Światowe rynki finansowe od kilku dni żyły środowym posiedzeniem Fed. Na poprzednim w sierpniu bankierzy przerwali ponaddwuletni cykl zaostrzania polityki pieniężnej, który podbił główną stopę procentową z 1 do 5,25 proc. Do zastopowania podwyżek skłoniło Fed osłabienie tempa wzrostu gospodarki USA, która w II kwartale urosła o 2,5 proc., co kontrastuje z 5,6 proc. w I kwartale. Poza tym nieoczekiwanie wzrosło bezrobocie, a firmy zaczęły uskarżać się na topniejące zyski.
Ostatnie niepokojące wieści doszły we wtorek z rynku nieruchomości, który w poprzednich latach przeżywał niesamowity boom - głównie z powodu rekordowo niskich stóp i słabego dolara. W sierpniu wydano znacznie mniej, niż oczekiwano, nowych pozwoleń na budowę domów i rozpoczęto najmniej inwestycji budowlanych od trzech lat. W sumie zapachniało załamaniem rozgrzanego rynku nieruchomości, co zdaniem analityków może mocno odbić się na wzroście PKB w 2007 r.
Do sierpnia Fed 17 razy podnosił stopy w celu walki z zagrożeniem inflacyjnym powodowanym głównie przez drogą ropę. Ale od kilku tygodni ropa ostro tanieje - od szczytu baryłka straciła na wartości już ok. 20 proc. Podejmując w środę decyzję, Fed musiał zatem dokonać salomonowego wyboru - czy dalej dbać głównie o kontrolę nad inflacją, czy też zatroszczyć się bardziej o wzrost gospodarczy. Po niepokojących danych z rynku nieruchomości analitycy powszechnie przewidywali, że Fed po raz drugi z rzędu pozostawi stopy na niezmienionym poziomie.
I nie mylili się. Zahamowanie podwyżek stóp procentowych jest na rękę pożyczkobiorcom oraz posiadaczom kart kredytowych. Dla inwestorów giełdowych to jednak niejednoznaczny sygnał: z jednej strony brak podwyżek przestaje wzmacniać atrakcyjność rynku obligacji, z drugiej świadczy o spowolnieniu gospodarki, co poskutkuje wkrótce pogorszeniem wyników spółek. Fatalne wrażenie zrobił wtorkowy komunikat portalu Yahoo, który ostrzegł, że wyniki za III kwartał mogą być gorsze od oczekiwań. Spowodowało to natychmiastową przecenę akcji spółek technologicznych na nowojorskich giełdach. Ale w środę na giełdach dominował optymizm - indeksy rosły przed ogłoszeniem decyzji Fed. Dow Jones zyskiwał 0,7 proc., a technologiczny Nasdaq - 1,5 proc. Po komunikacie o braku podwyżki indeksy zaczęły minimalnie tracić na wartości.
Decyzja Fed jest także bardzo ważna dla Polski - decyduje bowiem o kierunku przepływu kapitału na świecie, w tym do Warszawy. Od tego zależą kursy akcji, obligacji i walut na młodych rynkach w naszym regionie Europy. Jeśli rośnie oprocentowanie rządowych obligacji w USA, to płynie tam kapitał z innych rynków, co podnosi wartość dolara. Utrzymanie stóp bez zmian nie zachęca międzynarodowych funduszy do przerzucania kapitału do USA z takich rynków jak Polska.