Trzy czwarte biorących udział w badaniu przyznaje, że korupcja jest powszechna w działalności gospodarczej w Polsce, aż 19 proc. polskich respondentów przyznało, że w ich firmach miały miejsce przypadki znaczących nadużyć. Co trzeci ankietowany jest gotów wręczyć łapówkę lub sfinansować rozrywkę dla zdobycia lub utrzymania klienta. Jednocześnie 56 proc. pracowników postrzega organy ścigania jako nieskuteczne - jest to drugi taki wynik w Europie, po Włoszech.
Ponadto 13 proc. kierowników wyższego szczebla i 22 proc. pozostałych pracowników uważa, że uzasadnione jest oferowanie łapówek w zamian za nawiązanie bądź utrzymanie relacji biznesowych. 7 proc. kierowników wyższego szczebla popiera fałszowanie wyników finansowych jeśli te działania pomogłyby firmie, a połowa uważa, że zarządy będą "szły na skróty" aby osiągać zamierzone cele. Najbardziej porażający jest fakt, że przedsiębiorcy zauważają problem korupcji, ale z drugiej strony nie robią nic żeby ten fakt zmienić.
-Nie daje się jasnych sygnałów pracownikom i nie pokazuje czarno na białym: w tej firmie nie dajemy i nie bierzemy łapówek. Jeżeli firma ma jakiekolwiek zapisy dotyczące korupcji to raczej są one tylko na papierze, a nie wykorzystywane w praktyce - mówi Anna Wojciechowska - Nowak z Fundacji Batorego.
- Aż 38 proc. pracowników nic nie wie o jakichkolwiek karach jakie spotyka kolegów z pracy dopuszczających się nadużyć, nikt nie przywiązuje wagi do prewencji w firmie, a taka właśnie informacje byłaby czytelna dla innych: wziął lub dał i został mocno ukarany- dodaje Wojciechowska - Nowak.
Ponadto w polskich firmach, w ocenie ekspertów, nie przenosi się na "polski grunt" pozytywnych wzorców z przedsiębiorstw z krajów wyżej rozwiniętych, jak choćby kodeks etyczny stworzony przez samych pracowników, w konkretnym przedsiębiorstwie.
Brak jest również zdecydowanych uregulowań prawnych surowo karzących wysokimi grzywnami czy nawet długoletnimi wyrokami za nadużycia gospodarcze.
Przerażająca jest również polska etyka i uczciwość w działaniu. - Jeżeli są nawet jakieś procedury, to polskie: "Polak potrafi", zawsze weźmie górę i obejdzie się te przepisy - dodaje Witalis z Ernst & Young.
Badanie wykazało, że niezbędne będą prace mające na celu poprawę jakości i stopnia wdrożenia programów przeciwdziałających korupcji w firmach. Zaledwie połowa ankietowanych była świadoma, że w ich spółkach istnieją procedury antykorupcyjne i kodeks etyczny. Jeszcze mniej, bo tylko 39 proc. respondentów wie o istnieniu określonych kar za łamanie tych procedur, a jedynie 24 proc. spotkało się z przypadkami ukarania pracowników dopuszczających się zachowań korupcyjnych. Niemal 80 proc. pracowników nie odbyło szkolenia w zakresie przeciwdziałania korupcji.
- W wielu przedsiębiorstwach właśnie powinny zapalić się dzwonki alarmowe. Brak zainteresowania zwalczaniem korupcji oraz tolerancja dla nieetycznych zachowań obrócą się przeciwko firmom i ich pracownikom. Przy rosnącej skuteczności regulatorów, jedynie jasny sygnał płynący ze strony zarządów oraz konsekwentne wdrażanie programów antykorupcyjnych pozwoli firmom ograniczyć straty finansowe- powiedział Mariusz Witalis Partner Ernst & Young z działu Zarządzania Ryzykiem Nadużyć.
W Stanach Zjednoczonych pracownik, który zgłosi fakt korupcji dostaje 30 proc. wartości grzywny nałożonej później na przedsiębiorstwo. W Anglii pracownik zgłaszający nadużycie jest traktowany jako ktoś kto, działa w interesie publicznym. W Polsce zaś brakuje przepisów chroniących pracownika, który zgłosi fakt łapownictwa. W naszych realiach postępowanie prokuratorskie zostanie umorzone lub będzie trwało w nieskończoność, a w tym czasie pracownik może zostać ukarany zamiast nagrodzony.
- Uważam, że należy prawnie "dać poczucie bezpieczeństwa" pracownikom, którzy zgłoszą nieprawidłowości, choćby takie, że nie stracą pracy, że nie będą publicznie napiętnowani. Tak jak uregulowane to zostało w Niemczech czy Anglii, która właśnie 1 lipca wprowadzi bardzo restrykcyjne prawo antykorupcyjne dla przedsiębiorców- powiedziała Wojciechowska z Fundacji Batorego.