- Koszty finansowania wzrosły drastycznie i spełnienie oczekiwań klientów oznaczałoby dotowanie ich
Skorzystaj z naszej oferty!kredytów - powiedział dziś w wywiadzie dla "Pulsu Biznesu" szef detalicznego ramienia BRE Banku Jarosław Mastalerz. To może oznaczać, że BRE Bank nie zamierza iść na ustępstwa i przedstawiać zbuntowanym klientom nowych propozycji załatwienia sprawy tzw. kredytów starego portfela.
Konflikt BRE z klientami szybko się nie skończy - czytaj komentarz na blogu Macieja Samcika
Przypomnijmy, że chodzi o
Skorzystaj z naszej oferty!kredyty, których oprocentowanie zależy od decyzji zarządu BRE, udzielane trzy lata temu i dawniej. Takich kredytów jest ok. 20 tys. Część z klientów ma do banku pretensje, że kiedy stopy procentowe rosły, to bank podwyższał oprocentowanie, a kiedy spadają - nie chce ich obniżać.
Bank proponuje klientom przejście na obecnie stosowany model ustalania oprocentowania (LIBOR/WIBOR plus marża banku), ale część klientów jest niezadowolona z tej oferty. Ostatnio buntownicy wynajęli kilka mobilnych billboardów, które jeździły po trzech miastach z hasłem "Już 20 000 klientów straciło zaufanie do mBanku i Multibanku". Po interwencji prawników BRE na plakatach została zamazana nazwa banku.
Mastalerz w wywiadzie dla "Pulsu Biznesu" tłumaczy, że gdyby zgodził się na propozycję klientów, to musiałby dopłacać do ich kredytów, bo za zdobyte "pod kredyty" pieniądze musiałby płacić więcej, niż dostawałby z odsetek od klientów. - Musielibyśmy im dać ofertę za 100 bipsów (czyli kredyt z marżą 2 pkt. proc. - przyp. red.), pożyczając pieniądze za 200 bipsów, czyli do każdego klienta musielibyśmy dopłacić 100 proc." - mówi Mastalerz.
Klienci twierdzą, że bank proponuje im dużo wyższe marże, niż 2 pkt. proc. Co na to Mastalerz? - Klienci, którzy są z nami długo, mają u nas rachunki, robią z nami transakcje, dostali oferty rzędu dwieście kilkadziesiąt bipsów. Możemy zejść do niskiej rentowności portfela, ale nie możemy do klientów dopłacać, w każdym razie nie do wszystkich. Jeśli klient poza hipoteką nie ma z nami relacji, to musimy zostawić sobie wyższą marżę, chociażby na dodatkowe ryzyko i koszty administrowania - mówi Mastalerz