W poniedziałek na rynku bankowym frank szwajcarski kosztował 2 zł. To dobra wiadomość dla posiadaczy kredytu w tej walucie, bo raty ich kredytu spadają z miesiąca na miesiąc - pisze
„Gazeta Prawna” . Frank tanieje - to oznacza, że jest nadal najatrakcyjniejszą walutą dla osób planujących wziąć kredyt hipoteczny na zakup
mieszkania lub budowę domu
Według "GP" nawet jeżeli
złoty osłabnie, to i tak korzyści z zadłużania się we franku będą wyraźnie wyższe niż w przypadku kredytu złotowego. Z wyliczeń Expandera wynika, że obecnie różnica między ratami w złotych i frankach dla kredytu w wysokości 300 tys. zł zaciągniętego na 30 lat wynosi prawie 600 zł. Żeby raty się wyrównały, frank musiałby kosztować nawet 2,70-2,80 zł.
Zdaniem Mateusza Ostrowskiego, analityka Open Finance biorąc teraz kredyt we frankach, trzeba zdać sobie sprawę z tego, że złoty może przejściowo osłabnąć, dlatego trzeba liczyć się z wygospodarowaniem środków na przejściowy wzrost raty kredytu we frankach.
Podobne założenie muszą zrobić osoby, które do tej pory nie przewalutowały kredytu w złotych na franki.
Według dziennika najwięcej na umocnieniu złotego zyskali ci, którzy zadłużyli się we frankach trzy - cztery lata temu. Od tego czasu złoty względem franka umocnił się o ok. 30 proc., więc de facto kredyt spłacał się sam. Żeby zrealizować ten zysk, za kilka miesięcy mogą przeanalizować zmianę kredytu na złote.
Mateusz Ostrowski ostrzega, że rata nowego kredytu w złotych będzie wyższa niż obecnego we frankach, ale korzyścią jest niższa marża banku i brak ryzyka kursowego.
Specjaliści przypominają jednocześnie, że kredyt we frankach jest korzystniejszy przy założeniu, że spłacimy go w dłuższym okresie.