- Wygląda na to, że inwestorzy przemyśleli tę sytuację i doszli do wniosku, że na polskim rynku nie może być innej opcji kupna. Ponownie interesują się zakupem Eneni - powiedział Grad.
Sprzedaż akcji Enei miała być największą w tym roku zaplanowaną przez rząd prywatyzacją. Państwo chciało się pozbyć swoich wartych ok. 6 mld zł udziałów, a na rynku pojawiały się spekulacje, że za akcje trzeciego pod względem wielkości producenta prądu w Polsce do budżetu może wpłynąć nawet 10 mld zł. Niestety, zainteresowanie Eneą było znacznie mniejsze niż się spodziewano. W sierpniu okazało się, że mimo wcześniejszego zainteresowania ofert zakupu nie złożył czeski CEZ ani Vattenfall, który posiada już 18,7 proc. akcji w spółce.
Najpoważniejszym kandydatem do przejęcia udziałów w Enei wydawał się niemiecki gigant energetyczny RWE, który za 67 proc. akcji miał zapłacić ok. 2,3 mld dolarów. W połowie października RWE ogłosiło, że wycofuje się z kupna akcji Enei. Oficjalnym powodem była zbyt wysoka cena, jaką RWE miałoby zapłacić za akcje.