Paweł Iwaniuk piszący blog pod pseudonimem FrostBite wpisał we wrześniu na stronie Flaker.pl: "Oni na nas żerują, a tego tolerować nie będziemy". Chodziło o właścicieli stron, którzy zamieszczają blogi i zaczynają zarabiać na reklamach przy nich. Iwaniuk w ten sposób wyjaśniał swoją decyzję: właśnie zażądał od właściciela strony Webhosting.pl, na której pisze swój blog, żeby mu zapłacił, gdyż sprzedaje reklamy.
- Zwróciłem się z prośbą o wynagrodzenie finansowe mojej pracy, gdy serwis rozpoczął, bez mojej wiedzy, umieszczanie reklam przy moim blogu. Uznałem, że taki ruch z ich strony pozwala mi prosić o wynagrodzenie. Uważam, że bloger zasługuje na nie, tak jak każdy, kto dobrze wykonuje swoją pracę - tłumaczy Paweł Iwaniuk.
Jego postulat wywołał wielką dyskusję wśród innych blogujących. Bart132 pisał na Flaker.pl: "Panowie, albo sytuacja została mało dramatycznie nakreślona, albo po prostu robicie z igły widły. Business is business. Obie strony wiedziały, co robią. Czy trzeba publicznie prać brudy? Nie podoba mi się w WH, bo nie płacą, to odchodzę". Inni popierali FrostBite'a. "Abstrahując od całej sytuacji, myślę, że zamiast narzekać, autorzy, którzy udostępniają swoje treści na WH, powinni stworzyć własny serwis i podzielić się przychodami. Jeżeli WH nie stać na blogerów, to trudno" - pisał Dc1. Zareagowali przedstawiciele Webhosting.pl: "Wszyscy blogerzy, którzy piszą dla WH, zgodzili się na taką formę współpracy".
Dariusz Nawojczyk, redaktor naczelny wortalu Webhosting.pl, tłumaczy nam: - FrostBite poprosił, by udostępniać jego blog bez wynagrodzenia. Nikt z grupy blogerów, którzy liczą na promocję własnej osoby dzięki publikacji w serwisie Webhosting.pl, nie wspomniał o wynagrodzeniu. Te warunki znane były wszystkim blogerom od początku, również Pawłowi Iwaniukowi.
Na forum Flaker.pl przedstawiciel Webhosting.pl napisał, że potrzeby finansowe Iwaniuka zostaną uwzględnione w przyszłorocznym budżecie firmy.
Wątpliwości bledną - Dyskusja na temat zarabiania na blogach rozpoczęła się w 2007 roku. Zainicjowało ją powstanie pierwszych polskich serwisów blogvertisingowych pośredniczących między reklamodawcami a blogerami. Uruchomienie w tym roku systemu AdTaily, który pozwala firmom reklamować się na wybranych przez siebie blogach, a ich autorom decydować, które reklamy pojawią się na stronie, wywołało drugą, trwającą do dziś, falę dyskusji: o cenie i wartości reklamy blogvertisingowej - opowiada Halina Worwa-Szul,
dyrektor sektora społeczności Grupy Onet.pl.
Rok temu na GoldenLine.pl użytkownik Michał Ksiądzyna pytał: "Co sądzicie o zarabianiu na blogu? Ile trzeba mieć UU (unique users - przyp. red.) miesięcznie, żeby blog przynosił przynajmniej jako takie dochody?", a użytkownik Grzegorz Nowak odpowiadał: "To, czy będziesz zarabiał na swoim blogu, niekoniecznie musi się wiązać z ogromną liczbą UU. Wszystko zależy od tego, jaki sposób zarabiania wybierzesz (czy też on wybierze Ciebie:), czy będzie to np.
reklama kontekstowa, program partnerski, czy sponsor (ostatnia opcja oczywiście najlepsza, lecz najtrudniejsza do osiągnięcia)".
Problem poruszyli też najbardziej znani blogerzy: Paweł Lipiec - czyli WebFan, Maciej Budzich - autor Mediafun.pl, no i Kominek - autor blogów "Kominek.in" i "Kominek.tv".
- Podczas jednego ze spotkań branży internetowej dyskutowaliśmy między innymi o tym, czy bloger traci wiarygodność, jeśli zamieszcza reklamy na swoim blogu. Dyskusja zaostrzyła się w kontekście startu serwisu Krytycy.pl (blogi na tej platformie dotyczyły produktów firm i były przez nie opłacane - przyp. red.), który ma połączyć blogerów i reklamodawców - opowiada Paweł Lipiec. W 2007 roku zastanawiał się na swoim blogu: "Czy faktycznie umieszczanie materiałów reklamowych może spowodować spadek wiarygodności bloga? Co w sytuacji, kiedy prowadząc bloga tematycznego, i tak mam w planach napisanie recenzji danego produktu? Czy fakt, że przy okazji wezmę za to kilka złotych coś zmienia?".
Rok później nie miał już wątpliwości: „Blogi nadal jeszcze są postrzegane jako amatorska strona prowadzona dla przysłowiowego »funu «. Jednak przeszły one pewną metamorfozę (a miejmy nadzieję - to nie koniec) i już nie wszystkie spełniają kryterium osobistego, amatorskiego pamiętnika internetowego. Oburzenie reklamami na blogach jest co najmniej dziecinne!”.
Dziś na WebFan.pl reklamują się m.in. internetowe porównywarki cen, odzież damska, biura turystyczne. - Moja opinia o reklamach na blogach wcale tak bardzo się nie zmieniła. Przekonałem się tylko, że problem jest mniejszy, niż się wydawało. Nadal uważam, że trzeba być ostrożnym z publikacją reklam, ale dziś wrażliwość czytelników blogów na reklamę jest już inna niż rok czy dwa lata temu. To chyba największa różnica - tak Paweł Lipiec tłumaczy zmianę swojej postawy wobec reklam na blogach.
W tym samym tonie komentuje sprawę Kominek: - Dziś już tylko niskopodłogowy plebs krzyczy o sprzedawaniu się, widząc reklamy na blogach, bo większość zrozumiała, że obecność widgetu reklamowego nie wpływa na niezależność przeciętnego blogera.
Na swoim lepiej Paweł Iwaniuk nie chciał być wśród niskopodłogowego plebsu i wiedząc, że Webhosting.pl zarabia na jego twórczości, poprosił o pieniądze. Lecz kiedy serwis kazał mu czekać kilka miesięcy na realizację postulatów, postanowił pójść na swoje. Uruchomił blog na wykupionej samodzielnie domenie i przyłączył się do dwóch sieci reklamowych: Blogvertising i AdTaily. Obie pośredniczą w sprzedaży reklam na zarejestrowanych w nich blogach między reklamodawcami a autorami internetowych wpisów.
Bloger należący do systemu otrzymuje propozycje umieszczenia reklamy bezpośrednio od marketingowców reklamujących się firm - może je zaakceptować lub nie.
- Na razie trudno mówić o zarabianiu, bo to dopiero początek. Na reklamach publikowanych za pośrednictwem AdTaily zarabiam 1,40 z 2 złotych, które reklamodawca płaci za każde kliknięcie w reklamę, 60 groszy to prowizja dla agencji. Ale w przyszłości chciałbym się utrzymywać z pisania blogu - mówi Paweł Iwaniuk.
Innym już się to udaje. Maciej Budzich, autor Blog.mediafun.pl, czy Kominek otwarcie przyznają, że zarabiają. - Nie mam wyznaczonego jakiegoś miesięcznego limitu do zarobienia, więc miesiąca z zerowym przychodem nie traktuję jako straty w moim blogowym biznesie. To bardziej zarabianie na swoim hobby i pasji. Choć faktem jest, że są to coraz poważniejsze pieniądze i coraz ciekawsze propozycje współpracy - mówi Maciej Budzich. Na jego blogu pojawiają się przede wszystkim zapowiedzi konferencji branży internetowej. Wchodząc w zakładkę Sponsoring, można przeczytać, że sponsorem głównym jest sklep internetowy Agito.pl.
Kominek opowiada z kolei: - Dzięki reklamom, które akceptuję za pomocą systemu AdTaily, mogę liczyć na zarobek od kilkuset złotych, jak to było w czerwcu tego roku, do kilku tysięcy, co się zdarzyło we wrześniu.
Lecz mniej popularni blogerzy muszą się zadowolić niższymi kwotami. - Przeciętny bloger wciąż zarabia grosze lub nawet ani grosza. Ci obrotniejsi potrafią uzbierać kilkaset złotych miesięcznie. Blogerów zarabiających tyle co ja raczej nie ma więcej niż dziesięciu - uważa Kominek.