>>
Jamniki mają swoją paradę Takich cięć wydatków na reklamę, jak w trakcie obecnego kryzysu, instytucje finansowe nie przeprowadziły jeszcze nigdy. Jak podlicza firma badawcza Expert Monitor, tylko w pierwszej połowie tego roku banki, ubezpieczyciele i towarzystwa funduszy inwestycyjnych wydały na reklamy w sumie 695 mln zł (o 16 proc. mniej niż w pierwszym półroczu 2008 r.). Przy czym dotyczyły one głównie lokat bankowych i polis ubezpieczeniowych. Za to niemal do zera stopniały wydatki na reklamy funduszy inwestycyjnych i kredytów hipotecznych.
W ostatnich tygodniach coś się zmieniło - do powierzenia swoich oszczędności zachęca coraz więcej funduszy akcyjnych, a banki znów zaczynają reklamować kredyty hipoteczne. - Twarde dane będą w połowie października. Ale widać, że wrzesień może być tu miesiącem przełomowym - mówi Andrzej Michalak, analityk z firmy Expert Monitor.
Według Jarosława Sadowskiego z Expandera, reklamy kredytów hipotecznych w ostatnim czasie można uznać za jedną z jaskółek zwiastujących poprawę koniunktury. - Coraz więcej banków wraca do udzielania kredytów hipotecznych bez wkładu własnego, już połowa daje kredyty na 100 proc. wartości nieruchomości. Zmalała też liczba wniosków odrzucanych przez banki. Zdają się one leciutko odkręcać kurek z kredytami.
- Po pierwsze, skończył się okres gwałtownych ruchów cen nieruchomości. Uznaliśmy, że ceny ustabilizowały się. Po drugie, dostrzegliśmy pierwsze symptomy poprawy koniunktury w gospodarce - mówi Wojciech Kaczorowski z banku Millenium, który od miesiąca razem z zespołem Zakopower reklamuje kredyt hipoteczny na 100 proc. wartości nieruchomości. Wcześniej ostatni raz udzielał takich pożyczek w listopadzie zeszłego roku. Na pytanie, ile teraz takich kredytów przyznano, Kaczorowski nie odpowiedział. Dodał tylko, że wiele osób dzwoni z pytaniami o nie.
Eksperci nie mają wątpliwości, że pojawienie się reklam funduszy jest żelaznym dowodem na trwalszą poprawę koniunktury. - Polacy po ostatnich perturbacjach giełdowych jak mało kiedy przestraszyli się ryzyka, od jesieni 2007 r. wycofali z funduszy inwestycyjnych w sumie 150 mld zł. Teraz to się zmienia. Sierpień był czwartym z rzędu miesiącem, w którym do funduszy więcej wpłaciliśmy niż wycofaliśmy, i to o rekordowy w tym roku ponad 1 mld zł. Powoli wydobywamy się z charakterystycznej dla kryzysu awersji do ryzyka - tłumaczy Anna Zalewska, analityk z serwisu Analizy Online. Jak dodaje, wystraszeni giełdą Polacy zdążyli zgromadzić na zwykłych ROR-ach ok. 50 mld zł oszczędności. - Te pieniądze wciąż nie pracują. A to pokazuje, jak duże sumy Kowalscy mogliby jeszcze przeznaczyć na inwestycje, czy to giełdowe, czy w nieruchomości.
Ryszard Petru, główny ekonomista BRE Banku nie uważa jednak, że czeka nas szybki powrót do okresu prosperity. - Lepsze czasy na giełdzie są już od marca. To powoduje, że wiele instytucji finansowych odetchnęło. Ale za giełdami musi nadążyć gospodarka, która z pewnością nie będzie rosła tak szybko.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas:
metro(at)agora.pl