Aleksandra Lewińska: Pocałuje pan bizneswoman w rękę na przywitanie?
Łukasz Kosiński: Nie. Kobiety wywalczyły sobie na początku XX w. równouprawnienie. I poniosły koszty. Całowania po rękach w biznesie już nie ma.
Koszty? Przecież dla wielu kobiet to osiągnięcie! Nie jestem jedyną, która nie lubi, jak dłoń ląduje pod męskim wąsem.
- Mężczyzna nigdy nie powinien dotykać kobiecej dłoni ustami. Gest powinien ograniczać się do ukłonu, dwa centymetry nad dłonią i ani troszkę bliżej. To wyraz szacunku, który wciąż polecam młodym w relacjach, ale raczej rodzinnych, ze starszymi paniami.
Co ma jednak zrobić właścicielka firmy, która już zna swojego partnera biznesowego i wie, że ten ochoczo kolejny raz obślini jej rączkę?
- To kobieta decyduje, czy w ogóle podawać dłoń, czy nie. Następnym razem niech z wyciągania ramienia na powitanie po prostu zrezygnuje.
Zawsze rękę podaje kobieta?
- Nie. W relacji zwierzchnik - podwładny to zawsze szef wyciąga pierwszy dłoń. Uścisk powinien trwać tyle czasu, ile wypowiedzenie "dzień dobry", nie dłużej. Nie machajmy dłońmi. W tym czasie powinniśmy się też przedstawić. Wolno i wyraźnie. Tak, by nas zapamiętano. A wizytówkami wymieńmy się na końcu rozmowy.
Dlaczego? Niektórzy radzą, by robić to już na wstępie. Wtedy rozmówca wie, że na pewno ma do czynienia z właściwą osobą.
- Nieprawda. Wizytówkami wymieniamy się wtedy, gdy uznamy rozmowę za udaną i proponujemy dalsze podtrzymywanie kontaktu. Inaczej to nie ma sensu.
Wrócę jeszcze do całowania w rękę. Gdzieś słyszałam, że aby tego uniknąć, kobieta powinna podawać dłoń wyraźnie kciukiem do góry.
- Lepiej podejść do sprawy bardziej zdroworozsądkowo. Gdy podamy dłoń zdecydowanie i mocno, patrząc w oczy, mało któremu panu przyjdzie do głowy, by kobietę po niej całować. Nie te czasy.
No właśnie. Zasady savoir-vivre'u wkładały do głów naszym rodzicom babcie. Dziś o sztuce dobrych manier nie mówi się często.
- Myli się pani. Savoir-vivre właśnie wraca na łask. W internecie roi się od ofert szkoleń dla przedsiębiorców z dobrych manier. Jesteśmy coraz bardziej mobilni, musimy odnajdywać się w nowych sytuacjach, środowiskach, to nas zmusza do nauki. Z drugiej strony przedsiębiorcy mają coraz większą świadomość, jak wartościowym kapitałem jest znajomość zasad dobrego wychowania przez pracowników. I wysyłają na szkolenia swoich ludzi. Sam ostatnio uczyłem m.in. pracownice ZUS-u.
O co ludzie pytają?
- O zasady korzystania z telefonów komórkowych, jak ubierać się do pracy, by zachęcić do kontaktów ze sobą, ale jednocześnie nie wyjść na nudziarza.
I radzi pan, by na komórkę dzwonić w godzinach....
- Na służbową - tylko w godzinach pracy. Chyba że umówimy się inaczej. Są szkoły, które mówią: od 9 do 22. Ja się z tym nie zgadzam. Po 18 każdy powinien mieć czas dla rodziny i na swoje sprawy. Jeśli telefon dzwoni późno wieczorem, od razu nastawiamy się na to, że wydarzyło się coś złego. Dlatego jeśli jesteśmy zmuszeni go wykonać, lepiej wcześniej uprzedzić o nim SMS-em.
A jak powinnam ubrać się do pracy?
- Zależy, co pani chce osiągnąć. Ubiór świadczy o naszym szacunku dla drugiej osoby. Jest takie powiedzenie: ubieraj się dla innych, a jedz dla siebie.
Źródło: Mój Biznes