Aby podnieść ceny gazu dla Białorusi, Rosja może wymówić porozumienie z Mińskiem o tworzeniu równych warunków w polityce cenowej w obu państwach - poinformowała gazeta "Wzgliad".
Wiosną, po wyborze Aleksandra Łukaszenki na prezydenta Białorusi kolejnej kadencji, Gazprom zapowiedział, że od przyszłego roku Mińsk będzie płacić "europejską" cenę za gaz - kilka razy drożej niż teraz. Białoruś płaci 47 dolarów za 1000 m sześc. gazu - kilka dolarów drożej niż klienci w Rosji. Wynika to z porozumień o tworzeniu wspólnego państwa przez Rosję i Białoruś. Mińsk zarzucał Moskwie, że drastyczna podwyżka złamie porozumienie o tworzeniu równych warunków w polityce cenowej obu państw. To porozumienie dotyczy cen gazu i taryf za przewozy kolejowe. Podpisano je w kwietniu 2002 na pięć lat. Jeśli do wiosny 2007 r. nie zostanie wymówione, to automatycznie zostanie przedłużone do 2012 r. Ale Moskwa postanowiła pozbawić Mińsk argumentów prawnych w sporze o gaz. Według gazety "Wzgliad" rosyjskie ministerstwo spraw zagranicznych skierowało notę do rządu Białorusi, sugerując możliwości wypowiedzenia porozumienia. Warunkiem dostaw gazu po rosyjskich cenach było przejęcie przez Gazprom udziałów w firmie Biełtransgaz. Dotychczas go nie spełniono. Władze w Mińsku uważają, ze porozumienia i tak nie realizowano, bo Białoruś płaci za gaz drożej niż Rosjanie.
ŹRÓDŁO: |  |