Ministerstwo Finansów prognozuje, że inflacja w grudniu była najwyższa od trzech lat i wyniosła 4 proc. Jest to więc już czwarty miesiąc z rzędu, kiedy mamy do czynienia ze skokowym wzrostem cen Zdaniem głównego ekonomisty BPH Ryszarda Petru "odpowiadają za to wyższe ceny żywności i paliw".
"Rzeczpospolita" zauważa też, że ten mocny wzrost zaczyna zżerać oszczędności Polaków. Średnie oprocentowanie lokat bankowych nieznacznie przekraczało w listopadzie 3 proc., jednak jeszcze rok temu było znacznie niższe. Przykładowo, jeżeli ktoś zamroził w grudniu 2006 r. 100 tys. zł na lokacie oprocentowanej na 2,5 proc., to wypłacając pieniądze w grudniu (przyjmując, że oprocentowanie od listopada nie zmieniło się ), zarobił 2,5 tys. Państwo z tytułu tzw. podatku Belki zabrało 19 proc., czyli do kieszeni klienta trafiło ok. 102 tys. zł. Zysk z całej operacji wyniósł zatem 2 proc. Przy inflacji na poziomie 4 proc. oznacza to realną stratę.