Na ten komunikat TP SA czekała od 23 sierpnia. Wtedy to na biurko prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej wpłynął raport TP SA wraz z audytem firmy Ernst & Young. Zapłacił za niego operator, ale audytora do zbadania m.in. wyników kalkulacji kosztów usług TP SA wybrał Urząd Komunikacji Elektronicznej. Dlatego w momencie, gdy okazało się, że wynik audytu potwierdza koszty wyliczone przez Telekomunikację, władze spółki nie ukrywały radości. W środę musiały jednak przełknąć gorzką pigułkę - wyliczenie kosztów zostało odrzucone.
- Nie kwestionuję audytu. Został wykonany prawidłowo. Nie przyjmuję za to do stosowania wyników kalkulacji kosztów na rok 2007 przedstawionych przez TP - mówi "Gazecie" prezes UKE Anna Streżyńska. I dodaje: - Od początku dla wszystkich było jasne, że audyt nie jest wyrocznią w sprawie kosztów ponoszonych przez operatora. Ostateczne zdanie w tym względzie ma regulator, bo to na niego prawo nakłada obowiązek weryfikacji prawidłowości wyliczenia kosztów przez operatora - zaznacza.
Na stronach internetowych UKE wyjaśnienie decyzji regulatora zajmuje kilka stron. Najważniejszy argument to ten, że audytor zgodnie z przepisami bada przede wszystkim prawidłowość zastosowanej metody obliczeniowej. Tymczasem prezesa UKE interesuje prawidłowość wyliczenia kosztów niezależnie od metody. - Badanie przeprowadzone przez biegłego rewidenta jest więc tylko jednym z etapów analizy dokonywanej przez regulatora - zaznacza prezes Streżyńska.
Wątpliwości UKE budzi m.in. porównanie kosztów wyliczonych przez TP SA z kosztami innych operatorów. Jak czytamy w decyzji, opłaty stosowane przez znaczną część operatorów, np.Dialog, Exatel czy MNI, są niemalże identyczne z opłatami określonymi w ofercie ramowej przedstawianej przez UKE. Jak przekonuje Urząd, w przypadku TP SA niektóre koszty są wyższe od ustalonych w ofercie o kilkadziesiąt procent.
Ireneusz Piecuch, dyrektor wykonawczy Grupy TP: - Okazuje się, że pół roku pracy zespołów audytowych i kilka milionów złotych wynagrodzenia ustalonego bez naszego udziału, które musimy audytorowi zapłacić, można skwitować garstką absolutnie nieprzekonujących argumentów. Naszym zdaniem prezes UKE, odrzucając w ten sposób wyniki audytu regulacyjnego, przekroczył swe ustawowe uprawnienia. Z uwagi na to, że takie postępowanie regulatora naraża nas na poniesienie znacznych szkód, użyjemy wszelkich przewidzianych przez prawo środków, aby zmienić tę decyzję. Magda Borowik, analityk rynku telekomunikacyjnego w IDC Polska, broni regulatora: - Gdy porównać koszty przedstawione przez operatorów, to widać, że koszty udostępnienia sieci w TP są w większości przypadków średnio dwukrotnie wyższe niż u konkurencji - zaznacza.
Wielu analityków obawiało się, że zatwierdzenie kosztów wyliczonych przez TP SA wpłynie na podwyżkę cen hurtowych, za jakie dostęp do łącza kupują operatorzy alternatywni, a tym samym wzrosną oferowane przez tych operatorów ceny detaliczne. Tomasz Kulisiewicz, niezależny analityk rynku: - Skoro wyliczenie odrzucono, to nic się nie zmienia. Ceny hurtowe nie zostaną ani obniżone, ani podniesione. Tym samym nie spadną, ale i nie powinny wzrosnąć ceny detaliczne.