http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gospodarka >  Wiadomości

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj     Podyskutuj na forum RSS Gospodarka - Gazeta.pl

Atak na płace. Związkowcy żądają 11 proc. podwyżki

Piotr Miączyński, Leszek Kostrzewski, mih
2009-03-25, ostatnia aktualizacja 2009-03-25 11:24

Listę roszczeń otwierają górnicy.
Związki zawodowe Kompanii Węglowej
- 16 kopalni, 40 tys. pracowników
- domagają się podwyżek pensji
o 8 proc.
Listę roszczeń otwierają górnicy. Związki zawodowe Kompanii Węglowej - 16 kopalni, 40 tys. pracowników - domagają się podwyżek pensji o 8 proc.
Fot. Marcin Tomalka / AG

Związkowcy z państwowych firm żądają podwyżek nawet o 11 proc. Dziś o strajku zdecydują górnicy. Jutro w Warszawie protest pod hasłem "Nie będziemy płacić za wasz kryzys"

Resort Waldemara Pawlaka (PSL)
już raz - w grudniu - próbował dofinansować
górnictwo, ale zablokował to minister
finansów
Fot. Sławomir Kamiński / AG
Resort Waldemara Pawlaka (PSL) już raz - w grudniu - próbował...
Adam Szejfeld
Fot. Tomasz Kaminski / AG
Adam Szejfeld
- Państwowe spółki żyją w wirtualnej rzeczywistości - komentuje ekonomista prof. Witold Orłowski. - Związkowcy uważają, że kryzys ich nie dotyczy. Że zawsze mogą zastrajkować i ktoś z rządu da im pieniądze.

Listę roszczeń otwierają górnicy. Związki zawodowe Kompanii Węglowej - 16 kopalni, 40 tys. pracowników - domagają się podwyżek pensji o 8 proc. To średnio 464 zł brutto na górnika. Koszt: 372 mln zł.

"Spójrzmy, co dotyka naszych rodaków w przemyśle motoryzacyjnym, zbrojeniowym czy stoczniowym - przekonywał wczoraj górników w liście prezes Kompanii Mirosław Kugiel. - Tam nie tylko nie podwyższa się płac, ale następuje ich zamrożenie czy wręcz obniżanie".

Dziś w Kompanii rozpoczyna się referendum strajkowe. - Zarząd proponuje nam wzrost pensji tylko o 4,6 proc. Pod warunkiem że wykonamy plany wydobycia - narzeka Wacław Czerkawski, wiceszef Związku Zawodowego Górników w Polsce. - Uważamy, że podwyżka nam się należy, bo koszty życia rosną. A jak się sytuacja pogorszy, możemy rozmawiać.

W Jastrzębskiej Spółce Węglowej - 6 kopalń, 23 tys. ludzi - związkowcy chcą więcej: 600 zł brutto na osobę. Jarosław Zagórowski, prezes JSW, twierdzi, że nie ma szans na wyższe pensje: - Spadł popyt na węgiel. Postawa związkowców jest nieodpowiedzialna.

Według firmy doradczej Deloitte aż 70 proc. dużych firm w kraju w tym roku nie planuje żadnych podwyżek. Co piąta chce obniżyć wysokość premii, a co dziesiąta wręcz obniży pensje. Na dodatek blisko połowa planuje zwolnienia.

Wczoraj GUS poinformował, że stopa bezrobocia w lutym wzrosła do 10,9 proc., z 10,5 proc. w styczniu. Na koniec lutego w urzędach pracy zarejestrowanych było 1 mln 718 tys. osób.

Związkowcy w państwowych firmach ignorują jednak te niepokojące dane. W PGNiG chcą wzrostu pensji o 11 proc. Przeciętne wynagrodzenie wynosi tu 4,5 tys. zł. W KGHM dwa największe związki chcą 8-procentowych podwyżek - 300-350 zł dla każdego pracownika. Przeciętna płaca: 7,9 tys.

Podwyżka nam się należy, bo koszty życia rosną - mówią związkowcy z Kompanii Węglowej



O podwyżki walczy też branża energetyczna. W dwóch spółkach gdańskiej grupy Energa władze już zgodziły się na 8-procentowy wzrost płac. Średnia pensja to 4,5 tys. brutto. Do tego dochodzą gwarancje pracy i płacy do 2017 r., 80 proc. zniżki na prąd, deputat węglowy, trzynastka i bony świąteczne.

Jutro górnicy razem z hutnikami, ze stoczniowcami oraz z ratownikami medycznymi wyruszą na Warszawę. Pod Ministerstwem Gospodarki będą protestować przeciwko zamrażaniu wynagrodzeń oraz zwolnieniom z pracy.

- Rząd powinien zakazać zarządom spółek jakichkolwiek podwyżek. Nawet jeśli zastrajkują, nie ustępować - komentuje Bohdan Wyżnikiewicz z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową. Zdaniem Artura Kaźmierczaka z Deloitte żądania związkowców mogą zachwiać finansami firm, a w konsekwencji doprowadzić do zwolnień.

- Negocjatorem dla związkowców nie jest rząd, ale zarządy spółek - twierdzi wiceminister gospodarki Adam Szejnfeld. Jego zdaniem żądania są abstrakcyjne i nie przystają do rzeczywistości.

Jego resort planuje jednak dofinansowanie kopalń w tym i przyszłym roku kwotą 859 mln zł. Jak wynika z projektu rozporządzenia, pieniądze mają pójść na inwestycje. Ministerstwo tłumaczy, że pomoc jest potrzebna, bo kopalnie nie dostają kredytów z banków - mają zbyt niską płynność finansową.

- Tylko w 2009 r. górnictwo potrzebuje na inwestycje ok. 3 mld zł, by ludzie mieli pracę w kolejnych latach - przekonuje Szejnfeld.

- Inwestycje kopalnie powinny realizować ze swoich zysków - przekonuje Jeremi Mordasewicz z organizacji pracodawców PKPP Lewiatan. - Skoro zyski przeznaczają na podwyżki, pieniądze musi dać państwo, czyli my wszyscy. I rząd się na to godzi. Gdyby jakaś prywatna firma wystąpiła o taką pomoc, toby ją wyśmiano.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Chcesz otrzymywać najnowsze informacje gospodarcze:

Zamów newsletter

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów

  • Najpierw oddajcie forsę jaką podatnicy antybol-szewik 25.03.09, 09:01

    musieli oddać wam jako haracz nieroby»

  • Atak na płace wyksztalciunio 25.03.09, 10:00

    Szanowni internauci.Wasze pomstowania na nic się zdadzą.Związkowenieroby,żyją w izolowanym świecie.Dziadek Piłsucki miał świętą rację."Polacy to naród idiotów".»

  • Pomimo że praca w górnictwie jest ciężka i guru133 25.03.09, 17:18

    szkodliwa, to chyba nie do tego stopnia żeby aż tak pouszkadzać mózgi jak uzwiązkowych przywódców. Ciekaw jestem co zrobią górnicy, kiedy na skutekstrajku znajdą się na bruku, bo kto inny »

Szukaj pracy

praca
Kredyty mieszkaniowe
Kredyty mieszkaniowe