W grę wchodzą bardzo atrakcyjne
nieruchomości. Sprawę pilnie bada Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, ponieważ niewykluczone, że przy okazji oszuści chcą wyłudzić gigantyczne odszkodowania. Rząd chce przeciwdziałać możliwym nadużyciom, wprowadzając zmiany w ustawie o Krajowym Rejestrze Sądowym. Nowelizacja zakłada, że sędzia przed wpisaniem przedwojennej firmy do rejestru, będzie musiał zbadać w jaki sposób właściciele jej akcji weszli w ich posiadanie - czy drogą spadku, czy też kupując papiery od kolekcjonerów lub w antykwariacie. Według ustaleń "DGP" projekt nowego prawa jest efektem raportu ABW, który trafił do wszystkich ministrów.- Wynika z niego, ze wskrzeszanie przedwojennych firm to zorganizowany proceder. Jeśli czegoś nie zrobimy, państwo straci dziesiątki miliardów złotych - mówi "DGP" jeden z adresatów dokumentu.
Gazeta przypomina przykład firmy Giesche SA , która domaga się zwrotu nieruchomości w zabytkowym Nikiszowcu oraz wniosła do Ministerstwa Gospodarki wniosek o unieważnienie decyzji nacjonalizacyjnej przedwojennego majątku . Dziennik odkrył, że reaktywację Giesche SA przeprowadziło po 70 latach kilku trójmiejskich biznesmenów. Z
lektury akt rejestrowych wynika, że w 2006 roku sędzia zdecydował o jej odrodzeniu w ekspresowym tempie. A za podstawę decyzji wystarczyło mu oświadczenie notariuszy z różnych miast w Polsce, że są u nich zdeponowane przedwojenne akcje spółki, stanowiące 99,9 proc. wyemitowanych akcji - pisze "Dziennik. Gazeta Prawna". Tymczasem Polska już raz spłaciła faktycznych spadkobierców Giesche SA - największego przedwojennego przedsiębiorstwa przemysłu ciężkiego w Polsce. ABW pod nadzorem prokuratury w Tarnobrzegu prowadzi śledztwo w sprawie Giesche SA w kierunku oszustwa na ogromną skalę.