Już wiemy, że Sejm postanowił przyznać 40 mln zł na budowę Świątyni Opatrzności Bożej. Pieniądze te pochodzą z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, czyli również z pieniędzy podatników.
Budowa ma pochłonąć ok. 100-110 mln zł. Na razie udało się postawić połowę stanu surowego za pieniądze z datków, które sięgają 1-3 mln zł miesięcznie. W sytuacji, gdy większość zebranych dotychczas funduszy pochodzi z budżetu państwa, rozdział kościoła od państwa wydaje się być tylko teoretyczny.
Minister kultury
na antenie radia Zet próbował uspokoić podatników zapewniając, że pieniądze te mają wesprzeć działalność kulturalno-edukacyjną związaną z projektem. Zważywszy na skalę dofinansowania podatnikom trudno będzie uwierzyć w takie tłumaczenie
- Oczekuję, że podmioty realizujące ten projekt będą spełniać warunki programów operacyjnych Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Gdyby się okazało, że nie spełniają, to wydamy te środki na inne cele związane z ochroną dziedzictwa narodowego (...) jaką jest np. ochrona zabytków - zapewniał Kazimierz Ujazdowski.
Ministrowi trudno było jednak wytłumaczyć związek FUS, instytucji mającej z założenia zajmować się pomocą społeczną, z ochroną dziedzictwa narodowego.