Wyniki głosowania przedstawił w piątek sztab protestacyjno- strajkowy górniczych związków. Głosowanie odbyło się we wszystkich kopalniach na Śląsku. Za strajkiem opowiedziało się 67.814 osób, przeciwko 2.274. Oddano 738 głosów nieważnych. W referendum uczestniczyło ok. 62,5 proc. ogółu zatrudnionych w branży i blisko 73 proc. pracujących w dniu głosowania.
Górnicy wierzą związkowcom, a nie rządowi
"Referendum wyraźnie pokazało, że górnicy zdecydowanie bardziej wierzą związkom zawodowym, a nie rządowi. To nie jest tak, że górnicy są manipulowani przez związkowców (...) Ponieważ nie mamy żadnych sygnałów ze strony rządowej o chęci podjęcia rozmów, scenariusz działań protestacyjnych zostaje utrzymany w mocy" - powiedział szef górniczej "Solidarności", Dominik Kolorz.
Związki sprzeciwiają się projektowi rządowej Strategii dla górnictwa na lata 2007-2015. Nie chcą prywatyzacji kopalń, niekorzystnych dla górników zmian w układach zbiorowych oraz boją się realnej obniżki wynagrodzeń. Ich zdaniem, Strategia może doprowadzić do likwidacji kopalń.
Zgodnie z przedstawionym scenariuszem akcji protestacyjnej, w najbliższą środę w kopalniach ma dojść do trwającego dobę strajku ostrzegawczego, a 1 lutego może rozpocząć się "generalna akcja" - strajk lub np. blokada wysyłki węgla z kopalń. W referendach strajkowych, organizowanych w kopalniach w ubiegłych latach, poparcie dla strajku wynosiło ok. 92-95 proc., jednak ostatni strajk generalny w branży miał miejsce niespełna 13 lat temu, wiosną 1994 roku. Jesienią 2003 roku na dobę stanęła ok. trzecia część kopalń.
Według resortu gospodarki, obawy związkowców są nieuzasadnione. Każdy dzień strajku oznacza dla górnictwa ok. 90 mln zł strat. Może to - według resortu - skutkować upadłością Kompanii Węglowej.
Protest będzie zgodny z prawem
Dominik Kolorz odniósł się ponadto podczas konferencji prasowej do wczorajszej wypowiedzi wiceministra gospodarki. Paweł Poncyliusz powiedział, że strajk górników będzie nielegalny. Szef górniczej "Solidarności" wyjaśnił, że to twierdzenie jest nieprawdziwe. Wytłumaczył, że większość kopalni spełniła wymagania stawiane przez ustawę o rozwiązywaniu sporów zbiorowych i dlatego protest będzie zgodny z prawem.
Dominik Kolorz powiedział także, że związek nie zgadza się z twierdzeniem, iż jego propozycje uzdrowienia górnictwa są nierozwojowe. Wskazał, że to propozycje rządowe są złe. Załogi nie zgadzają się przede wszystkim z prywatyzacją kopalń, ingerencją w układy zbiorowe pracy i łączeniem płac z wydajnością zakładów.
Szef górniczej "Solidarności" zaznaczył również, że w opinii związkowców wypowiedzi członków rządu i jego propozycje wyraźnie pokazują, iż celem rady ministrów jest zamykanie, nie restrukturyzacja kopalń. Jednocześnie przypomniał, że w swym programie wyborczym PiS zapewniał, że będzie wspierał polskie górnictwo.