http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kto uratuje polskie górnictwo?

Rafał Zasuń
2009-06-05, ostatnia aktualizacja 2009-06-05 21:15

Wicepremier minister gospodarki Waldemar Pawlak lubi powtarzać, jakim to potentatem węglowym jest Polska. I jacy jesteśmy dzięki temu ?bezpieczni energetycznie?. Zapomina tylko powiedzieć, skąd wziąć pieniądze na dalsze wydobycie węgla

Przed kilkoma tygodniami górniczo-hutniczy światek obiegła sensacyjna wiadomość: należący do ukraińskiego oligarchy Rinata Achmetowa metalurgiczny koncern Metinwest kupił za blisko 1 mld dol. amerykańską spółkę United Coal. Doskonały węgiel koksujący, który produkują Amerykanie, będzie statkami wożony do ukraińskich hut.

W Polsce Jastrzębska Spółka Węglowa także wydobywa taki węgiel. W zeszłym roku Ukraina była czwartym odbiorcą polskiego koksu. Ale Achmetow nie był zainteresowany kupnem spółki, która leży 1 tys. km od jego hut. Wolał kupić firmę oddaloną o 10 tys. km.

Katowicki Holding Węglowy, drugi co wielkości producent węgla energetycznego - chcąc pozyskać kapitał - próbuje wyemitować warte 900 mln zł obligacje węglowe. Miałyby je kupić spółki energetyczne - główny klient kopalni. Ale nic z tego nie wyjdzie - energetyka nie chce ładować wolnej gotówki w przedsięwzięcie, z którego zysk jest niepewny.

Państwowa Kompania Węglowa chciała sprzedać również państwowej Enei kopalnię, na której eksploatację nie ma pieniędzy. Także na tę inwestycję nie ma chętnych.

Kopalnie po prostu przespały znakomitą koniunkturę ubiegłych lat. Nie mają pieniędzy na niezbędne inwestycje gwarantujące odpowiednie wydobycie węgla także wtedy, gdy obecnie eksploatowane złoża się wyczerpią.

A to nastąpi w całkiem niedalekiej przyszłości. Według prognoz Głównego Instytutu Górnictwa w 2030 r. bez inwestycji w nowe złoża będziemy wydobywać aż o połowę węgla mniej. Na eksploatację nowych pokładów kopalnie potrzebują w ciągu kilkunastu lat ok. 19 mld zł. Nie ma ich skąd wziąć. Wprawdzie UE zgodziła się, by do 2010 r. kopalnie mogło dotować państwo, ale resort finansów jest temu przeciwny, zresztą w budżecie nie ma na to pieniędzy.

Nie mają ich same kopalnie. Kompania Węglowa i Katowicki Holding Węglowy miały w 2008 r. zaledwie 24 i 7 mln zł zysku - przy przychodach przewyższających odpowiednio 10 i 3 mld zł.

A kredyty? Nawet w latach znakomitej koniunktury pozyskanie przez śląskie spółki węglowe kredytów inwestycyjnych byłoby trudne. A teraz, w czasach finansowej posuchy, to marzenie ściętej głowy. Banki po prostu nie ufają górnictwu. Powodów jest wiele: kiepskie wskaźniki finansowe, upolitycznienie i silne związki zawodowe, które blokują restrukturyzację i mogą ściągnąć na banki kłopoty w razie niewypłacalności kopalni.

Polskie górnictwo, z chlubnym wyjątkiem lubelskiej Bogdanki (która właśnie wchodzi na giełdę), działa w warunkach oderwanych od realiów - gdy na całym świecie ceny węgla z powodu kryzysu spadają, u nas rosną. Energetycy liczą pieniądze i coraz chętniej sięgają po węgiel z importu - rosyjski, australijski, południowoafrykański. Import stanie się jeszcze bardziej opłacalny, gdy powstanie nowy terminal węglowy w gdańskim porcie. Rząd nie będzie mógł powstrzymać go cłami, tak jak pod koniec lat 90., bo dziś o cłach na obszarze całej UE decyduje Komisja Europejska.

Odpowiedzialny za górnictwo wicepremier Waldemar Pawlak niemal przy każdej okazji opowiada, jakim to Polska będzie potentatem węglowym, jak będziemy rozwijać technologie czystego węgla, które nie emitują CO2, jacy jesteśmy "bezpieczni energetycznie" dzięki naszemu węglowi. Nie mówi tylko, skąd wziąć pieniądze na ten węgiel.

Co się więc stanie ze śląskimi kopalniami? Niestety, najbardziej prawdopodobne jest, że podzielą los stoczni. Za kilka lat będą wydobywać coraz mniej węgla po coraz wyższych cenach. Energetyka będzie coraz więcej węgla sprowadzać z zagranicy. - Wierzę w węgiel, ale to nie musi być polski węgiel - mówił niedawno "Gazecie" szef jednej z największych polskich elektrowni.

W ciągu kilku lat kopalnie zaczną mieć problemy z płynnością, przestaną płacić podatki i składki, a potem pensje. Zaczną się protesty i naciski na rząd, żeby sypnął groszem. Rząd będzie miał jednak związane ręce - Bruksela nie pozwoli na pomoc publiczną. Śląscy związkowcy potrafią protestować (to akurat wychodzi im najlepiej), a wkurzenie górników będzie tym większe, im dłużej nie będą dostawać pensji. Czeka nas fala demonstracji, bitew z policją, wzajemnych oskarżeń. W końcu najcenniejsze aktywa kopalni - a nie ma ich wiele - zostaną sprzedane za psi grosz. Rząd - ciekawe, jaki to będzie rząd - ogłosi sukces.

Jeszcze można temu zapobiec. Zamiast wygłaszać teksty o naszej węglowej mocarstwowości, rządzący muszą poszukać dla kopalń inwestorów. Trzeba próbować zainteresować firmy z krajów, które rzeczywiście są węglowymi potęgami: Australii, RPA, USA, Rosji, Czech. Może ktoś się skusi?

Główną przeszkodą w prywatyzacji kopalń są dziś sami górnicy, zwłaszcza działacze związkowi. Oni wiedzą, że na prywatyzacji stracą. Kopalnie czeka bolesna restrukturyzacja, znikną 13. i 14. pensje, rozmaite deputaty, dodatki itp. Nie namawiam rządu, by wzorem Margaret Thatcher poszedł na wojnę z górnikami i złamał ich opór przed prywatyzacją siłą, choć może nie będzie innego wyjścia. Ale na razie trzeba próbować ich do prywatyzacji przekonać. Rozmawiać, rozmawiać, rozmawiać. Może przykład stoczni podziała na związkowych liderów otrzeźwiająco?



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 6 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

  • Kto uratuje polskie górnictwo? lemur2000 08.06.09, 05:51

    Nieporozumienie. Związkowcy nie są największymi przeciwnikami prywatyzacji, sąnimi prezesi spółek. Niekompetentni, aroganccy, nieudolni, prymitywni,przyniesieni w teczkach, skuteczni tylko w»

  • Kto uratuje polskie górnictwo? Jak to kto? sumer55 09.06.09, 23:10

    A kto zamroził ceny węgla i energii po 1989? A kto tak durnowato prywatyzujesektor energatyczny (cały łańcuch trzeba brać pod uwagę)? Zwalanie winy nazwiązkowców to argument kanapowych »

Szukaj pracy

praca