Wytkną Ci wszystkie słabe strony. Zadadzą dziesiątki niewygodnych pytań. A na koniec zabiorą większość twojej firmy. Kto taki? Inwestorzy z Dragon's Den. Pierwsza edycja polskiej wersji programu skończyła w kwietniu tego roku. Do programu zgłosiło się około pół tysiąca kandydatów. W ciągu ośmiu tygodni piątka inwestorów usłyszała blisko 80 propozycji biznesowych i ostatecznie zdecydowała się wejść w osiem spółek, w które włoży łączną kwotę 18,7 mln zł. Wśród zwycięzców pierwszej edycji można znaleźć właściciela firmy, który osiągnął wszystko co mógł i potrzebował dużego zastrzyku gotówki, aby dalej się rozwijać. Byli tacy, którzy mieli tylko prototyp urządzenia, trafił się nawet wynalazca, który do programu przyszedł z pomysłem narysowanym na kartce papieru.
- Program przeznaczony jest dla wszystkich przedsiębiorców - tłumaczy Michał Orgelbrand, z firmy produkującej polską wersję Dragon's Den. - Od tych, którzy już mają firmę i chcieliby ją rozwinąć, poprzez osoby, które mają już opatentowany wynalazek, aż po tych, którzy dopiero mają pomysł - dodaje.
Idea Dragon's Den to w formie reality show dać treść biznesową. - To nie jest reżyserowane. Tutaj wszystko dzieje się naprawdę. Jedyne co robi
telewizja, to nagrywa negocjacje pomiędzy kimś, kto ma pieniądze a kimś, kto tych pieniędzy potrzebuje - mówi Orgelbrand.
Początkujący przedsiębiorca staje przed doświadczonymi prezesami firm. Ma 3 minuty, aby opowiedzieć o swoim pomyśle. Po tym czasie inwestorzy mogą mu zadawać pytania, podziękować, albo chcieć wejść w spółkę. I wtedy zaczyna się zabawa, czyli negocjacje. Osoba przed stołem próbuje uzyskać potrzebną sumę pieniędzy. Osoby za stołem próbują w zamian za dotacje wywalczyć dla siebie jak największą część udziałów w firmie.
- Nie ma żadnych zasad oprócz jednej - człowiek, który wchodzi na salę musi wiedzieć, po jaką minimalną sumę przychodzi. I nie może wyjść z niższą. Ale z wyższą, jak najbardziej - mówi Orgelbrand. - Ideą programu jest, że oprócz pieniędzy uczestnicy dostają zaplecze, kontakty, doświadczenie. Wszystko zależy od tego, jak się umówią z inwestorami. Umowa z producentem podwójnych paluszków zakładała skorzystanie z sieci dystrybucyjnej Bakallandu.
Telewizja pokazuje prezentację przyszłego przedsiębiorcy i negocjacje z inwestorami. Fakt, że obie strony dobiły targu przed kamerami do niczego żadnej z nich nie zobowiązuje. Inwestor może się wycofać, jeśli uzna, że przyszły partner lub pomysł nie do końca wyglądają tak, tak to przedstawiono. Z kolei przedsiębiorca może dostać lepszą ofertę od kogoś innego. Jacek Nowak i Piotr Wiktorowski, założyciele strony z grami R1NG.PL, po programie dostali kilkadziesiąt propozycji od innych firm, też zagranicznych. Uznali, że rozmowy z inwestorem z Dragon's Den trwają za długo, więc ostatecznie podpisali umowę z kimś innym. Z kolei w wypadku fabryki wózków kolejowych, dla której obiecano dać rekordową kwotę 15 mln zł, po dokładny sprawdzeniu inwestorzy nabrali wątpliwości co do wiarygodności firmy.
Kim są dragoni? - To nie jest jury, które ocenia. To strona, która zawiera umowę. Inwestorzy to nie grupa filantropów. To ludzie, którzy wkładają swoje pieniądze, bo liczą, że będą mieli zysk z inwestycji - mówi Orgelbrand. W pierwszej edycji w interesy z początkującymi przedsiębiorcami wchodzili Anna Garwolińska, założycielka firmy PR, Krzysztof Golonka, specjalista od nowych technologii, Grzegorz Hajdarowicz, który zaczynał od dziennikarstwa a kończył jako wydawca i producent filmowy, finansista Maciej Kaczmarski i Marian Owerko, prezes Bakallandu. Teraz trwają negocjacje z przedsiębiorcami, którzy zasiądą na miejscu dragonów w drugiej części. Oprócz miejsca w liście najbogatszych Polaków przyszły dragon powinien z własnego doświadczenia wiedzieć, jak to jest być początkującym przedsiębiorcą. - Szukaliśmy ludzi, którzy zbudowali swoje firmy od podstaw. Chcieliśmy, żeby inwestorzy za stołem byli kiedyś tacy, jak ci przed stołem, którzy dopiero zaczynają. - mówi Orgelbrand.
Następna edycja Dragon's Den ma się pojawić na antenie jesienią, ale tylko do końca maja przyjmowane są zgłoszenia przyszłym przedsiębiorców. Masz pomysł na biznes? Zgłoś się. W 3 minuty przekonaj doświadczonych biznesmenów, że warto w ciebie inwestować i wejdź w spółkę z tuzami polskiego biznesu. Zgłoszenia poprzez stronę:
www.jakzostacmilionerem.biz