36-letni Zieliński to twórca i właściciel firmy sztucznepalmy.pl, która od kilkunastu lat produkuje trudne do odróżnienia od naturalnych tropikalne drzewka. Uśmiechnięty i wyluzowany. O swojej pracy mówi: - Wszystko trzeba robić po palmowemu, czyli spokojnie i na luzie. W cały proces trzeba włożyć dużo energii i pozytywnego myślenia. Tego samego oczekuję od klientów - jak ktoś jest za bardzo nerwowy, w ogóle nie podejmuję tematu - mówi Zieliński.
Palmy od kilku lat zdobywają polski rynek. Najwięcej jest ich oczywiście w letniskowych miejscowościach nad Bałtykiem, które chcą dodać sobie odrobinę egzotyki. Drzewka chętnie zamawiają też osoby prywatne, właściciele gabinetów kosmetycznych, biur podróży czy domów weselnych. A nawet samorządy miast położonych daleko od morza, które realizują najmodniejszy tego lata pomysł na wypoczynek: sztuczną plażę w samym centrum miasta. W tym roku w Polsce sztuczne plaże powstały m.in. w Krakowie, Chorzowie i Poznaniu. W stolicy Wielkopolski poznaniacy mogą wypoczywać w cieniu 20 palm wykonanych własnoręcznie przez Piotra Zielińskiego.
Skąd tak wielka popularność palm w Polsce? Kiedy sugeruję, że "modę" na egzotyczne drzewa zapoczątkowała artystka Joanna Rajkowska, która prawie siedem lat temu postawiła sztuczną palmę w samym centrum Warszawy na rondzie de Gaulle'a, Zieliński protestuje. - Robiłem palmy na długo przed powstaniem jej dzieła. Swoją drogą, ta warszawska jest słabo zrobiona. Najlepszy dowód, że już po kilku latach miała zmieniane liście. Nie wiem, z czego one są, ale ich wielkość jest zupełnie nieproporcjonalna do wielkości pnia. Gdyby miasto ogłosiło konkurs na taką palmę, można by postawić w tym miejscu coś naprawdę ciekawego - mówi Piotr Zieliński.
Na popularność palm w Polsce ma swoje wytłumaczenie:
- Bo dla ludzi to jest symbol. Na każdym filmie, hollywoodzkim czy bollywoodzkim, jeśli pokazuje się jakieś ekskluzywne miejsce, to w pobliżu musi stać palma. Dla nas to już zawsze będzie symbol tropików i jakiejś odrobiny luksusu.
Na pomysł nietypowego biznesu wpadł przypadkiem latem 1994 roku na plaży w Jastrzębiej Górze. - Wpadła mi w ręce przypadkiem jedna palma i robiłem ludziom zdjęcia na tle morza. I ludzie oszaleli. Stali w długich kolejkach do mnie - chwali się Zieliński. Na koniec wakacji sprzedał palmę do miejscowej dyskoteki Ara. Stoi tam do dziś. - Przy okazji wykosiłem z interesu innego człowieka z palmą. Tyle że ta jego była dmuchana, a moja wyglądała jak prawdziwa - tłumaczy.
Od tego czasu zaczął produkować własne palmy. Z czego one właściwie są? - Z pyłu, energii, światła i cienia - żartuje Zieliński, ale po chwili przyznaje, że sprowadza komponenty z Chin i Filipin, a resztą zajmuje się sam. W zależności od woli klienta palmy powstają z metalu lub drewna (choć według biznesmena przyszłość ze względu na większą trwałość należy do tych metalowych).
Metal powlekany jest naturalną korą palmową, na pniu biznesmen przyczepia nieobrane orzechy kokosowe z mlekiem chlupiącym w środku. - Liście do wyboru - naturalne lub plastikowe. Daję gwarancję, że będą się trzymały bardzo długo. Sam sprawdzałem. Nad morzem wytrzymały sztorm osiem i pół w skali Beauforta - mówi.
Palmy robi w różnej wielkości i w różnej cenie. Najmniejsze mają 3 m wysokości (najczęściej zamawiane są takie na 4-5 metrów), największa stworzona przez biznesmena ma ponad 7 m i stoi na jednym z rond w Koninie. Ceny - od 350 zł do 3,5 tys. zł. Te najdroższe mają siedem metrów wysokości plus sztuczne liście o długości 2,5 m...
Z zamówieniami jest różnie - czasem zdarza się jedno na tydzień, czasem 10. Czas realizacji - do dwóch tygodni. Poznaniak ma własną stronę internetową, sprzedaje też na Allegro. - Kiedyś było trudniej. Miałem mały albumik ze zdjęciami i jeździłem od lokalu do lokalu - wspomina.
W głowie już ma następne pomysły. - Jestem rzeźbiarzem i w połowie lat 90. chciałem sprzedawać w Poznaniu i okolicach robione na zamówienie popiersia ludzi z pojemnikiem na urnę. Ale wtedy było za wcześnie, kremacje nie były tak powszechne i nikt tematu nie podjął. Ale może kiedyś do tego wrócę... Dobry biznes można też zrobić na manekinach wystawowych. A jeśli chodzi o palmy, to asortyment na pewno się rozszerzy - myślę m.in. o parasolach plażowych pokrytych palmowymi liśćmi - wyjawia swoje biznesowe sekrety.
Jak założyć taką firmę
Ile trzeba zainwestować?
- Powiem krótko: wszystko (śmiech). Żeby nikt nie powiedział, że nie jest za łatwo. Trzeba włożyć wszystkie pieniądze i cały swój czas. Niektórzy próbują robić coś na pół gwizdka, ale wiem, że gdybym ja odpuszczał pewne sprawy, zostałbym zniszczony. Na moje palmy daję 50 lat gwarancji i uwzględniam wszelkie reklamacje.
Ile można zarobić?
- Wbrew pozorom nie jest to jakiś wielki interes. Średni roczny obrót to około 100 tys. zł. Najważniejsze, że dzięki temu udaje mi się na całkiem dobrym poziomie utrzymać rodzinę.
Konkurencja:
- Jest kilka firm, które wykonują palmy i inne sztuczne drzewa, ale wystarczy popatrzeć na zdjęcia moich palm i palm konkurencji, żeby stwierdzić, że ich produkt stoi o klasę niżej od mojego.
Reklama:
- Głównie internet. Oprócz własnej strony www.sztucznepalmy.pl ogłaszam się na innych bezpłatnych portalach internetowych, prowadzę też aukcje na Allegro
Źródło: Gazeta Wyborcza