http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Prezes ZCh Police: Właśnie osiągnęliśmy dno

Mariusz Rabenda
2010-02-23, ostatnia aktualizacja 2010-02-23 19:48

Grobowa cisza nastała, gdy na konferencji podsumowującej ubiegłoroczne wyniki ZCh Police padło pytanie, kiedy spółka odrobi stratę. Na koniec roku wynosiła ona już 410 mln zł

Zbigniew Miklewicz, prezes ZCh Police
Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Gazeta
Zbigniew Miklewicz, prezes ZCh Police
- Jeśli nasze produkty zdrożałyby tysiąc razy, a koszty się nie zmieniły, to jeszcze w tym roku - odpowiedział w końcu żartem Tomasz Zieliński, wiceprezes ds. strategii i rozwoju spółki.

Poważnie do pytania ustosunkował się prezes Zbigniew Miklewicz: - Tego się nie da przewidzieć. Wahania cenowe na rynku są zbyt duże.

We wtorek zarząd spółki omawiał na konferencji prasowej wyniki ostatniego kwartału i całego ubiegłego roku. Bilans ujawnił kolejne 99 mln zł strat w ostatnim kwartale poprzedniego roku. Ale jednocześnie w tym czasie sprzedaż była czterokrotnie wyższa niż pod koniec 2008 r.

By zaktywizować sprzedaż i pozbyć się zapasów gotowych wyrobów, spółka w październiku obniżyła ceny o 20-30 proc. - Dostosowaliśmy nasze ceny do tych, które utrzymywali na naszym rynku producenci z Rosji i Białorusi - wyjaśnia Miklewicz.

Efekt? W październiku i listopadzie straty na sprzedaży wyniosły 61 mln zł, ale już w grudniu sprzedaż osiągnęła 1,5 mln zysku. - Niestety tendencja znów się odwróciła - mówi Miklewicz. - W grudniu i styczniu nieco podnieśliśmy ceny produktów, by poprawić rentowność, ale na wieść o tym dostawcy podnieśli ceny surowców i znowu sprzedajemy poniżej kosztów.

Sytuacja mogłaby się poprawić, gdyby spółka dostała 150 mln zł pożyczki na ratowanie firmy z ARP. - Mając "cash" w ręku, moglibyśmy wynegocjować korzystniejsze ceny surowców. Bez tych pieniędzy musimy się ratować kupowaniem ich za odroczone płatności - wyjaśnia Zieliński.

Na razie z Komisji Europejskiej nie ma informacji kiedy i czy w ogóle ARP dostanie zgodę na udzielenie pomocy publicznej Zakładom.

Strata ma być odrabiana przede wszystkim dzięki restrukturyzacji. Spółka negocjuje w tej chwili sprzedaż sześciu spółek zależnych (może to dać 30-50 mln zł). Outcoursing części energetycznej i sprzedaż gruntów mogą przynieść kolejne 100 mln zł. Negocjowana jest też sprzedaż licencji bieli tytanowej do Wietnamu, co może dać do 15 mln dolarów.

- Wynikiem, jaki teraz mamy, osiągnęliśmy dno. Teraz nasza sytuacja finansowa powinna się poprawiać. Naszym celem na pierwszy kwartał tego roku jest wynik zero plus - mówi Miklewicz.



Źródło: Gazeta Wyborcza Szczecin
  • 42 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    11 głosów

Szukaj pracy

praca