Mimo kryzysu i słabego złotego nadal opłaca się wyjechać na wakacje do ciepłych krajów. Biura podróży przygotowały nawet o 20-30 proc. więcej ofert zagranicznych wycieczek niż przed rokiem, a przez kryzys chętnych na wyjazdy jest mniej. Teraz robią wszystko, by sprzedać je, nawet za bardzo niską cenę.
Jacek Dąbrowski, dyrektor ds. finansowych w Triadzie szacuje, że z powodu globalnego kryzysu rynek zagranicznych wyjazdów skurczy się w tym roku o 20-25 proc.
Ale- jak pisze
dziennik "Polska" - to, co dla touroperatorów było i jest zmorą, dla klientów może być nie lada gratką. Bo np. trzyosobowa rodzina w lipcu i sierpniu za 14 dni pobytu w trzygwiazdkowym hotelu Vaves w egipskiej Hurghadzie zapłaci jedynie 5,1 tys. zł, mając wliczone w cenę śniadania i obiadokolacje (oferta biura Alfa Star).
Taki sam pobyt w gdańskim hotelu Bartan kosztować będzie taką rodzinę już o 2 tys. zł więcej, czyli 7,1 tys. zł.
Im wyższy standard hoteli, tym większa jest przepaść cenowa między Polską i zagranicą - np. dwutygodniowy pobyt w
luksusowym hotelu Bryza w Juracie kosztuje 13,5 tys. zł, podczas gdy za podobny standard w hotelu na słonecznej greckiej wyspie Rodos zapłacimy 6,6 tys. zł.
Według przedstawicieli polskich biur podróży i organizacji turystycznych drożyznę w polskich kurortach można wytłumaczyć przede wszystkim sezonowością.
Według "Polski" do wyjazdów za granicę mogą zachęcić Polaków nie tylko atrakcyjne cenowo oferty last minute, ale także wyjątkowo tanie
bilety lotnicze. Już za 300-400 zł można przez całe wakacje kupić tani bilet lotniczy do miast na południu Europy.