http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Gazeta.pl > Gospodarka >  Wiadomości

A A A Poleć znajomemu     Wydrukuj RSS Gospodarka - Gazeta.pl

Ofensywa snajperów na internetowych aukcjach

Zbigniew Domaszewicz
2006-05-05, ostatnia aktualizacja 2006-05-05 00:00

Twórca pierwszego w Polsce snajpera aukcyjnego właśnie zarobił na nim pierwszy milion. Ale doczekał się już też naśladowców

Liczba użytkowników
Liczba użytkowników
Piotr Tomczyk, 28-letni informatyk z Warszawy, wygrywa dla swoich klientów aukcje internetowe. W ciągu czterech i pół roku wygrał ich już ponad 2,5 mln. W kwietniu na jego kontach bankowych stuknął okrągły milion złotych z wpływów z tej usługi.

- Oczywiście trzeba od tego odjąć podatki i 22 proc. VAT - zastrzega Tomczyk. W wojskowych bojówkach i czarnym T-shircie nie kojarzy się z milionerem.

Mówiąc ściśle - aukcje wygrywa nie on sam, tylko stworzony przez niego serwis internetowy Snip.pl. Pomysł opiera się na prostym triku - jeśli uczestnik internetowej licytacji podbije cenę dosłownie na sekundy przed końcem aukcji, to towar ma w garści - już raczej nikt nie zdąży go przebić.

Trudno jest ślęczeć przed monitorem, czekając na właściwy moment, lepiej więc zlecić to zadanie odpowiednio zaprogramowanym komputerom lub serwerom. W wyznaczonym czasie maszyna sama zaloguje się na aukcję i zalicytuje za internautę.

Grosz do grosza

Serwisy, w których zamawia się takie usługi, zwane są snajperami aukcyjnymi. Na świecie funkcjonują od bardzo dawna - do najbardziej znanych należą m.in. eSnipe.com, AuctionSniper.com czy EZ sniper.

Najwięcej jest ich w USA, gdzie aukcje online dzięki witrynie eBay już wiele lat temu zyskały ogromną popularność.

W grudniu 2001 r. Tomczyk, wtedy jeszcze informatyk w Banku BPH, stworzył pierwszego - i do niedawna jedynego - snajpera w Polsce. Początkowo Snip.pl służył jako darmowy hobbystyczny serwis dla niego samego i znajomych.

Niespełna dwa lata temu Tomczyk wprowadził opłaty. Jak opowiada - bez inwestycji w lepszą infrastrukturę nie mógł obsługiwać szybko przybywających zleceń. A może po prostu uznał, że czas się wzbogacić? Tak czy inaczej, odszedł z banku i teraz za każdy "celny strzał" - czyli zakończoną sukcesem licytację - inkasuje 60 gr (pieniądze wpłaca się z góry przelewem lub kartą).

Grosze? Może. Ale tylko w marcu Snip "trafił" ponad 100 tys. aukcji (to dane samego serwisu, niezależnych statystyk brak). Uwzględniając promocyjne darmowe trafienia, do rodzinnej firemki Chaos Brothers (Piotra Tomczyka wspiera w działalności gospodarczej brat Adam i kolega z podstawówki) wpłynęło w ciągu miesiąca około 50 tys. zł. A koszty są niewielkie.

- Musiałem zainwestować 50 tys. zł w serwer. Teraz płacę około 2 tys. miesięcznie za łącza i drobne pieniądze księgowej - mówi Tomczyk.

Snip obsługuje aukcje na największym polskim serwisie Allegro.pl oraz na licznych zagranicznych serwisach eBay (w tym na eBay.pl). Internauta musi się zarejestrować, a potem podać swój login i hasło w serwisie aukcyjnym. Zamawiając "strzał", wprowadza numer aukcji i maksymalną kwotę, za jaką zgadza się kupić towar. Ustala też moment, w którym snajper ma licytować (najczęściej kilka sekund przed końcem aukcji).

Skuteczność tej metody wynosi 30-50 procent (snajper nie wygra aukcji, jeśli już wcześniej licytujący przebili wyznaczoną mu cenę maksymalną).

Żelazne prawa licytacji

Z dyskusji na forach internetowych wynika, że korzystanie ze snajperów aukcyjnych nie wszystkim się podoba. Niektórzy uważają, że jest jak doping w sporcie - sprawia, że szanse stają się nierówne. Znika przyjemność z licytacji, bo w miejsce ekscytującej rywalizacji internautów wkracza maszyna.

- To oszustwo, a nie biznes! Czym tu się chwalić? Tym, że program oszukuje legalnego uczestnika aukcji? - pisze ktoś na forum portalu Gazeta.pl.

- Wiem, że ludzie przelicytowani za pomocą Snipa bywają rozżaleni - przyznaje Tomczyk. Nawet trochę mu ich szkoda. - Najczęściej mają pretensje, że byli gotowi zapłacić więcej i nie mogli, bo ktoś ich przebił w ostatniej sekundzie. Ale po to właśnie są snajpery, żeby nie dać się przelicytować. To żelazne prawa aukcji - tłumaczy.

Jego zdaniem serwis bardziej niż licytujących denerwuje jednak sprzedawców. Dlaczego? Bo często klient kupuje towar taniej, niż gdyby wcześniej normalnie licytował, nakręcając rywalizację z innymi zainteresowanymi.

- Snip uniemożliwia też nieuczciwe podbijanie ceny przez samego sprzedawcę przy pomocy podstawionych licytujących. A taki proceder jest częsty zwłaszcza w środowiskach kolekcjonerskich - mówi Tomczyk.

Internetowym firmom aukcyjnym serwisy snajperskie są obojętne. - Z żadnym nie współpracujemy, ale nie mamy nic przeciw temu, by nasi użytkownicy z nich korzystali - mówi Bartek Szambelan, rzecznik serwisu Allegro.pl.

ŹRÓDŁO:


Zewsząd strzela konkurencja

Tomczyk pokazuje statystyki. Liczba użytkowników, zamówione strzały - słupki pną się w górę.

Dziś Snip.pl ma prawie 145 tysięcy zarejestrowanych użytkowników, w tym wielu z zagranicy (serwis jest dostępny także po angielsku i niemiecku). Intensywnie wykorzystują go kolekcjonerzy oraz... matki małych dzieci kupujące masowo tanie ubranka czy zabawki.

Skąd sukces? Serwis zadomowił się w niszy związanej z rosnącym od lat rynkiem aukcji internetowych - jednym z głównych nurtów e-biznesu.

Analitycy oceniają, że w zeszłym roku w Polsce wartość towarów kupionych na aukcjach online sięgnęła 1,8 mld zł. Na samym Allegro.pl było to 1,5 mld zł - to blisko dwukrotnie więcej niż rok wcześniej.

Polskie witryny aukcyjne mają kilka milionów użytkowników, z których większość zapewne jeszcze nawet nie wie o możliwości korzystania ze snajperów. Perspektywy rynkowe rysują się więc kolorowo.

A jednak wcale nie jest pewne, że złote żniwa Snipa będą bez przeszkód trwały dalej. W lutym w internecie pojawił się konkurencyjny Snajper.net stworzony przez firmę Ebros z podwarszawskiej Zielonki (wcześniej oferującą dostęp do internetu). Oprócz aukcji Allegro i eBay obsługuje także serwisy Swistak.pl i Aukcje24.pl.

A tylko w ciągu ostatnich kilkunastu dni wystartowały dwa kolejne snajpery - Snipe24.pl stworzony przez Cyberstudio, agencję e-marketingu z Milanówka, oraz eSnajper.pl, własność wrocławskiej agencji reklamowej Mediacom. Ten pierwszy obsługuje na razie tylko Allegro, drugi także eBay.

- Nie ukrywam, że gdy usłyszeliśmy o powodzeniu Snipa, uznaliśmy, że też warto zaistnieć na tym rynku - mówi Mariusz Rosa, twórca Snajper.net. - Tym bardziej że Snip nie jest idealny. Dla początkujących może być trudno zrozumiały. My zrobiliśmy serwis przystępny i przyjazny. Dla ludzi, a nie dla cyborgów - mówi Rosa.

Do tej pory jego Snajper.net wygrał 2,3 tys. aukcji, zarejestrowało się w nim około tysiąca użytkowników.

Piotr Tomczyk do konkurencji podchodzi spokojnie.

- Każdy nowy serwis będzie promował pomysł korzystania ze snajperów, internautom pozostanie wybrać najlepszą ofertę - mówi. - W USA konkurencja jest już bardzo duża, a serwisom snajperskim idzie dobrze, nie muszą wydzierać sobie klientów, bo ciągle przychodzą nowi.

Niedawno ludzi ze Snipa spotkała pierwsza porażka. Nawiązali współpracę z agencją public relations w USA, by promowała serwis za oceanem. Udało się jedynie utopić trochę pieniędzy na agencyjne honoraria, a efektów brak. Teraz Tomczyk ze współpracownikami zamierzają otworzyć w Warszawie swe pierwsze biuro. Oprogramowanie związane z obsługą aukcji eBay chcą przenieść na serwery w USA.

Wszystkie trzy nowe serwisy mają nad swoim większym konkurentem przewagę cenową. Strzał w eSnajperze kosztuje tylko 9 gr, a Snajper.net i Snipe24.pl są na razie darmowe. Dopóki nie zdobędą popularności, ich właściciele pewnie tego nie zmienią. - Jesteśmy gotowi dokładać do interesu, mamy na to kapitał. W maju zaczniemy kampanie reklamowe w internecie - mówi Mariusz Rosa. - Ale ten wysyp snajperów tworzy trudną sytuację. Na pewno nie wszyscy przetrwają, po jakimś czasie serwisy zaczną się wykruszać.

Snajper strzela w Rydzyka

- Wielokrotnie mi mówiono, że gdy jakaś większa firma zwietrzy interes, to zleci wykonanie identycznego serwisu, sypnie dużymi pieniędzmi na reklamę i mnie zje. Ale nie mogę się tym non stop stresować - rozkłada ręce Tomczyk.

- Dopuszczam alians z jakimś inwestorem, bo kapitał i know-how w zarządzaniu przydałyby się do rozwoju. Ale najpierw poradziłbym się kogoś zaufanego i doświadczonego, kto zna się na rzeczy. Jestem dobrym programistą, ale kiepskim biznesmenem, wolę rodzinną firemkę od korporacji - dodaje informatyk.

Sam wciąż korzysta ze swego serwisu. W kwietniu na Allegro wystawiono obraz "Ojciec Dyrektor Rydzyk Lux Mundi" (światło świata). Przedstawiał stojącą w mroku postać o. Rydzyka z twarzą i rękami promieniejącymi nadprzyrodzonym blaskiem oraz dwiema małymi kaczuszkami u stóp.

Prześmiewcze płótno wzbudziło w sieci ogromne zainteresowanie i kontrowersje (opisywała to m.in. "Gazeta").

Licytujących - może z powodu wysokiej ceny - nie było, ale na wszelki wypadek Piotr Tomczyk nastawił swojego snajpera. Przed końcem aukcji Snip dla swojego twórcy kupił Rydzyka za cenę wywoławczą - 6666 zł i 66 gr. 1

ŹRÓDŁO:


Źródło: Gazeta Wyborcza

Chcesz otrzymywać najnowsze informacje gospodarcze:

Zamów newsletter

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów

  • psucie zabawy ylemai 05.05.06, 10:34

    hmm... a może snajperom też popsuć zabawę? Ile DoSów wytrzyma ich serwer?Cała zabawa z aukcjami polegała na radości podbijania o te drobne kwoty, przezokres trwania aukcji... kto wytrzyma »

  • Zdaje mi się, że w tym tygodniu ... adalberto3 05.05.06, 19:55

    .. przegrałem z takim na -www.ebay.de- Facet licytował takie same zestawy książek w odstępach trzech dni. Na pewno nie dla siebie.»

Szukaj pracy

praca
Kredyty mieszkaniowe
Kredyty mieszkaniowe