31 tys. zł - tyle inkasował miesięcznie w 2005 r. statystyczny członek zarządu spółki giełdowej. Rocznie na jego konto bankowe wpłynęło 374 tys. zł. To o 6 proc. więcej niż rok wcześniej - wynika z raportu firmy doradztwa personalnego Sedlak & Sedlak.
Najlepiej zarabia się w bankowości. Tutaj trzeba się "postarać", aby nie zostać milionerem. Top menedżer w krajowym banku otrzymał 1,2 mln zł. Nieźle wypadły firmy surowcowe, które korzystały z historycznie wysokich cen surowców.
Na drugim biegunie znalazły się branża przemysłu lekkiego oraz budowlana. Budowniczy wobec hossy w branży najlepsze czasy mają jeszcze przed sobą.
Kto zarobił najwięcej? Okazuje się, że wszystkie trzy medalowe miejsca zajęły osoby, które chwilę później pożegnały się ze stanowiskami. Rekordzistą okazał się były wiceprezes PKN Orlen Janusz Wiśniewski. Na jego bankowe konto wpadło łącznie prawie 4,4 mln zł. Jedyne 200 tys. mniej zarobił były szef Netii. On też niedawno pożegnał się z telekomunikacyjną spółką. 3,8 mln zł zasiliło kieszeń wieloletniego prezesa TP SA Marka Józefiaka. Ten opuści fotel prezesa z początkiem listopada.
Dalej ranking zdominowali już bankowcy: wiceprezes Pekao SA, Włoch Luigi Lovaglio (3,6 mln zł), szef Banku Handlowego Sławomir Sikora (3,3 mln zł) czy członek zarządu Banku Millennium Wojciech Hasse. Dopiero na ósmej pozycji znalazła się kobieta, Julianna Boniuk-Gorzelańczyk z zarządu Banku Millennium.
To i tak niezłe osiągnięcie - wynika z raportu Sedlak & Sedlak. Na 844 członków zarządu spółek giełdowych kobiety stanowią tylko jedną dziesiątą. Ich roczne zarobki są aż od dwie trzeci niższe niż mężczyzn!
Podobnie jak rok wcześniej na samym końcu listy płac znalazł się były szef państwowego PKO BP, największego banku w tej części Europy, Andrzej Podsiadło. Na jego konto, które podlega regulacjom ustawy kominowej ograniczającej pensje w spółkach państwowych, wpłynęły "zaledwie" 394 tys. zł.
Na giełdzie obowiązuje zasada: im większa spółka, tym lepiej opłaca swoich top menedżerów. Ponadto wysokość zarobków zależy z reguły od osiąganych wyników finansowych, zwłaszcza wypracowanych zysków. A te rosną nieprzerwanie od przeszło trzech lat. Spółki korzystają z wciąż wysokiego eksportu, rosnących inwestycji i wzmożonej konsumpcji Polaków. To sugeruje, że w tym roku spółki giełdowe będą jeszcze hojniejsze. W ub.r. statystyczny członek zarządu zarabiał prawie 17 razy więcej niż średnia krajowa. Rok wcześniej rozpiętości były podobne. Na Zachodzie te różnice są znacznie większe.