdybyśmy poprowadzili tę sprawę do samego końca, gdybyśmy się spierali przed sądami z Eureko do samego końca, mogłoby się to skończyć albo o wiele niższym odszkodowaniem, na przykład na poziomie 1 mld złotych, albo uznaniem całego tego procesu prywatyzacyjnego za niezgodny z polskim prawem, co stwierdziła komisja śledcza w 2005 roku" - zaznaczył Jackiewicz.

Dlatego - jak dodał - klub PiS podejmie w przyszłym tygodniu decyzję, czy złożyć wniosek o wotum nieufności wobec ministra Grada. Klub PiS zapowiadał jego złożenie już na początku września w związku z porażką ministerstwa skarbu ws. sprzedaży stoczni w Gdyni i Szczecinie. Wówczas jednak PiS wycofał się z tego do czasu wyjaśnienia sprawy ugody ministerstwa z Eureko.

"Po dziewięciu latach sporu, rząd Donalda Tuska zalegalizował bezprawie dokonane przez gabinet Jerzego Buzka w związku z próbą prywatyzacji PZU. Minister skarbu Aleksander Grad, to skandaliczne porozumienie nazwał sukcesem" - tak sprawę ugody z Eureko skomentował w oświadczeniu klub Lewicy.

Według polityków Lewicy, decyzja o przekazaniu prywatnemu inwestorowi blisko 5 mld zł, to ewidentne złamanie ustaleń i zaleceń sejmowej komisji śledczej, która - jak podkreślają - przyjęła "miażdżącą ocenę sposobu prywatyzacji PZU za czasów rządu Jerzego Buzka".

W oświadczeniu klub Lewicy przypomina, że komisja śledcza ds. PZU, głosami wszystkich ugrupowań parlamentarnych stwierdziła 19 poważnych naruszeń prawa i skierowała zawiadomienia do prokuratury o popełnieniu przestępstw przez wysokich urzędników państwowych. Komisja wnioskowała też o skierowanie sprawy prywatyzacji PZU na rzecz Eureko i BIG Banku Gdańskiego do polskiego sądu, w celu stwierdzenia nieważności umowy prywatyzacyjnej z mocy prawa.

"Dziś tę sprawę usankcjonował rząd Donalda Tuska, który zdecydował o wręczeniu Eureko olbrzymich pieniędzy i tym samym zalegalizował bezprawie. Czy dlatego, że ze wszystkich partii w Polsce, najsilniejsza jest partia Eureko" - pytają politycy Lewicy.

Klub Lewicy zwróci się także do marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego z wnioskiem o informację rządu w sprawie zawarcia ugody między SP a Eureko.

Z kolei w ocenie Piechocińskiego, prędzej czy później z tym problemem trzeba było się zmierzyć, bo przedłużanie postępowania i konfliktu między współwłaścicielami PZU: Skarbem Państwa i Eureko nic nie dawało.

Jego zdaniem, konflikt wewnątrz firmy sprowadzał się do sabotowania wielu racjonalnych decyzji. "Paraliżowano się w kwestii decyzji personalnych i strategicznych, dochodziło do konfliktu wokół podziału dywidendy i jej rozdysponowania" - mówił. Podkreślił, że z punktu widzenia podmiotu gospodarczego, który funkcjonuje na bardzo konkurencyjnym rynku, było to poważnym ograniczeniem.

Według Piechocińskiego, cena wynegocjowanego porozumienia wymaga starannego sprawdzenia i zabezpieczenia, po to, by nie było sytuacji, że strona holenderska będzie miała dodatkowe roszczenia.

"Dla obywateli jest to trudne do zaakceptowania, że państwo polskie musi płacić cenę za polityczne błędy polityków i urzędników" - powiedział.

Pytany, czy według niego cena ugody z Eureko ws. PZU jest duża, odparł, że jeśli porównać to z budżetem NFZ, czy wydatkami na polskie drogi, to jest to "kwota bajońska".

Między Eureko i MSP trwał dziesięcioletni konflikt dotyczący realizacji umowy prywatyzacyjnej PZU z 1999 r., m.in. w kwestii giełdowego debiutu i kupna kolejnego pakietu 21 proc. akcji ubezpieczyciela. Szkody poniesione z tytułu niewykonania umowy prywatyzacji PZU Eureko szacowało na ok. 35,6 mld zł, nie licząc kosztów postępowania i ewentualnych należnych odsetek.

Spór zaczął się niedługo po sprzedaży 30-proc. pakietu akcji PZU w listopadzie 1999 r. (wówczas na rzecz BIG Banku Gdańskiego i Eureko), gdy polski rząd zdecydował, że utrzyma kontrolę nad PZU.

Postępowanie polskiego rządu Eureko zaskarżyło do Trybunału Arbitrażowego w Londynie. W sierpniu 2005 r. Trybunał uznał, że Polska naruszyła polsko-holenderską umowę o wzajemnej ochronie inwestycji. Polski rząd apelował w sprawie niekorzystnego wyroku arbitrażu, jednak 26 listopada ub.r. belgijski sąd odrzucił apelację.

W trakcie prac Trybunału Arbitrażowego Sejm powołał komisję śledczą ds. zbadania prywatyzacji PZU. Komisja zakończyła swoje prace we wrześniu 2005 r. raportem, z którego miało wynikać, że umowa prywatyzacyjna PZU jest nieważna z mocy prawa. Jednak ówczesny minister skarbu Wojciech Jasiński nie wniósł do sądu sprawy o stwierdzenie nieważności umowy.

Tuż po wyborach parlamentarnych w 2007 r., a jeszcze przed zmianą rządu, resort skarbu poinformował o odstąpieniu od umowy sprzedaży akcji PZU z 1999 r. Eureko uznało te działania za bezskuteczne prawnie.

  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów