http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gospodarka >  Opinie i analizy

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj RSS Gospodarka - Gazeta.pl

Autorski monopol na pieniądze

Zbigniew Domaszewicz; Piotr Miączyński
2008-07-16, ostatnia aktualizacja 2008-07-16 00:00

Od nowego prawa autorskiego będzie zależał przyszły kształt polskiego rynku muzyki, filmów, gier, programów czy książek. Dlatego nie może ono być zmieniane pod dyktando organizacji, które reprezentują wyłącznie interesy twórców i producentów

ZOBACZ TAKŻE
Miliony młodych Polaków są przyzwyczajone, że filmy, muzyka i gry są za darmo - dzięki internetowi ich nielegalne rozpowszechnianie stało się równie proste jak uruchomienie Worda. Na setkach tysięcy twardych dysków, w tysiącach iPodów zalegają petabajty danych ściągniętych poza jakąkolwiek kontrolą właścicieli praw autorskich.

Co z tym zrobić? Zaostrzać prawo, ścigać piratów, wzmacniać prewencję i represje? Czy uznać, że dotychczasowe rygory monopolu autorskiego nie przystają do realiów - i je rozluźnić? Na te pytania w najbliższych miesiącach odpowie Ministerstwo Kultury, przeprowadzając tzw. dużą nowelizację prawa autorskiego. Rozstrzygnie, czy dobra kultury można ściągać za darmo z sieci w ramach tzw. dozwolonego użytku, czy nie. Czy można pożyczyć płytę koledze do skopiowania? A wysłać e-mailem piosenkę?

Dla przemysłu rozrywkowego liczą się pieniądze. Gdyby mogły sprzedawać płyty po 100 zł i filmy po 300 zł, to by to robiły, bo ich celem nie jest wspieranie kultury, tylko zarabianie. Internet temperuje te zapędy. Dlatego przemysł serwuje prostą, sugestywną wizję - piraci kontra głodujący artyści i ich wydawcy (tu zwykle padają ogromne kwoty zrabowane przez piratów). "Nie ukradniesz samochodu, nie ukradniesz książki ze sklepu. Bo to kradzież. Ściąganie filmów to też kradzież" - przekonują w kampaniach.

To bardzo wygodna optyka - pozwala traktować każdy głos za rozluźnieniem restrykcji autorskich jako popieranie piractwa. Jej przyjęcie kończy dyskusję, bo ze złodziejami nie należy negocjować, tylko ich wytępić, a usprawiedliwianie kradzieży - np. buntem przeciw wysokim cenom płyt - to populizm. Zresztą argumenty, "zamiast ściągać płytę, kupiłbym ją, gdyby kosztowała 10 czy 20 zł", brzmią nieszczerze. Wielu i tak nie kupi, bo pokusa i przyzwyczajenie, że można coś mieć za darmo, są zbyt silne. Pod koniec ubiegłego roku zespół Radiohead umieścił na stronie internetowej swój najnowszy album "In Rainbows". Internauci mogli go ściągnąć, płacąc tyle, ile uznali za stosowne. Część osób ściągnęła płytę za darmo, a "In Rainbows" od razu znalazł się na pirackich serwisach internetowych.

Ale czarno-biała logika wytwórni też ma duże braki. Nawet w odniesieniu do tradycyjnych form własności - np. własności ziemi - prawa właściciela bywają ograniczane w interesie społecznym. Tak, aby zapewnić sąsiadom możliwość przejechania do drogi przez grunty właściciela.

W przypadku własności intelektualnej, której nie można nikogo fizycznie pozbawić - co najwyżej skopiować - te kompromisy powinny iść dalej. Stąd też wzięły się np. nielubiane przez biznes rozrywkowy zapisy pozwalające np. przegrać płytę CD od znajomego.

Do zmiany modelu rozpowszechniania filmów czy muzyki można się przystosować komercyjnie - i dalej świetnie zarabiać. Mniej pieniędzy z płyt, za to więcej z koncertów. Mniej z biletów kinowych, więcej ze sprzedaży gadżetów związanych z filmem. Film "Auta" Disneya zarobił w kinach tylko 460 mln dol. Ale sprzedaż kubków, koszulek i innych gadżetów przyniosła pięć miliardów dolarów. Szacunki strat sporządzane przez wytwórnie są zresztą dyskusyjne. Niedawno amerykańska organizacja przemysłu filmowego MPAA przyznała się do zawyżania takich wyliczeń. Wielkie liczby mają dużą siłę rażenia, dlatego świetnie nadają się do propagandy.

Wreszcie kontrowersyjne bywają metody zwalczania, a właściwie terroryzowania piratów. Osławiona amerykańska organizacja antypiracka RIAA namierza domniemanych piratów i domaga się odszkodowań. Gdy oskarżane osoby nie chcą płacić odszkodowań, a mają dostatecznie dużo energii i pieniędzy, by pójść na wojnę prawną, RIAA nierzadko wycofuje oskarżenia. Czy byłoby tak, gdyby rzeczywiście miała dowody przestępstw?

Gra wokół własności intelektualnej bywa brudna z obu stron. Jeżeli pracując nad zmianami prawa autorskiego, Ministerstwo Kultury zignoruje ten fakt, to bieg wypadków łatwo przewidzieć. Pod drzwiami wiceministra kultury Piotra Żuchowskiego już stoją doświadczone w lobbingu organizacje, które chętnie podyktują, w których punktach zaostrzyć przepisy i jak karać za ich złamanie, np. odcinając piratów od internetu, nakładając grzywny czy konfiskując im komputery. Pójdzie to tym łatwiej, że restrykcyjne pomysły są akurat promowane - głównie przez Francję - także na forum europejskim.

Na razie wiceminister Żuchowski zapytany przez "Gazetę" o dopuszczenie do debaty także drugiej strony odpowiada, że "wysłucha parlamentarzystów, bo są reprezentantami narodu".

Jesteśmy na końcu ery nieskrępowanego darmowego dostępu do filmu, muzyki i gier - Dziki Zachód musi się ucywilizować. Ale nowe prawo autorskie nie może powstać bez udziału osób, które widzą problem inaczej niż ZAiKS, Stowarzyszenie Filmowców Polskich czy Business Software Alliance. Widzowie, słuchacze i internauci muszą mieć gwarancję, że przyszły kształt tego rynku będzie zależeć również od nich.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Chcesz otrzymywać najnowsze informacje gospodarcze:

Zamów newsletter

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów

  • Proponuję zwingli 17.07.08, 00:17

    rozstrzeliwać piratów razem z rodzinami [ci bez rodzin zostaną rozstrzelani zsąsiadami].»

  • Re: Autorski monopol na pieniądze kakens 17.07.08, 08:30

    1. Filmy na DVD i w internetowych wypożyczalniach w tym samym dniu co premiery wkinach (najpóźniej tydzień po)2. Lepsza dystrybucja płyt muzycznych. Nie interesuje mnie chłam z top 30, »

  • właściciel/dzierżawca ziemi ma ochronę prawną gobi05 17.07.08, 08:41

    bo za nią płaci podatek. Proponuję powołać Państwowy Rejestr Dzieł Chronionych Prawem Autorskim. Za coroczne wpisanie dzieła do rejestru niech będzie pobierana opłata. Dzieła nie »

Szukaj pracy

praca