Indyjski polityk uważa, że do końca roku rozwiązane zostaną sporne kwestie, które hamują postęp w trwających od roku 2007 negocjacjach. Główne rozbieżności dotyczą tak zwanych klauzul ogólnych, których wprowadzenia domaga się Unia Europejska, a których przyjęciu Indie są zdecydowanie przeciwne. Chodzi między innymi o zapisy, iż porozumienie obejmie wyłącznie towary, przy których produkcji nie korzystano z pracy dzieci i które zostały wytworzone bez szkody dla środowiska. Zapisy takie mogą zablokować części indyjskich produktów dostęp do rynku europejskiego, ponieważ wbrew obowiązującym w Indiach przepisom przedsiębiorcy korzystają jednak z pracy dzieci oraz nie zawsze przestrzegają zasad ochrony środowiska.
Negocjowany układ o wolnym handlu ma przyczynić się do zwiększenia wymiany handlowej pomiędzy Indiami i Unią. Według części ekspertów będzie korzystny głównie dla silnych gospodarek unijnych, które znajdą potężny rynek zbytu, natomiast może doprowadzić do zalania tanimi produktami indyjskimi rynki słabszych ekonomicznie krajów Unii i doprowadzić do upadku mniejsze i mniej konkurencyjne firmy europejskie.