Krajowe filie koncernów Siemens, Nokia, Philips, Ericsson i Alcatel złożyły we wtorek rano na ręce premiera Marka Belki oficjalne oświadczenie o ich stanowisku w sprawie "dyrektywy patentowej".
Koncerny nie chciały ujawnić treści listu przekazanego premierowi Belce. Jak podkreślił rzecznik Siemensa Karol Szyndzielorz, spółkom takim jak Siemens zależy na możliwości ochrony ich inwestycji w badania naukowe. Szyndzielorz podkreślił, że niemiecki koncern elektrotechniczny zainwestował kilkanaście milionów euro w stworzenie w 2002 r. we Wrocławiu Centrum Rozwoju Oprogramowania. Ta jednostka badawcza wkrótce ma zatrudniać pół tysiąca polskich specjalistów.
Choć treść listu pozostaje nieznana, można się domyślać, że koncerny apelują o przyjęcie spornej unijnej dyrektywy patentowej. W ostatnich miesiącach polski rząd zaczął ją blokować, nie dopuszczając, by Rada Ministrów UE dopuściła ją do II czytania w Parlamencie Europejskim. Jednak wydaje się, że opór polskich władz słabnie.
Możliwe, że gdy akt trafi do agendy Rady, Polska nie zdecyduje się na trzecią blokadę, rezerwując sobie prawo do działania w dalszych etapach ścieżki legislacyjnej.
Co się stało 18 maja? Naciski lobbystów wszelkiej maści nasiliły się po 18 maja 2004 r., gdy Rada Ministrów UE po raz pierwszy zaakceptowała tekst kontrowersyjnego aktu prawnego. To był zaiste dziwny dzień. Do dziś część polityków w kilku państwach Unii twierdzi, że ich państwa zostały wmanewrowane w poparcie dyrektywy, której naprawdę poprzeć nie chciały.
Zdecydowaliśmy się ujawnić fragment zapisu obrad Rady z tego dnia. Cofamy się do 18 maja, do godziny 18.04. Przewodnicząca dyskusji Irlandka Mary Harney wzywa kolejne państwa, by opowiedziały się, czy są za, czy przeciw dyrektywie patentowej.
Większość głosuje "za", zdecydowany sprzeciw stawiają Włosi i Holendrzy. Polska - podobnie jak kilka innych delegacji - wstrzymuje się od głosu. Brakuje jeszcze kilku głosów (zgodnie z unijnym systemem liczenia każde państwo ma ich kilka), żeby dyrektywa zdobyła poparcie. Zgłoszona przez Włochów poprawka została właśnie odrzucona. Mija godzina 18.04. Harney rozmawia z przedstawicielami Danii:
Harney: Dania? Mogę usłyszeć Danię? Dyplomata duński: Chciałbym zapytać Komisję, dlaczego nie może zaakceptować ostatniego zdania zaproponowanego przez Włochów.
Harney: Komisarz już odpowiedział na to pytanie. To jak, jesteście za, przeciw czy wstrzymujecie się?Dyplomata: Sądzę, że nie chcielibyśmy, że nie jesteśmy szczę...
Harney (przerywa mu w pół słowa): Czy mogę założyć, że głosujecie "tak"? Dyplomata: Nie jesteśmy zadowoleni.
Harney: Ale czy jesteście w 80 proc. zadowoleni?Dyplomata (waha się): Ale... Jak sądzę...
Harney: Nie musicie być całkowicie zadowoleni. Nikt z nas nie jest w 100 proc. szczęśliwy. Dyplomata: Wiem, wiem.
Harney: Gdybyśmy byli, tobyśmy tu nie siedzieli. (Śmiech na sali). Dyplomata: Nie jesteśmy zadowoleni, ale jak sądzę, chcielibyśmy...
Harney (gwałtownie przerywa dyplomacie): Dziękuję wam bardzo. Dyplomata: ...chcielibyśmy zobaczyć dziś jakieś rozwiązanie.
Harney (powtarza): Dziękuję bardzo.Głos Danii zostaje zapisane jako "tak". Według niektórych źródeł także głos Polski - choć przecież się wstrzymała - został zaliczony do głosów na "tak". (Polski rząd twierdzi oficjalnie, że jego głos został potraktowany jako "nie"). Tak czy siak, chwilę po zakończeniu rozmowy z Duńczykiem Harney ogłosiła, że udało się znaleźć kwalifikowaną większość.
Ciąg dalszy nastąpił dwa miesiące później. Część duńskich partii politycznych stwierdziła, że przedstawiciel ich kraju został wmanewrowany w głosowanie "tak" i zażądała wycofania duńskiego poparcia dla dyrektywy.
Na marginesie warto odnotować, że to właśnie w Irlandii - skąd pochodzi Mary Harney - znajduje się jedna z głównych europejskich filii koncernu Microsoft. W potężnym kampusie Sandyford (na obrzeżach Dublinu) pracuje ponad tysiąc osób.
• Zapis (w tym nagranie wideo) z obrad Rady z 18 maja 2004 r. znajduje się na stronach internetowych stowarzyszenia Association Electronique Libre (
http://wiki.ael.be/index.php/V003.ogg).