To zaskakujące dane, bo polski rząd w najbardziej pesymistycznej prognozie liczy cały czas na wzrost PKB na poziomie 1,7 proc. Jeszcze w styczniu KE prognozowała w Polsce w obecnym roku, mimo kryzysu, wzrost PKB w wysokości 2 proc.
- Łagodna recesja puka do polskich drzwi - komentuje Komisja Europejska. - W porównaniu z innymi krajami regionu to względnie łagodna recesja dzięki m.in. mniejszemu udziałowi handlu w PKB.
Rzeczywiście - spadek PKB ma być jeszcze większy we wszystkich innych krajach UE, poza Grecją, Maltą i Cyprem (ten ostatni kraj to jedyny kraj w UE, któremu prognozy wróżą wzrost: 0,3 proc. PKB). Najbardziej dotknięte recesją mają być Litwa, Łotwa i Estonia, gdzie KE prognozuje odpowiednio spadek o 11.0, 13.1 i 10.3 proc. PKB.
Wiśniewski: prognoza KE dotycząca polskiego PKB nie dziwi Polskim ekonomistom wychodzi inaczej Prognozy zaskakują też ekonomistów. - Według mnie w I kw. polska gospodarka mogła się rozwijać w tempie nawet 1,5 proc. Gdyby prognoza minus 1,7 proc. miała się spełnić, to w drugiej połowie roku polska gospodarka musiałaby przejść prawdziwe załamanie - mówi Ryszard Petru, ekonomista SGH. - Na razie spadek o 1,7 proc. nijak mi nie wychodzi - dodaje.
Według członka Rady Polityki Pieniężnej prof. Dariusza Filara w I kw. możemy liczyć na wzrost na poziomie 1,5 proc. - W naszych modelach to jeszcze nie jest dno, ale w kolejnych kwartałach poniżej zera spaść nie powinniśmy. Przy takim pierwszym kwartale i bez zera w kolejnych wciąż możliwa jest roczna dynamika PKB około 1 proc. - mówił Filar w czwartek w Radiu PIN.
Wicepremier Waldemar Pawlak ze spokojem przyjął prognozę Komisji Europejskiej dotyczącą polskiej gospodarki. Zdaniem wicepremiera, takie badania są obarczone dużym ryzykiem błędu. Uważa, że przede wszystkim należy zwrócić uwagę na realne procesy gospodarcze. Jego zdaniem, są w Polsce segmenty produkcji, które mają niespodziewanie dobre wyniki. Jako przykład podał branżę motoryzacyjną. W Polsce głównie produkuje się samochody z silnikami o małych pojemnościach, a takie auta są obecnie najchętniej kupowane na świecie.
Sadowski: prognoza KE to nie wyrok dla polskiej gospodarki Kara za zbyt duży deficyt Benecki: z deficytem nie będzie aż tak źle jak ocenia KE Zgodnie z zapowiedziami tuż po ujawnieniu prognoz Komisji Europejskiej dla Polski komisarz UE ds. gospodarczych i walutowych Joaquin Almunia powiedział, że wobec prognozowanego wzrostu deficytu sektora finansów publicznych w Polsce do 6,6 proc. PKB w bieżącym roku, KE otworzy procedurę nadmiernego deficytu wobec Polski. Chodzi o zapisaną w traktacie z Maastricht granicę 3 proc. PKB.
Almunia przypomniał, że w 2008 roku deficyt finansów publicznych w Polsce wyniósł 3,9 proc. PKB. "Następnym krokiem będzie bez wątpienia otwarcie procedury nadmiernego deficytu zważywszy, że na ten rok prognoza wynosi 6,6 proc. PKB" - powiedział komisarz.
Kroki dyscyplinarne mają być podjęte także wobec Malty, Litwy i Łotwy. W 2008 roku według GUS oraz Eurostatu deficyt wyniósł w Polsce 3,9 proc. PKB.
W całej UE deficyt finansów publicznych ma wynieść w tym roku 6 proc. PKB, a w 2010 - 7,3 proc. Gorsze wyniki od Polski KE przewiduje dla Irlandii (12 proc. w 2009 i 15,6 proc. w 2010), Wielkiej Brytanii (11,5 proc. w 2009 i 13,8 proc. w 2010), Łotwy (11,1 proc. w 2009 i 13,6 proc. w 2010) i Hiszpanii (8,6 proc. w 2009 i 9,8 proc. w 2010).
Najnowsze prognozy KE dla Polski na rok 2009 i 2010 są znacznie gorsze niż te opublikowane w styczniu obecnego roku. Wówczas KE zakładała, że deficyt w 2009 roku wyniesie w Polsce 3,6 proc., a w 2010 roku zmniejszy się do 3,5 proc.
- Bierzemy pod uwagę liczby Eurostatu. Odpowiedzi na pytanie, czy ponownie otworzymy procedurę nadmiernego deficytu wobec Polski, komisarz ds. walutowych Joaquin Almunia udzieli po publikacji wiosennych prognoz gospodarczych zaplanowanych 4 maja, czyli za dwa tygodnie - powiedziała rzeczniczka Almunii, Amelia Torres.Wówczas zobaczymy, czy także w tym roku i przyszłym deficyt pozostaje wyższy - dodała.
Na dzień dzisiejszy nie wiadomo, jak wzrost deficytu w Polsce i ewentualne otwarcie procedury nadmiernego wpłynie na wejście Polski do ERM2 oraz plan przyjęcia euro w 2012 roku.
Petru: prognoza KE - zbyt pesymistyczna, nie uwzględnia wyników I kwartału UE się skurczy W sumie KE zakłada, że PKB Unii Europejskiej, podobnie jak strefy euro skurczy się w tym roku o 4 proc.
Na rok 2010 KE prognozuje ożywienie i wzrost gospodarczy w Polsce w wysokości 0,8 proc. Także UE i strefa euro mają wtedy powoli wychodzić z kryzysu, ale wzrost nadal będzie ujemny i ma wynieść minus 0,1 proc.
O prognozie Komisji Europejskiej przed jej ogłoszeniem pisała już "Gazeta Wyborcza". Według informacji gazety prognozowane PKB miało się w tym roku skurczyć o 1,7 proc., gospodarka strefy euro o 4 proc., a Niemiec - aż o 6 proc.
Prognoza Komisji Europejskiej to druga ważna, negatywna prognoza dla polskiej gospodarki w tym roku - kwietniu Międzynarodowy Fundusz Walutowy podał, że PKB Polski w 2009 skurczy się o 0,7 proc. Wcześniej zarówno MFW jak i KE przedstawiały znacznie bardziej optymistyczne prognozy - w październiku 2008 MFW prognozował, że gospodarka Polski mimo kryzysu wzrośnie o 3,8 proc., a w styczniu 2009 KE przewidywała wzrost gospodarczy Polski na poziomie 2 proc.
Prognoza Komisji Europejskiej na 2009 rok
| wzrost PKB | deficyt |
| Austria | -4,0 | 4,2 |
| Belgia | -3,5 | 4,5 |
| Finlandia | -4,7 | 0,8 |
| Francja | -3,0 | 6,6 |
| Niemcy | -5,4 | 3,9 |
| Grecja | -0,9 | 5,1 |
| Irlandia | -9,0 | 12,0 |
| Włochy | -4,4 | 4,5 |
| Luksemburg | -3,0 | 1,5 |
| Holandia | -3,5 | 3,4 |
| Portugalia | -3,7 | 6,5 |
| Hiszpania | -3,2 | 8,6 |