Szef rządu zaznaczył, że dopiero budżety na lata 2007-09 "będą w pełni nasze i będą zawierały wszystkie elementy naszego programu".
Dziennikarze pytali też premiera o przyznaniu w budżecie 20 mln zł na budowę Świątyni Opatrzności Bożej. Taką decyzję podjął w piątek Sejm, przyjmując poprawkę Senatu do budżetu na 2006 rok.
Posłowie SLD wskazywali przed głosowaniem, że poprawka jest niezgodna z ustawą o finansach publicznych, ponieważ nie można wspierać z budżetu inwestycji kościelnych. Posłowie PiS odpierali zarzuty, twierdząc, że jest to dofinansowanie celów kultury, a w ramach świątyni powstaną muzea historyczne.
Także premier powiedział, że "będzie ustawa, która będzie opisywała, co ze środków budżetu państwa może być finansowane przy Świątyni Opatrzności Bożej - to są podmioty muzealne". "Poza tym cieszę się, że ta świątynia jest w Warszawie budowana" - podkreślił.
Posłowie przyjęli poprawkę zwiększającą budżety głównych urzędów państwowych. Przywraca ona pieniądze, odebrane tym instytucjom przy uchwalaniu budżetu przez Sejm. Chodzi między innymi o 18 milionów złotych na Kancelarię Premiera, 10 milionów na Kancelarię Prezydenta, 12 milionów na Senat i 8 milionów złotych na ministerstwo skarbu. Jako źródło tych pieniędzy Senat wskazał zwiększoną prognozę wpływów z podatku VAT. Za poprawką głosowali sygnatariusze paktu stabilizacyjnego.
Zadowolenie z decyzji posłów wyraziła wicepremier i minister finansów, Zyta Gilowska. Uznała ona uchwaloną ustawę za budżet przełomu politycznego i zapowiedziała długofalowe zmiany w finansach publicznych. Obejmą one między innymi cięcia w przyszłorocznym budżecie, wynikające z programu "taniego państwa". Wicepremier dodała, że cięcia są potrzebne także ze względu na zobowiązania wobec Unii Europejskiej.
Zadowolony był też marszałek Sejmu Marek Jurek. Powiedział, że uchwalenie budżetu świadczy, iż mamy Sejm, który może wyłonić większość parlamentarną i działać. Dodał, że budżet zostanie jeszcze dziś przesłany prezydentowi.
Krytycznie ocenił natomiast budżet wiceprzewodniczący klubu Platformy Obywatelskiej, Zbigniew Chlebowski. Jego zdaniem jest to budżet stagnacji, a nie rozwoju, który nie gwarantuje możliwości obniżania podatków czy kosztów pracy. Chlebowski dodał, że w budżecie nadmiernie wzrastają wydatki publiczne, co jest sprzeczne z programem "taniego państwa".
Z Chlebowskim nie zgodził się przewodniczący klubu Prawa i Sprawiedliwości Przemysław Gosiewski. Jego zdaniem, budżet należy ocenić dobrze, biorąc pod uwagę warunki, w których powstawał. Gosiewski przypomniał, że projekt budżetu przygotował rząd Marka Belki, a rząd Kazimierza Marcinkiewicza tylko go uzupełnił. Poseł dodał, że dzięki decyzjom Sejmu budżet nie zdezorganizuje działalności niektórych instytucji państwowych.
Marszałek Sejmu wyraził nadzieję, że konflikt, związany z terminem zakończenia prac parlamentu nad budżetem, przyczyni się do rozstrzygnięcia tej kwestii na przyszłość. Zdaniem Marka Jurka, w najbliższych miesiącach powstanie w tej sprawie jednoznaczna opinia prawników-konstytucjonalistów, która umożliwi współpracę prezydenta, parlamentu i rządu. Jurek dodał jednak, że najlepiej byłoby zmienić konstytucję i inaczej uregulować te sprawy.
Prezydent ma teraz 7 dni na decyzję, czy podpisać budżet, czy przesłać go do Trybunału Konstytucyjnego.