"Po dzisiejszej sesji już wiemy, że wczorajszy wybryk byków na fixingu był niepotrzebny. Zaskakujący wzrost o 2,9% podczas czwartkowej sesji już na samym początku dzisiejszej sesji został skonsumowany i powróciliśmy do strefy 2190-2200 pkt. Tak duży spadek nie mógł zaskoczyć, bowiem obok 2% spadków w Europie Zachodniej oraz w USA nie dało się przejść obojętnie" - powiedział analityk BDM, Łukasz Janus
Piątek, według analityka, zapowiadał się ciekawie z kilku powodów, a jednym z nich było odsunięcie notowań PKO BP z WIG20. Związane to było z odjęciem od ceny walorów prawa poboru w wysokości 2,58 zł.
"Kolejnym powodem były publikowane o 14.30 oficjalne dane z amerykańskiego rynku pracy. Jednak za nim to nastąpiło pojawił się komunikat o zakończeniu ponad 8-letniego sporu między Skarbem Państwa (SK), a Eureko i na parkiecie obserwowaliśmy konsolidację w okolicach 2185 pkt. Wspomniane dane makro z USA okazały się nie najlepsze, ale układ sił na rynku pozostawał bez mian aż do fixingu, na którym dla odmiany mieliśmy do czynienia z wyłamaniem w dół" - wyjaśnił analityk.
Tym samym WIG20 zakończył ostatecznie dzień na poziomie dziennego minimum, co oznacza spadek o 5% (2144,13 pkt).
"Zniżkę napędzały walory CEZ i Agory, które spadały o ponad 10%. W przypadku akcji PKO BP pozostających poza indeksem blue chipów sesja zakończyła się wzrostem o 2,5%" - podsumował Łukasz Janus.
W piątek WIG20 spadł o 4,95% do poziomu 2.144,13 pkt, a WIG o 3,0% do 37.045,62 pkt. Obroty akcjami wyniosły 1,68 mld zł.