Płatnerz wychowywał się w Gniewie, gdzie główną atrakcją jest zamek krzyżacki.
Kiedy dowiedział się, że zarządzający zamkiem będą potrzebować zbroi,
zgłosił się, mimo że o ich robieniu nie miał zielonego pojęcia. - Wszystkiego uczyłem się sam. Na początku lat 90. żadnych książek na ten temat nie było, więc kombinowałem metodą prób i błędów - wspomina.
Pojechał z kolegą do Malborka. Kiedy ten odciągał uwagę przewodniczki, sprawdzał, jak łączone są elementy zbroi. Potem kupił kowadło, młotki i rozpoczął pracę w... piwnicy w bloku. - Na szczęście miałem bardzo cierpliwych sąsiadów - śmieje się.
Pierwszą zbroję robił dwa miesiące. Trafiła do kasztelana zamku w Gniewie Jarosława Struczyńskiego. Spodobała się. Posypały się kolejne zamówienia.
W 1994 r., płatnerz otworzył własną firmę. Nazwał ją Morion (rodzaj hełmu). Pracuje po 10, a czasami po 14 godz. dziennie.
Klientów przybywa. Coraz więcej ludzi interesuje się historią, swoim pochodzeniem, chce brać udział w imprezach historycznych. Zamówienia składają też muzea - potrzebują replik uzbrojenia.
Szef Moriona reklamuje się na stronie internetowej. - Pracuję wiele lat w branży, więc informacja o mnie rozeszła się już po świecie - mówi.
Ma zamówienia z Niemiec, Belgii, ze Szwecji, z Włoch, a nawet ze Stanów Zjednoczonych.
Jego klienci to nastolatki, ludzie w średnim wieku i starsi, pasjonaci historii, biznesmeni. Kotlarz wykonał nawet zbroję husarską dla pani kapitan z korpusu marines.
Zapewnia że zakup zbroi to niełatwa sprawa. Na początku klient opisuje, jak ma wyglądać hełm, pancerz, rękawice itd., jakie mają mieć zdobienia, z jakiego materiału itd. Następnie płatnerz sprawdza wymiary klienta i wykuwa dany element. Zbroja musi być dopasowana tak, żeby nie utrudniała ruchów.
- Nie będzie przecież wisieć nad kominkiem - wyjaśnia rzemieślnik.
Wszystkie elementy wykonuje ręcznie. Używa tradycyjnych narzędzi: sztych, lit, punc czy dłut grawerskich. Pomaga mu dwóch pracowników.
Rocznie robi kilkanaście zbroi.
Jedne z trudniejszych zleceń, jakie realizował, to zbroje dla koni biorących udział w rekonstrukcjach historycznych. Zbroja dla człowieka waży 30-40 kg, dla konia ok. 50
Ceny zbroi zaczynają się od 5 tys. zł, na najdroższe trzeba przeznaczyć kilkanaście tysięcy zł.
Jak założyć taki biznes
Ile trzeba zainwestować
Na początku trzeba kupić sprzęt do wyrobu zbroi, m.in. kowadła, piec kowalski, wiertarki, młotki. Za wszystko zapłacimy ok 20 tys. zł. Do tego trzeba doliczyć koszty wynajęcia pracowni płatnerskiej.
Reklama
Warto zainwestować w zrobienie strony internetowej. Dobrym pomysłem jest wystawianie się podczas różnych imprez rekonstrukcyjnych i historyczny, np. podczas Dni Grunwaldzkich.
Ile zarobisz?
Dobry płatnerz nawet ok. 20 tys. zł miesięcznie.
Konkurencja
W Polsce jest kilkunastu płatnerzy. Zapotrzebowanie na ich usługi z każdym rokiem wzrasta. Nikt więc na brak pracy nie narzeka.
Źródło: Mój Biznes