"Główni protagoniści europejskiej sceny", zarówno Francja, jak i Niemcy oraz Europejski Bank Centralny, "są zjednoczeni, aby walczyć ze spekulacją rynkową", której ofiarą jest Grecja - oświadczył Sarkozy.
Powiedział, że w niedzielę rozmawiał na ten temat z niemiecką kanclerz Angelą Merkel.
"Grecji nie jest potrzebne specjalne dofinansowanie" - oświadczył francuski prezydent. Dodał, że w przygotowaniu jest "cały pakiet środków" - na wypadek, gdyby były potrzebne. Nie ujawnił jednak szczegółów, aby "nie skorzystali na tym spekulanci".
Papandreu, który odwiedził Paryż w drodze do Waszyngtonu, zapewnił ze swej strony, że Grecja podejmuje wysiłek, jakiego zażądała od niej Unia Europejska. Podkreślił, że jego kraj, walcząc z deficytem budżetowym wynoszącym 12,7 proc., pragnie jedynie skorzystać z "oprocentowania podobnego, choć nie identycznego", jak reszta krajów strefy euro.