VIP-ie, wypoczywaj w luksusie

Anna Janowska
2008-06-19, ostatnia aktualizacja 2008-06-20 14:55

Turystka w St. Moritz
Turystka w St. Moritz
Fot. shutterstock

Wakacje za pasem, czas zaplanować urlopowe wyjazdy. Jeśli dysponujesz odpowiednio grubym portfelem, świat stoi przed tobą otworem. "Gazeta Pieniądze dla VIP-a" prezentuje kilka pomysłów na luksusowy wypoczynek.

Hotel Badrutt's Palace
Materiały prasowe
Hotel Badrutt's Palace
Hotel Emirates Palace
AP
Hotel Emirates Palace
Palace on wheels
LAIF / EK PICTURES
Palace on wheels
Les Airelles - hotel de charme
East News
Les Airelles - hotel de charme
5 gwiazdek w St. Moritz

Badrutt's Palace to najlepszy hotel w niestygnąco modnym St. Moritz, jeden z lepszych w Szwajcarii. Jego charakterystyczną drewnianą wieżę widać na zdjęciach z co ważniejszych imprez - turnieju polo na śniegu, wyścigów konnych po zamarzniętym jeziorze czy regat w lecie.

Najlepszą rekomendacją dla tego pięciogwiazdkowego hotelu jest 112 lat historii. I sławni goście. Bywała tu Marlena Dietrich, Brigitte Bardot, Charlie Chaplin czy Alfred Hitchcock. Zagląda książę Karol, księżniczka Karolina z Monako czy George Clooney. To ci, których udało się sfotografować paparazzi. Nazwisk pozostałych gwiazd pracownicy hotelu nie zdradzą nawet na torturach. Zresztą większość gości to anonimowi bogacze.

W imponującym hotelowym holu, nazywanym też "salonem St. Moritz", na wygodnych fotelach rozsiedli się wybrylantynowani mężczyźni w doskonale skrojonych marynarkach i dziewczyny jak z "Vogue'a", na najmodniejszych kształtach obcasa. Nietrudno rozpoznać metki, bo przed chwilą mijałam ich kreacje na sklepowych wystawach. Torby z zakupami podpowiedzą resztę - Dior, Gucci, Bulgari, Chanel.

Przez ogromne, łukowate okna widać jezioro. Wokół gablotki z cackami od Cartiera i Philippe'a Patek'a. Kelner proponuje mi kieliszek Réserve Badrutt's Pinot Noir, wina stworzonego specjalnie dla hotelu. Zdobyło niedawno prestiżową nagrodę Wine Spectatora.

W pokoju biel i stonowane róże. W łazience wykładanej włoskim marmurem seria stworzonych dla hotelu kosmetyków. Wieczorem przy łóżku pojawia się termofor i nawilżacz powietrza. I folder z zabiegami spa, jakich tylko dusza zapragnie.

Pokój dwuosobowy kosztuje od 460 CHF (równowartość ok. 1000 zł) do 2270 CHF (ok. 5000 zł). Jednak spośród 159 pokoi aż 47 to kosztujące o jedno zero więcej (a więc równowartość nawet 27 tys. zł za noc) apartamenty.

Najwspanialsze z nich to Helen i Hans Badrutt, w którym mieści się m.in. jacuzzi z widokiem na jezioro. A żeby nikt nie podejrzał pławiących się w luksusie i bąbelkach gości, szyba matowi się za naciśnięciem przycisku. Podobno to ulubione apartamenty Claudii Schiffer. Dostępne na życzenia. Za cenę, za którą spełnia się życzenia - 19 500 CHF (ok. 43 tys. zł) za dobę.

Hotel jest czynny od początku grudnia do 6 kwietnia i od 26 czerwca co 14 września 2008 r. Adres strony internetowej: www.badruttspalace.com.

Pociąg maharadżów

W Jaisalmerze, najpiękniejszym z fortów indyjskiego Radżastanu, czekam na legendarny pociąg maharadżów - "Palace on Wheels". Jest trochę jak w bajce. Wypolerowane na wysoki połysk wagony pojawiają się wśród okrzyków zachwytu. Wąsaci mężczyźni w fantazyjnych turbanach otwierają drzwi. Gra muzyka. Kobiety w barwnych sari witają pasażerów girlandami kwiatów. To już trzeci dzień ich podróży, więc wyglądają na przyzwyczajonych do takich powitań.

Korzystając z zamieszania, zaglądam do środka. Niegdyś każdy z 14 wagonów należał do innego maharadży. Odrestaurowane, z klimatyzacją i wszelkimi udogodnieniami zachowały przepych godny swoich pierwszych właścicieli. W każdym wagonie cztery przedziały z łazienkami, salon z wygodnymi leżankami i kanapami. Indyjskie jedwabie, perskie dywany, finezyjne zdobienia, radżastańskie miniatury rodem z baśni na ścianach, drewniane, rzeźbione sufity, piękne detale, delikatna porcelana...

W składzie jest też bar i dwie restauracje serwujące przysmaki kuchni indyjskiej, kontynentalnej... i chińskiej. Czyli wszystko, co oferuje luksusowy hotel. Z tą różnicą, że zmieniają się widoki za oknem. Pałac na szynach przemieszcza się pomiędzy największymi atrakcjami Radżastanu.

Jest kilka wariantów tras. Klasyka to "Tydzień w raju". Na początek czerwone miasto - Jaipur, gdzie do fortu maharadży wjedziecie po królewsku - na kolorowo malowanym słoniu. Potem Jaisalmer i wyprawa na wielbłądach na pustynię Thar, oraz błękitny Jodpur. W Udajpurze czeka lunch w ekskluzywnym hotelu - dawnym forcie maharadży położonym malowniczo na środku jeziora. A potem polowanie z aparatem na tygrysy w Parku Narodowego "Ranthambhore". Na deser Agra i Tadż Mahal.

Wyprawa 8-dniowa kosztuje 2400-3550 dol. za osobę (ok. 5-7,5 tys. zł) w przedziale 2-osobowym. Za "jedynkę" trzeba już zapłacić 3290-5095 dol. Strona internetowa tego ekskluzywnego pociągu to: www.palaceonwheels.net

Wyprawa po krainie płynącej porto

W zabytkowym centrum Porto (dla Portugalczyków - Oporto) w barze Vinologia spotykam się z Mario, moim przewodnikiem po dolinie Douro. To idealne miejsce na początek znajomości z porto. Próbuję 10 win, w tym 40-letniego Quinta do Romaneira (ok. 120 euro za butelkę), z jednej z największych i najpiękniejszych winnic w regionie.

Idziemy do Presuntisco, typowej, portugalskiej restauracji, z wędzonymi szynkami podwieszanymi pod sufitem. W karcie ponad 500 win (!). Na gości czeka tylko 30 miejsc - zjedzenie tu kolacji graniczy z cudem, ale warto poczekać na stolik. Chociażby dla popisowego dania szefa kuchni Bacalhau do lombo assado no Forno (pieczonego dorsza z pokruszonym pieczywem) oraz Vitella Barrosa, czyli grillowanej wołowiny z rzadkiego portugalskiego gatunku - Barrosa.

Następnego dnia odwiedzamy piwnice - Port Lodges, na przeciwległym brzegu Douro - w Villa Nova de Gaia. Dojrzewają tu wina od ponad 50 najsłynniejszych producentów porto. Kolację jemy z jednym z nich - Dirkiem Nieportem. Znakomitemu risotto towarzyszą produkowane przez niego wina, w tym słynne Batuta Douro Red. Zamiast deseru winiarz otwiera przed nami podwoje swojej zabytkowej piwnicy. Na półkach leżakują zakurzone butelki z XIX wieku!

Uczę się próbować i oceniać wina "w ciemno". Każda z degustacji kończy się taką zamaskowaną butelką. Po raz pierwszy próbuję też Nieport Colheita z 1959 roku (ok. 300 euro). Zdaniem koneserów to najdoskonalszy przykład porto z jednego rocznika. Dojrzewa w dębowej beczce przez co najmniej siedem lat.

Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna
  • 5 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów