- Rząd interesuje się jedynie losem dużych przedsiębiorstw, bo tam pracownicy mogą ogłosić strajk, uwięzić dyrekcję lub zablokować drogi. Kiedy upadłością zagrożony jest mały przedsiębiorca, jego los nikogo nie obchodzi - złości się Mathieu Billot, szef hotelu Le Port w Marsylii.
Gdy media obiegają informacje o kłopotach wielkich europejskich koncernów, niewiele słychać o losie małych i średnich firm. Tymczasem Bruksela wyliczyła, że w UE mamy 23 mln MSP, które zatrudniają 100 mln osób. I są prawdziwą lokomotywą zatrudnienia unijnej gospodarki.
Nie bez powodu więc w odpowiedzi na kryzys Rada Dyrektorów Europejskiego Banku Inwestycyjnego przyznała MSP pomoc kredytową - 15 mld euro w latach 2008-09. Kredyty przyznawane za pośrednictwem banków komercyjnych mają wspierać inwestycje nieprzekraczające 25 mln euro.
Francja - W ostatnim czasie dwukrotnie wzrosła liczba firm zatrudniających od stu do dwustu pracowników, które mają kłopoty - mówi Thierry Millon z firmy Altares badającej stan biznesu we Francji. One dopiero teraz mają problemy, bo przetrwały pierwsze miesiące kryzysu, kiedy z rynku zostały zmiecione firmy małe zatrudniające do 20 pracowników.
Tylko w II kw. tego roku blisko 14 tys. małych i średnich firm zwróciło się do sądu o rejestrację programu naprawczego albo likwidację. To o 15 proc. więcej niż przed rokiem. Ale w I kw. 2009 ta liczba była jeszcze wyższa. - Widać więc pewne oznaki poprawy - dodaje zachowawczo Millon.
Kryzys najbardziej dotknął przedsiębiorstwa współpracujące z koncernami motoryzacyjnymi, chemicznymi, farmaceutycznymi i drukarniami. Najmniej ucierpieli producenci i przetwórcy żywności oraz sprzętu elektrycznego.
Ci, którym udało się przetrwać, dość optymistycznie patrzą w przyszłość. Na ośmiuset francuskich przedsiębiorców pytanych w końcu czerwca, jak oceniają sytuację swoich firm w najbliższych trzech miesiącach, dwie trzecie odpowiedziało, że będzie stabilna. Jeszcze większymi optymistami stają się, kiedy pytanie dotyczy najbliższego roku. Połowa uważa, że nie nastąpi pogorszenie, choć zaznacza, że liczba zamówień i rentowność są zbyt małe. Dlatego tylko 15 proc. przewiduje rozpoczęcie nowych inwestycji w najbliższych sześciu miesiącach.
- Rząd obniżył podatek VAT w sektorze turystycznym do 5,5 proc., żeby zachęcić restauratorów do obniżenia cen i zwiększenia zatrudnienia. Sądzę, że to będzie możliwe dopiero w przyszłym roku - uważa szef hotelu Le Port w Marsylii.
W tym roku blisko 8,8 tys. małych i średnich francuskich firm zwróciło się do banków o kredyt. Wstępną zgodę dostało nieco ponad 3,2 tys. na kwotę 600 mln euro.
Rząd chciał pobudzić akcję kredytową, wprowadzając już w październiku 2008 r. program CAP, czyli ubezpieczenia kredytów dla MSP. Ryzyko finansowe takiego ubezpieczenia zostało podzielone między ubezpieczyciela - bank komercyjny, a państwo. Wysokość gwarancji wynosi 5 miliardów euro, co miało pozwolić, według rządowych szacunków, na odblokowanie 15 miliardów euro kredytów i uratować 150 tysięcy miejsc pracy. Ale CAP nie działał zbyt sprawnie. Blisko 80 proc. małych i średnich firm występujących o kredyt nie skorzystało z ubezpieczenia, z tego 1/4 spotkała się z odmową ubezpieczenia z powodu kiepskich perspektyw.
- Banki przyznają kredyty na inwestycje i remonty. Ja chciałbym otrzymać kredyt na podratowanie płynności - narzeka Billot z hotelu Le Port.
Dlatego w maju rząd uruchomił program CAP plus dla firm, którym banki odmówiły ubezpieczenia kredytu. Ryzyko finansowe zamiast banku komercyjnego wziął na siebie francuski bank centralny.
Rząd uprościł też procedury związane z sądowym programem naprawczym przedsiębiorstw, wprowadzając tzw. procedurę ratunkową. Szef firmy w kłopotach może zawiesić zwrot długu na czas wprowadzania planu restrukturyzacji przy pomocy sądowego administratora, ale nie musi, jak do niedawna, udowadniać, że jest na krawędzi wypłacalności. Teraz wystarczy, że zawiadomi sąd o poważnych trudnościach. - To pozwoli uniknąć niekończących się dyskusji, czy rzeczywiście firma jest bliska bankructwa. Procedura ratunkowa jest prosta i łatwo dostępna - tłumaczy Nicolas Gerunay, prezes ARE, Stowarzyszenia Pomocy Przedsiębiorstwom.
Jednym z ostatnich środków antykryzysowych jest zwolnienie podatkowe do sumy 1 tys. euro dla tych przedsiębiorców, którzy pomogą dobrowolnie bezrobotnemu stworzyć firmę. - Najgorsze już chyba za nami, ale najważniejsze w walce ze skutkami kryzysu wydaje się dzisiaj zmniejszenie obciążeń podatkowych od przedsiębiorstw o 18 proc. (dzisiaj wynoszą one 60 proc.) - podsumowuje działania antykryzysowe rządu Jean-François Roubad, prezes francuskiej Konfederacji Małych i Średnich Przedsiębiorstw, CGPME.
Wielka Brytania - Do marca realizowałem zamówienia z zeszłego roku. Kryzys zaczął się dla mnie w kwietniu, kiedy z osiemnastu osób musiałem zwolnić dziesięć. Miałem szczęście, bo wielu moich konkurentów splajtowało - przyznaje Marcus Lower, szef firmy remontowo-budowlanej w Bristolu.
Z raportu brytyjskiej Federacji Małego Biznesu wynika, że w pierwszym kwartale tego roku każdego dnia upadało około 120 małych firm. W 2009 roku zostanie prawdopodobnie pobity rekord z 1992 r., kiedy zbankrutowało blisko 34 tys. przedsiębiorstw. Najbardziej dotknięty zostanie sektor budownictwa, gdzie przewiduje się kolejne 6400 upadłości, rynek
nieruchomości (3200) i rzemiosło (3 tys.).
Konsekwencje: wzrost bezrobocia w tym roku do 4,9 proc., spadek płac, które wymusiły wzrost oszczędności, a więc spadek konsumpcji i inflacji. Ekonomiści uważają, że niski wskaźnik zysku i inflacji da Wielkiej Brytanii solidne podstawy ekonomiczne do odbicia się od dna.
- Brytyjska gospodarka mimo pesymistycznych prognoz jest w dużo lepszej sytuacji, niż zapowiadano - uważa Shay Bannon, szef działu zatrudnienia w firmie audytorskiej BDO Stoy Hayward.