http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Górnicy znowu grożą strajkami

łup, PAP, IAR
2007-01-08, ostatnia aktualizacja 2007-01-08 00:00

Ogłoszone przez górnicze związki zawodowe pogotowie strajkowe obowiązuje od poniedziałku w kopalniach węgla kamiennego. W środę decyzja o terminie i formie protestów

SERWISY
Związkowcy domagają się zmian w projekcie rządowej strategii dla górnictwa. "Nasze postulaty dotyczą dwóch grup zagadnień. Pierwsza to sprawy pracowniczo-płacowe, dotyczące m.in. układów zbiorowych itp. Druga wiąże się z rolą węgla dla bezpieczeństwa energetycznego kraju i określeniem w tym kontekście przyszłości górnictwa" - powiedział w poniedziałek PAP szef górniczej "Solidarności" Dominik Kolorz.

Wśród najważniejszych punktów spornych, związanych ze strategią dla górnictwa do 2015 roku, związkowcy wymieniają prywatyzację kopalń, regulacje zmierzające do powiązania wzrostu wynagrodzeń z wydajnością pracy, próby ingerencji resortu gospodarki w układy zbiorowe pracy oraz przeniesienie części kosztów funkcjonowania branży (np. odwadniania zamkniętych kopalń) z budżetu państwa na spółki węglowe. Chcą też rozmawiać o docelowej strukturze organizacyjnej branży i krytykują zbyt wąski - ich zdaniem - program inwestycyjny.

Bo minister odrzucił uwagi związkowców

Decyzję o ogłoszeniu pogotowia strajkowego związkowcy podjęli - jak powiedział wiceszef Związku Zawodowego Górników w Polsce, Wacław Czerkawski - "ad hoc", po piątkowym spotkaniu zespołu trójstronnego ds. bezpieczeństwa socjalnego górników. Według niego, odpowiedzialny za górnictwo wiceminister gospodarki Paweł Poncyljusz ogłosił wyczerpanie formuły rozmów ze związkami i odrzucenie ich uwag do strategii.

"Pracowaliśmy w zespole roboczym, którego zadaniem było doprowadzić do konsensusu ale okazało się, że minister Paweł Poncyliusz miał już wcześniej swoje zdanie" - powiedział związkowiec.

Górnicy źle oceniają działalność wiceszefa resortu. Ich zdaniem od czasu kiedy zarządza on górnictwem sytuacja w branży znacznie się pogorszyła. Związkowcy nie zgadzają się przede wszystkim z prywatyzacją kopalń, która może zagrozić bezpieczeństwu energetycznemu w kraju. "Póki co tworzy się ekspertyzy, z których nic nie wynika" - dodał Czerkawski.

Pogotowie strajkowe - jak informują związkowcy - ma bardziej charakter symboliczny i polega na oflagowaniu kopalń związkowymi flagami oraz wywieszeniu stosownych informacji w zakładowych gablotkach. Natomiast na czwartek i piątek, kiedy znany ma już być scenariusz dalszych działań związków, w kopalniach zaplanowano masówki, podczas których związkowcy będą informować załogi o podjętych działaniach.

Protest ma być dotkliwy, choć może nie w Warszawie

Przedstawiciele związków nie chcą przesądzać, na czym będą polegały protesty. Szef górniczej "S" nie jest zwolennikiem manifestacji w Warszawie. Uważa, że działania związków powinny skupić się na Śląsku i mieć dotkliwy charakter. "Naszym największym sojusznikiem będzie zima" - powiedział Kolorz, nie wykluczając np. możliwości zablokowania wysyłki węgla z kopalń w czasie, gdy będzie on najbardziej potrzebny.

Według Czerkawskiego z ZZGwP, jedną z rozpatrywanych możliwości jest również dwugodzinny strajk ostrzegawczy oraz pikiety i manifestacje. Zdaniem wiceszefa związku, sytuacja w kopalniach jest napięta, a nastroje sprzyjają eskalacji protestów. Podkreślił jednak, że związkowcom zależy na - jak się wyraził - merytorycznych rozmowach i realizacji postulatów, a nie konfliktach.

Zdaniem Kolorza, wobec fiaska rozmów z wiceministrem gospodarki, dalsze rozmowy powinny odbywać się na wyższym szczeblu - z udziałem co najmniej ministrów gospodarki i skarbu państwa oraz wiceministra finansów. "Tylko taki skład mógłby dać gwarancję konstruktywnych ustaleń" - ocenił.

Związkowcy odrzucają zarzuty o to, że ich żądania służą głównie zakonserwowaniu "starego porządku" w branży i sprowadzają się do postulatów finansowych. Podkreślają, że nie do przyjęcia jest uzależnienie wzrostu płac od wzrostu wydajności w sytuacji, gdy tylko w tym roku górnictwo potrzebuje przyjęcia kilku tysięcy nowych pracowników, a to - przy zbliżonym poziomie wydobycia węgla - oznacza średni spadek wydajności.

"W ciągu minionych sześciu lat wydajność w górnictwie wzrosła o 250 proc., a wynagrodzenia o 2-2,5 proc. Po katastrofie w 'Halembie' wszyscy zdali sobie wreszcie sprawę, że konieczne jest uzupełnienie kadr w branży, że trzeba przyjmować ludzi. A to oznacza, że w perspektywie ok. 2 lat wydajność nie wzrośnie, zaś realna płaca - przy przyjęciu proponowanych mechanizmów - może nawet spaść" - argumentował Kolorz.

Strategia ignoruje strategiczne znaczenie węgla

Związkowcy chcą też, aby to budżet państwa, a nie spółki węglowe, nadal płacił za odwadnianie zamkniętych kopalń. To konieczne, aby wody dołowe nie zalały czynnych zakładów. Kolorz podkreślił również brak zapisanego w poprzednim rządowym programie dla górnictwa dokapitalizowania Kompanii Węglowej (chodzi o 400 mln zł), co - według niego - wiosną może spowodować krach tej spółki.

Górnicze związki uważają, że zaproponowana przez resort gospodarki strategia nie definiuje właściwie roli węgla i całego sektora w kontekście bezpieczeństwa energetycznego kraju, którego znaczenie podkreśla rząd. Według Kolorza, należy pomyśleć m.in. o nowej strukturze górnictwa, np. powołaniu jednej grupy kapitałowej, docelowo skupiającej nie tylko podmioty górnicze, ale i energetyczne. Związkowcy ze zdziwieniem przyjęli ponadto odstąpienie od tworzenia grupy węglowo-koksowej na podstawie Jastrzębskiej Spółki Węglowej.

Przygotowana przez resort gospodarki strategia zawiera wizję przyszłości górnictwa i jego dalszej restrukturyzacji na lata 2007- 2015. Dokument powstał, bo w ubiegłym roku skończył się obowiązujący dotychczas program naprawy branży. Ponieważ jednak nowy nie został dotychczas przyjęty, obowiązywanie dotychczasowej tzw. ustawy górniczej zostało przedłużone o rok.

Projekt strategii, stworzony pod kierownictwem wiceministra Poncyljusza, już wcześniej wywołał falę krytyki ze strony związkowców i niektórych górniczych ekspertów. Związki krytykowały też sposób konsultowania z nimi projektu. W listopadzie zagroziły protestami, w przypadku braku rozmów o strategii na Śląsku. Doszło do spotkania w Katowicach, po którym kwestiami spornymi zajął się zespół roboczy. Ostatecznie uwzględniono tylko część związkowych sugestii.

  • 34 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Szukaj pracy

praca