http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Noble Bank ?się pomylił? i antydatował podwyżkę prowizji

Maciej Samcik
2009-07-28, ostatnia aktualizacja 2009-07-29 11:58

Noble Bank w połowie lipca drastycznie podwyższył klientom prowizję za spłatę rat kredytów bezpośrednio we frankach. I napisał, że nowe prowizje obowiązują od... 1 lipca. - To zwykła pomyłka - tłumaczą w banku.

Oddział Noble Banku
Oddział Noble Banku
W zeszłym tygodniu opisywaliśmy praktyki Noble Banku, który chciał za pomocą zmian w regulaminie podwyższyć niektórym klientom marże kredytów hipotecznych. Po interwencji "Gazety" bank natychmiast się z tego wycofał. Ale spokój nie trwał długo. Bank wymyślił inny patent, by nękać klientów podwyżkami. Jaki? Otóż 14 lipca nastąpiła zmiana w tabeli opłat i prowizji w Metrobanku (to hipoteczny oddział Noble Banku). Jedną tabelę, obowiązującą od 1 lipca, bank zamienił na inną, obowiązującą... również od 1 lipca. Tabele różnią się w jednym tylko punkcie: tym, który mówi o wysokości opłaty za zmianę waluty spłaty kredytu.

W pierwszej wersji, która wisiała na stronie Metrobanku przed 14 lipca, opłata wynosiła 0,5 proc. wartości kredytu, ale nie więcej, niż 2000 zł. W drugiej wersji, którą bank wprowadził 14 lipca, stawka prowizji wynosi już 1 proc. wartości kredytu. - Czy bank może antydatować tabelę prowizji? - oburza się pani Agnieszka, klientka banku z Mazowsza. Nazwiska nie chce ujawnić, bo ma w Metrobanku kredyt i obawia się, że bank pod byle pretekstem go wypowie.



Bank znów "się pomylił"

Ogłaszanie zmian w prowizjach z wsteczną datą jest niezgodne z prawem. Każdą zmianę prowizji bank musi zakomunikować klientom przed jej wprowadzeniem. W Noble Banku przyznają się do błędu. I tłumaczą, że data "od 1 lipca" w tabeli opublikowanej w połowie miesiąca to wynik... zwykłej pomyłki, - Poprzednia tabela była jednym z projektów, błędnie umieszczonym na stronie internetowej przez pracownika banku - tłumaczy Joanna Fatek z biura prasowego Noble Banku.

Fatek nie wyjaśniła jak to możliwe, że błędna tabela wisiała na stronie Metrobanku aż dwa tygodnie. I jak to się stało, że nowa tabela, podmieniona 14 lipca, ma wsteczną datę. Obiecała natomiast, że klienci nie poniosą żadnych konsekwencji gapiostwa pracowników banku. - Wszystkie osoby, które między 1 a 14 lipca chciały skorzystać z możliwości podpisania aneksu nie będą narażone na dodatkowe koszty wynikające z naszego niedopatrzenia. I podpiszą aneks ze stawką prowizji 0,5 proc. - zaręcza rzeczniczka Noble Banku.

Na blogu Macieja Samcika: numery Noble Banku powinny dać do myślenia Komisji Nadzoru Finansowego

Noble atakuje klientów spreadem

Noble Bank nie wyjaśnił natomiast dlaczego zdecydował się na tak drastyczne uderzenie klientów po kieszeni dodatkową prowizją. Można się tylko domyślać, że bank chce przez to zmusić klientów, by nadal spłacali frankowe kredyty hipoteczne złotówkami. Dzięki temu Metrobank będzie mógł w dalszym ciągu zarabiać na spreadach walutowych. A w tym banku widełki kursowe należą do najwyższych na rynku - wczoraj 27 gr.

Po drastycznej podwyżce prowizji klienci Metrobanku będą mieli znacznie utrudniony dostęp do korzystania z dobrodziejstw tzw. Rekomendacji S II, wydanej przez nadzór finansowy. Na jej mocy każdy bank ma obowiązek przyjmować od hipotecznych klientów bezpośrednio franki szwajcarskie, euro, dolary.

Zdaniem fundacji KupFranki.org, skupiającej 11,5 tys. rodzin wspólnie kupujących franki na spłatę swoich kredytów, obciążanie klientów przez banki wysokimi prowizjami za aneksy, to pogwałcenie praw konsumenta. KupFranki.org zaapelowała do banków, by obniżyły ceny aneksów.

Czy to sprawa dla UOKiK?

Niektórzy klienci, skarżący się "Gazecie" na wysokie ceny aneksów uważają, że sprawą powinien zająć się urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. I sprawdzić czy opłaty pobierane przez banki mają jakikolwiek związek z nakładem pracy potrzebnym do ich sporządzenia, czy też są wzięte z sufitu.

Małgorzata Cieloch z UOKiK twierdzi, że Urząd ma w sprawie aneksów związane ręce. - Na podstawie przysługujących nam kompetencji nie możemy kwestionować wysokości opłat za aneksy do umów. Tak jak nie możemy kwestionować cen innych usług czy produktów - mówi Cieloch. Ale pozostawia cień nadziei: - Przy okazji prowadzonej obecnie kontroli spreadów w bankach postaramy się wyjaśnić jakie czynniki kształtują w poszczególnych bankach opłatę za aneks. Jeśli pojawią się jakieś warunki do interwencji, będziemy działać - obiecuje rzeczniczka Urzędu.

Wszystkie grzechy Noble Banku

Metrobank nie jest jedynym bankiem, który wpadł na antydatowaniu podwyżek opłat i prowizji. W zeszłym roku, na samym początku działalności podobną wpadkę zanotował Alior Bank, który z wsteczną datą wywiesił na stronie internetowej informację o wprowadzeniu opłaty za wydanie karty kredytowej. W maju podobny problem miał Multibank, który z kolei "zapomniał" poinformować klientów o wprowadzeniu nowej tabeli opłat i prowizji.

Hipoteczne ramię Noble Banku ma na koncie coraz więcej grzeszków. Były nie tylko próby wymuszania na klientach wyższych marż za pomocą zmian w regulaminie (choć przecież bank doskonale wiedział, że podwyżka marży wymaga zmiany nie tylko regulaminu, ale i umowy).

W czasie jesiennego załamania bank "wsławił się" tym, że proponował klientom obniżenie rat kredytów frankowych w zamian za dopisanie reszty odsetek do kapitału (tzw. pakiet MaxRata). Część klientów uznała to za pułapkę powodującą skokowy wzrost ich zadłużenia. Niektórzy klienci sygnalizowali, że ich doradcy w Metrobanku bardzo ich naciskali na udział w programie MaxRata, sugerując możliwość wypowiedzenia kredytu, gdyby klient nie chciał współpracować.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 63 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    9 głosów