http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Europoprawianie życia za 26 mld zł unijnych pieniędzy

Konrad Niklewicz
2010-07-29, ostatnia aktualizacja 2010-07-29 16:05

Do dziś wydaliśmy już ponad 26 mld zł z funduszy europejskich na lata 2007-13. - Te pieniądze przysłużyły się polskiej gospodarce - uważa 87 proc. Polaków

Most w Puławach powstał w niewiele ponad dwa lata. Powstał za pieniądze unijne.
Fot. Iwona Burdzanowska / AGENCJA GAZ
Most w Puławach powstał w niewiele ponad dwa lata. Powstał za pieniądze unijne.
Artykuł sfinansowany w ramach konkursu dotacji organizowanego przez Ministerstwo Rozwoju Regionalnego, współfinansowanego ze środków rozwoju Unii Europejskiej w ramach Programu Operacyjnego Pomoc Techniczna
Fundusze europejskie dziś i jutro
Artykuł sfinansowany w ramach konkursu dotacji organizowanego przez...
Ile pieniędzy unijnych już wydaliśmy
Ile pieniędzy unijnych już wydaliśmy
Wpływ funduszy europejskich na gospodarkę i jakość życia
Wpływ funduszy europejskich na gospodarkę i jakość życia
"Gazeta" rozpoczyna cykl publikacji o unijnych funduszach. Okazały się one jednym z kół zamachowych polskiej gospodarki. Według wyliczeń ekonomistów, gdyby nie te pieniądze, w ubiegłym roku wzrost gospodarczy byłby o połowę mniejszy. Nie rozpoczęłaby się budowa kolejnych odcinków autostrady A4 i A1 oraz setek kilometrów innych dróg, młodym przedsiębiorcom nikt nie zaoferowałby miliona złotych na stworzenie-biznesu, a osoby bezrobotne nie mogłyby ubiegać się o 40 tys. zł dotacji na uruchomienie własnego mikroprzedsiębiorstwa. Ekonomiści nie mają wątpliwości co do tego, że fundusze europejskie trwale (i korzystnie) zmieniają polską gospodarkę.

Ale co sądzą o nich Polacy? Czy podzielają opinię ekspertów? Czy są zadowoleni z wyników? Czy je widzą? "Gazeta" postanowiła to sprawdzić - zamówiliśmy specjalny, pierwszy w polskich mediach sondaż. Na nasze zlecenie przeprowadziło go PBS DGA. I nie obyło się bez niespodzianek. Zanim jednak do nich przejdziemy, warto przypomnieć, co się kryje pod pojęciem "fundusze europejskie".

Coraz więcej miliardów

Na półmetku obowiązywania obecnego budżetu Unii Europejskiej (2007- -13) w Polsce wydano i przekazano do rozliczenia 26,7 mld zł, czyli ponad 10 proc. kwoty, jaką Unia dała nam do dyspozycji na te siedem lat. Znacznie więcej unijnych pieniędzy już definitywnie rozdzielono, choć jeszcze nie wydano: do 25 lipca wartość umów podpisanych z odbiorcami dotacji przekroczyła 158 mld zł.

Z tej kwoty 111,6 mld zł będzie pochodzić z unijnego budżetu - to 40,9 proc. całej sumy zarezerwowanej dla Polski. Chętnych na unijną kasę okazuje się więcej niż samych pieniędzy. Wartość złożonych poprawnych wniosków o dotacje wyniosła 312 mld zł. Tymczasem Unia Europejska dała nam do dyspozycji ok. 250 mld zł! Pieniądze z Unii idą jak woda -w każdej części funduszy strukturalnych są wydawane szybciej od prognoz. W żadnym programie operacyjnym nie ma już ryzyka utraty unijnych pieniędzy (zgodnie z unijną zasadą N+2 w dwa lata od uruchomienia programu -w naszym wypadku od 2007/08 r. - trzeba wydać i rozliczyć ponad 10 proc. zabudżetowanych funduszy).

Najwięcej pieniędzy wydano do tej pory w programie operacyjnym "Kapitał ludzki" oraz "Infrastruktura i środowisko". Te dwie części funduszy europejskich to prawdziwe giganty. Pierwszy finansuje m.in. inicjatywy społeczne, działania edukacyjne, ale także daje dotacje dla mikroprzedsiębiorstw. Drugi program inwestuje w infra strukturę transportową, ekologiczną, edukacyjną, naukową itp. Do dziś wPO KL wydano 6,8 mld zł dotacji unijnych, w PO IiŚ - 6,3 mld zł (w tym pierwszym programie do wydania pozostanie jeszcze ponad 3 mld zł, a w drugim - przeszło 40 mld zł).W programie operacyjnym "Innowacyjna gospodarka" - finansującym przede wszystkim nowe inwestycje w przedsiębiorstwach oraz badania naukowe - wydano 2,5 mld zł dofinansowania unijnego. Mniej, bo niespełna 900 mln zł, wydano w specjalnym programie operacyjnym "Rozwój Polski Wschodniej" finansującym różne inwestycje w pięciu wschodnich województwach.

Największe wydatki są jednak dopiero przed nami. Np. w programie operacyjnym "Infrastruktura i środowisko" podpisano do tej pory "tylko" 892 umowy na dofinansowanie. Ale za to jakie! Ich łączna wartość to aż 49 mld zł. Drugi w kolejności program operacyjny "Innowacyjna gospodarka" ma do dziś 4,5 tys. podpisanych umów o łącznej wartości 29 mld zł.

Województwa różnych szybkości

Aż jedna czwarta funduszy strukturalnych w Polsce trafiła do 16 regionalnych programów operacyjnych - czyli tej części unijnych pieniędzy, którą zarządzają samorządy wojewódzkie. I to właśnie w tej części widać największe różnice w wydawaniu unijnej kasy. Już od dwóch lat wyraźnie widać, że jest grupa regionów liderów i grupa regionów nieco wolniejszych.

Wbrew pozorom ten podział nie zawsze jest związany z bogactwem regionu ani z jego wielkością. Owszem, pierwsze miejsce pod względem kwoty wydanych pieniędzy zajmuje dziś Wielkopolska, w której w ramach RPO do dziś wydano aż 1,5 mld zł (1 mld zł samego dofinansowania UE). Druga jest Małopolska (prawie 1,4 mld zł w sumie, 912 mln zł dofinansowania UE), a trzeci - Dolny Śląsk (1,1 mld i 819 mln zł). Ale wielokrotnie mniejsze (i mniej zamożne) woj. opolskie też może się pochwalić niezłym wynikiem (w tym najmniejszym polskim województwie wydano 686 mln zł w sumie, 437 mln zł dofinansowania UE).

Są jednak województwa, które wydają pieniądze z unijnej kasy w innym tempie. Licząc same tylko wydatki, ostatnią pozycję (stan na 25 lipca br.) zajmuje duże województwo zachodniopomorskie (440 mln zł dofinansowania UE). A tuż przed nim jest województwo lubelskie, w którym w ramach RPO wydano nieco ponad 440 mln zł. Jeśli porównać, ile unijnych pieniędzy zostało rozdzielonych w umowach o dotację, liderzy nieco się zmieniają. Na pierwsze miejsce wysuwa się województwo pomorskie, które rozdysponowało 67 proc. dostępnych funduszy. O drugie miejsce walczą Wielkopolska i woj. lubuskie (rozdzieliły po nieco ponad 62 proc. dostępnej kwoty), czwarte miejsce przypada Opolszczyźnie (59 proc.). Województwo mazowieckie, największy polski region, dysponujący największym regionalnym programem operacyjnym, to przypadek szczególny. Do 25 lipca rozdysponowało zaledwie 28 proc. danej mu kwoty. To najmniej ze wszystkich regionów.

Różnice w sprawności wykorzystywania unijnych pieniędzy pomiędzy poszczególnymi województwami widać nie tylko na przykładzie regionalnych programów operacyjnych, ale także w tych funduszach europejskich, które są zarządzane centralnie, np. w programie operacyjnym "Innowacyjna gospodarka": pod koniec czerwca w województwie mazowieckim były podpisane 944 umowy na prawie 4 mld zł.

W warmińsko-mazurskim -tylko 59 umów na zaledwie 151 mln zł. Skąd się biorą tak gigantyczne dysproporcje między regionami w liczbie podpisanych umów? - Mazowieckie jest liderem, bo akurat w Warszawie jest największa liczba jednostek badawczo- -rozwojowych. To tutaj są siedziby największych firm - tłumaczy Waldemar Sługocki, wiceminister rozwoju regionalnego, odpowiedzialny za PO IG.

Skąd ta nieufność?

Skoro wyniki są dobre, przynajmniej na papierze, to skąd bierze się stosunkowo słaba ocena wykorzystania unijnych pieniędzy przez Polskę? Dlaczego tylko 5 proc. uczestników sondażu PBS dla "Gazety" uważa, że wykorzystujemy je "zdecydowanie dobrze", prawie 32 proc. Polaków obawia się, że wykorzystanie unijnej kasy jest raczej złe, a 11 proc. - zdecydowanie złe?

- Nie mam pojęcia, dlaczego Polacy tak odpowiadają. To zaskoczenie - mówi "Gazecie" prof. Grzegorz Gorzelak, szef Centrum Europejskich Studiów Regionalnych przy Uniwersytecie Warszawskim. -Może trochę jest w tym takiego polskiego marudzenia? Może Polacy chcieliby, żeby więcej unijnych pieniędzy trafiło do nich bezpośrednio, a nie na wielkie inwestycje? - zastanawia się Gorzelak. - Sami się nad tym zastanawiamy, skąd się wzięła taka odpowiedź w sondażu. Może to pytanie było niejednoznaczne? Może Polacy pamiętają o złych przykładach wykorzystania dotacji, nietrafionych projektach, zbyt dużej biurokracji? - mówi z kolei Elżbieta Bieńkowska, minister rozwoju regionalnego. -My cały czas pracujemy nad kampanią informacyjną. Ale naszym zdaniem najlepszą informacją o funduszach europejskich są tablice, które stoją przy inwestycjach współfinansowanych z tych pieniędzy.

W całej Polsce - podkreśla Bieńkowska. Co ciekawe, z sondażu PBS DGA dla "Gazety" wynika, że postrzeganie tego, jak Polska radzi sobie z wydawaniem unijnych pieniędzy, w większej mierze zależy od... wieku niż np. miejsca zamieszkania. Albo wykształcenia. Aż 47 proc. osób wwieku 50-59 lat jest przekonanych, że Polska nie radzi sobie z dobrym wykorzystaniem unijnej kasy. Innego zdania (w tej grupie wiekowej) jest 50 proc. Dla porównania, w grupie wiekowej 25-39 lat te proporcje kształtują się inaczej: 55 proc. uczestników ankiety uważa, że dobrze wykorzystujemy unijne euro, 40 proc. - że źle. 38 proc. osób zwykształceniem wyższym twierdzi, że źle wydajemy pieniądze. Wtóruje im 37 proc. osób z wykształceniem podstawowym. 42 proc. mieszkańców największych miast mówi, że "raczej dobrze" wykorzystujemy unijne pieniądze. Co ciekawe, na wsi odsetek osób tak uważających jest większy - o 1 pkt proc.

Zdecydowana większość (71 proc.) Polaków twierdzi, że osobiście zna przynajmniej jeden przykład inwestycji finansowanej ze środków unijnych, np. nową drogę, oczyszczalnie ścieków itp. Jednak aż 29 proc. uczestników ankiety nie potrafiło wymienić żadnego przykładu inwestycji dofinansowywanej przez Unię. I taki wynik może dziwić, bo dziś prawdopodobnie nie da się znaleźć choćby jednej, nawet najmniejszej miejscowości, która byłaby oddalona o więcej niż 20 km od jakiejś inwestycji finansowanej przez Unię.

Te pieniądze służą nam i gospodarce

Większość Polaków chciałaby, żeby unijne pieniądze były wydawane sprawniej. Bo - jak wynika z naszej ankiety - większość z nas jest przekonana, że fundusze unijne pozytywnie wpływają na polską gospodarkę. 40 proc. uczestników sondażu PBS stwierdziło, że ten wpływ jest "zdecydowanie korzystny", a 47 proc. - że "raczej korzystny". Osób przeciwnego zdania było tylko 9 proc. (5 proc. wybrało odpowiedź "raczej niekorzystnie", a tylko 4 proc. - "zdecydowanie niekorzystnie").

  • 36 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    14 głosów