Kilka dni temu opisaliśmy w "Gazecie" przygody Andrzeja Gromka z warszawskiej Białołęki. Pan Andrzej przez lata nie mógł znaleźć dostawcy szerokopasmowego internetu. Usługi nie mogła podłączyć Grupa TP, dostęp wykupiony u małego operatora przestał działać, gdy nadajniki zostały zasłonięte przez nowo wybudowane bloki, a mobilny dostęp w Erze też nie jest idealny - strony ładują się bardzo wolno. Smaczku całej sytuacji dodaje fakt, że Andrzej Gromek mieszka przy... ul. Internetowej. List zdesperowanego mężczyzny trafił do Urzędu Komunikacji Elektronicznej. - Natychmiast sprawdziliśmy, który z operatorów ma niedaleko nadajnik radiowy, i spytaliśmy o możliwość zaoferowania szybkiego dostępu do sieci. Szybko okazało się jednak, że narzekania pana Gromka nie były ani trochę przesadzone - mówi Anna Streżyńska, prezes UKE. - Trafiliśmy na jedną z wielu polskich internetowych białych plam.
Streżyńska nie chciała tak zostawić sprawy. Zainteresowała nią Netię. - Okazało się, że mamy możliwości techniczne, by podłączyć internet na Internetowej - mówi Małgorzata Babik, rzecznik Netii. - Umowę z panem Gromkiem podpiszemy na dniach, docelowo do 1 Mb/s - dodaje.
• List Andrzeja Gromka to efekt wspólnej akcji UKE i „Gazety” - chcemy stworzyć mapę dla operatorów, szczególnie mniejszych, którzy często nie wiedzą, że kilka bloków dalej są potencjalni klienci. Takich zgłoszeń jest już 8 tys. Jesteś w podobnej sytuacji co mieszkańcy ul. Internetowej? Wejdź na stronę wyborcza.pl/chceinternet.