Oficjalnym powodem zwolnienia był spadek tranzytu ropy naftowej ukraińskimi ropociągami. Todijczuk odrzucił te zarzuty. Przyznał, że zmniejszyły się transporty ropy do ukraińskich rafinerii, w większości kontrolowanych przez Rosjan.
Todijczuk był pełnomocnikiem prezydenta Ukrainy ds. transportu ropy naftowej ze złóż w basenie Morza Kaspijskiego rurociągiem Odessa - Brody. Został zwolniony wiosną 2004 r., kiedy rząd Wiktora Janukowycza postanowił przekazać ropociąg do eksportu rosyjskiej ropy przez Morze Czarne. Po pomarańczowej rewolucji Todijczuk został szefem Ukrtransnafty i wznowił prace nad przedłużeniem rurociągu do Polski. Powołany na początku sierpnia nowy rząd Ukrainy, którym znowu kieruje Janukowycz, zaczął ponownie kwestionować te plany.