Rząd Szwecji złożył do parlamentu projekt ustawy, która ma zezwolić wojskowemu wywiadowi elektronicznemu FRA na monitorowanie bez wcześniejszej sankcji prawnej wszystkich międzynarodowych rozmów telefonicznych i korespondencji elektronicznej. Obecnie FRA może prowadzić - bez żadnej zgody, np. prokuratury - monitoring połączeń za pomocą radia i przekazów satelitarnych. Za pomocą specjalnych programów informatycznych można wychwytywać połączenia, w których mówi się np. o materiałach promieniotwórczych. Monitorowanie rozmów telefonicznych wymaga w Szwecji zgody sądu, który podejmuje taką decyzję na wniosek policji.
Rząd w Sztokholmie tłumaczy, że rozszerzenie monitoringu FRA na międzynarodową komunikację prowadzoną za pomocą kabli zwiększy ochronę przed terroryzmem i innymi zagrożeniami dla bezpieczeństwa kraju. - Chodzi o to, że moglibyśmy się dowiedzieć o programie nuklearnym prowadzonym w państwie A albo broni biologicznej w państwie B - tłumaczył minister obrony Szwecji Mikael Odenberg. Ale nie uspokoił oponentów, którzy obawiają się, czy nowe prawo nie będzie wykorzystywane przez wywiad do podsłuchiwania i przeglądania korespondencji między Szwedami, i to bez żadnego nadzoru.
Kontrowersje dotyczą zwłaszcza przechwytywania e-mali. W żadnym z państw Europy Zachodniej prawo nie daje tajnej policji carte blanche na monitorowanie e-maili, o co rząd Szwecji zabiega dla FRA. W Holandii służby specjalne w niektórych przypadkach mogą śledzić korespondencję elektroniczną, ale bez specjalnych zezwoleń nie może przeglądać międzynarodowej wymiany e-maili. A w Wlk. Brytanii na przechwytywanie e-maili potrzebne jest zezwolenie od sekretarza stanu i uzyskanych w ten sposób informacji nie można wykorzystać w sądzie. Wielkie kontrowersje wybuchły w USA, kiedy okazało się, że po ataku terrorystów na Nowy Jork w 2001 r. amerykański wywiad elektroniczny NSA zaczął potajemnie kontrolować międzynarodowe rozmowy telefoniczne i korespondencję elektroniczną osób podejrzewanych o powiązania z terrorystami.
Przeciwnicy nowych uprawnień FRA wskazują, że część e-maili nawet między Szwedami jest wymieniana za pośrednictwem serwerów znajdujących się za granicą. W ten sposób bez żadnych zezwoleń i nie łamiąc prawa, tajne służby kontrolowałyby także wymianę korespondencji w Szwecji. Rozszerzeniu uprawnień FRA sprzeciwia się nie tylko opozycyjna socjaldemokracja, ale także szwedzki cywilny kontrwywiad SAPO.
Źródło: Gazeta Wyborcza