Zgodnie z nowymi przepisami, w razie spóźnienia pociągu o 60 minut pasażer otrzyma zwrot 25 procent ceny biletu. Natomiast przy spóźnieniu, przekraczającym dwie godziny, PKP będą musiały wypłacić połowę tej ceny.
"Dziennik Gazeta Prawna" podkreśla, że PKP nie są gotowe na falę roszczeń, która pojawi się z dniem wejścia w życie przepisów. Dziennik zauważa, że pogorszy to i tak słabą już kondycję finansową firmy. PKP Intercity przyznaje, że zależy mu na przesunięciu w czasie przepisów rozporządzenia, dotyczących odszkodowań dla pasażerów za spóźnienia pociągów.
Źródło: "GP"