Brak wyszukiwania, poczty, dokumentów, kanałów z wiadomościami (tzw. RSS)... Wielu internautów na całym świecie poczuło się w czwartek niczym na biwaku w górach, zostawiając gdzieś daleko wielki świat. Awaria zaczęła się przed godz. 17 czasu polskiego. - Nic mi o tym nie wiadomo. Przez ostatnie dwa dni na okrągło miałem spotkania - mówi Artur Waliszewski, szef
Google Polska.
Internauci mieli inne odczucia. - Idę wyciągnąć strój harcerza i naostrzyć finkę. Google zawsze był! - komentował Piotr Romański z Warszawy. Kłopoty mieli nie tylko ci, którzy wchodzili bezpośrednio na strony giganta. Z wyszukiwarki Google'a korzystają takie portale, jak Onet.pl, Interia.pl, Gazeta.pl (własność Agory, wydawcy "Gazety Wyborczej") oraz Nasza-Klasa.pl. Część serwisów korzysta również z systemu pocztowego
Gmail, jak np. Gazeta.pl czy
Fotka.pl. Największe portale twierdzą, że faktycznie w czwartkowych statystykach widać spadek ruchu, ale nie był on wielki.
- Część użytkowników trafia do nas za pośrednictwem Google'a, ale nie jest ich dużo. W ciągu tej awarii ta liczba zmalała o blisko 40 proc. Wyszukiwarka w naszym portalu funkcjonowała, bo tylko w części jest oparta na systemie Google'a - zapewnia Paweł Klimiuk, rzecznik Onetu.pl. Prezes Interii.pl także twierdzi, że ruch kierowany do jego portalu przez internetowego giganta nie jest duży. - Gdybyśmy nie wiedzieli o tym, że doszło do awarii, to moglibyśmy jej nie zauważyć - powiedział nam Tomasz Jażdżyński, prezes Interii.pl. - Wyszukiwarka pewnie nie działała tak, jak powinna, ale to nie trwało długo - dodaje.
Serwisy internetowe, które korzystają z programów reklamowych Google'a, musiały odczuć spadek liczby odsłon. Artur Gortych, prezes interaktywnej agencji Artegence, uważa jednak, że nie miało to większego znaczenia dla reklamodawców, a spadki zostaną szybko nadrobione. - Myślę, że przerwa miała dużo większe znaczenie psychologiczne, bo miliony ludzi zdało sobie sprawę z tego, jak bardzo są od Google'a uzależnieni. Do tej pory wydawało im się, że ta usługa jest dostępna 24 godziny na dobę przez okrągły rok, ale teraz widać, że to tylko technologia, która - jak każda inna - może zawieść - komentuje Gortych.
Amerykańska firma Gomez zajmująca się aplikacjami internetowymi szacuje, że czas łączenia z witrynami internetowymi w czwartek wydłużył się średnio dwukrotnie. Google poinformował, że na skutek "zawstydzającego" błędu w jego systemie część ruchu internetowego z USA została przekierowana do Azji, co przeciążyło część serwerów i wywołało problemy, które dotknęły ok. 14 proc. użytkowników. - Bardzo przepraszamy za to, co się zdarzyło, i możecie być pewni, że pracujemy jeszcze więcej nad tym, żeby podobny problem nie wystąpił - zapewnił Urs Hoelzle,
dyrektor operacyjny Google'a.
Poprzednio koncern z Mountain View przepraszał w lutym, gdy użytkownicy jego poczty Gmail przez kilka godzin nie mogli się dostać do swoich skrzynek.