Sylwia Śmigiel: Łatwo być w Polsce przedsiębiorcą? Zbigniew Jakubas*: Wciąż borykamy się z wieloma utrudnieniami, wręcz absurdami. Liczyliśmy, że rząd Tuska przeprowadzi konieczne reformy, ale w ciągu roku prawie nic się nie zmieniło. Najistotniejsze problemy nie zostały nawet poruszone przez parlament. Skoncentrowano się na ułatwieniach w rejestrowaniu firm, ale nie jest to najistotniejszy problem dla przedsiębiorców. Firmę zakłada się często raz w życiu, natomiast złe prawo utrudnia jej prowadzenie codziennie.
Polskie prawo wciąż trzeba interpretować. Przedsiębiorcy, i to niezależnie od wielkości ich firm uważają, że prawo powinno być przejrzyste i zdecydowanie prostsze. Z pomocy doradców podatkowych powinni korzystać w trudniejszych sytuacjach, bardziej skomplikowanych.
Jakie przepisy sprawiają szczególnie dużo problemów? - W ciągu ostatnich siedmiu lat ustawa o podatku od osób fizycznych była zmieniana 89 razy, a o podatku od osób prawnych - 52. Przecież to jest jakiś absurd. A i tak ustawa o VAT, jedna z najtrudniejszych i najobszerniejszych polskich ustaw, ciągle nie jest dostosowana do unijnych dyrektyw. Tym sposobem, mimo że organy podatkowe mają obowiązek stosowania prawa unijnego, w przypadku VAT często wybierają niekorzystne polskie regulacje. Odbija się to na podatnikach. Nawet jeśli są świadomi odmienności unijnych rozwiązań, nie chcą wchodzić w długotrwałe i kosztowne spory z urzędami skarbowymi i są zmuszeni stosować niekorzystne dla siebie rozwiązania.
Należałoby zaprosić najlepszych specjalistów od podatków oraz przedsiębiorców do wspólnej pracy nad usunięciem błędów w prawie podatkowym.
Czy oprócz zmian przepisów chcecie też zmiany stawek podatkowych? - W porównaniu z innymi krajami Unii podatki w Polsce są stosunkowo niskie. Jednak ubolewam nad tym, że Platforma wycofała się z pomysłu obniżenia podatku CIT i PIT. Jak szacuje Konfederacja Pracodawców Polskich, w ubiegłym roku wciąż funkcjonowała u nas ponad 29-procentowa szara strefa. Gdyby stawki były niższe, na pewno zmniejszyłaby się szara strefa. Poza tym wpływy z tytułu podatków kolejny raz wzrosłyby. Dobrym przykładem jest wprowadzenie przez rząd Millera obniżki podatku z 27 proc. do 19 proc. Wtedy stał się prawdziwy cud - ruszyła gospodarka, a wpływy do budżetu z tytułu podatków zaczęły gwałtownie rosnąć.
Firmy narzekają też na działanie sądów gospodarczych. Coś się w ostatnim czasie poprawiło? - To jeden z największych problemów w naszej gospodarce. W Polsce średni czas postępowania sądowego to 830 dni. To niepokojące, ponieważ od decyzji sądu niekiedy zależy dalsze funkcjonowanie firmy. W dodatku jedyną obroną przedsiębiorcy na przewlekłość postępowania jest wniesienie zażalenia na pracę sędziego. W praktyce nic to nie daje. A sprawy, które ciągną się latami, skutkują tym, że zanim zapadnie wyrok, często majątek dłużnika "się ulatnia".
Co więc trzeba zrobić? - Powinny być ustalone terminy, w których dana sprawa ma być rozpatrzona. Np. upadłość firmy powinna być zakończona w ciągu roku. Ten termin mógłby zostać wydłużony w sytuacjach wyjątkowych i skomplikowanych upadłościach wymagających wyceny dużego majątku tak jak to było w przypadku firmy Ursus. Wiemy, że sądy są przeciążone pracą, ale absolutnie konieczne jest usprawnienie ich działania. W końcu ten problem dotyczy dziesiątków tysięcy przedsiębiorców.
Kolejny problem to prawo budowlane. - Wciąż tkwimy w absurdach, które pozostały nam po czasach komunistycznych. Kiedyś w dużych miasta wydzielono strefy przemysłowe i mieszkaniowe. Teraz urzędnicy robią wiele problemów z wydaniem pozwolenia na budowę biurowców czy budynków mieszkalnych w dzielnicy, która w planach przestrzennego zagospodarowania ma charakter przemysłowy. Na zmianę takich planów czeka się latami. Prawo powinno wychodzić naprzeciw zdrowemu rozsądkowi i rozwojowi gospodarczemu.
Ale przedsiębiorcy mają nie tylko powody do narzekań. Do Polski płyną pieniądze unijne, a firmom przybywa zamówień. - Niestety, niejednokrotnie wykorzystanie środków unijnych blokuje złe prawo o zamówieniach publicznych oraz nieporadność urzędników. Powinniśmy wziąć przykład z Włoch. Tamtejsze prawo też działa pod rygorami przepisów unijnych, ale jest zdecydowanie lepsze od naszego i pozwala na szybsze rozstrzyganie
przetargów. Firmy uczestniczące w zamówieniach publicznych przechodzą weryfikację wstępną, podczas której jest oceniane, jakie prace mogą wykonać. Przy okazji przedsiębiorcy składają wszelkie niezbędne dokumenty. W momencie ogłoszenia konkretnego
przetargu dokumenty, które składają, ograniczają się do minimum. Rewelacyjnie usprawnia to sam proces przetargowy. W Polsce jeżeli przedsiębiorca uczestniczy dziesięć razy w przetargach, dziesięciokrotnie składa te same dokumenty.
Kiedy już wygra przetarg, może chyba spać spokojnie? - Niestety, nie. Kolejnym jest powszechny zwyczaj oprotestowania przetargów przez firmy, które nie zakwalifikowały się do dalszego etapu. Przykładem takiej sytuacji jest mała kilkuosobowa zagraniczna firma, która oprotestowuje wszystkie
przetargi w sektorze kolejowym. Kiedy protest zostaje odrzucony, firma odwołuje się do sądu. Efekt? Zamówienie czeka latami na rozstrzygnięcie sądu, a pieniądze na inwestycje nie mogą być wykorzystane. W ten sposób możemy stracić setki milionów euro przeznaczonych na budowę dróg i torów kolejowych. Potrzebna jest zmiana procedury przetargów, aby nie doszło do kompromitacji Polski w związku z
Euro 2012.
Co jeszcze jest potrzebne? - Mądrzejsze, szybsze i odważniejsze decyzje. Jesteśmy zmęczeni wzajemnym oskarżaniem się polityków o brak skutecznego działania. Przedsiębiorcy są bardziej zainteresowani tym, czy prowadzenie biznesu będzie łatwiejsze, niż tym, czy Ziobro złamał prawo, czy nie. Komisja Janusza Palikota coś robi, wiceminister gospodarki Adam Szejnfeld też, ale to wciąż za mało. Mamy rząd, od którego oczekiwaliśmy dużo więcej, ponieważ takie składał obietnice przedwyborcze. Niestety, sytuacja niewiele się zmieniła. Chcielibyśmy, żeby rządzący wykorzystali naszą wiedzę i doświadczenie do stanowienia lepszych przepisów prawa gospodarczego. Aby wzorem innych państw nie bali się z nami współpracować, wysłuchać naszych opinii i postulatów.
* Zbigniew Jakubas jest szefem Polskiej Rady Biznesu powołanej w1992 r. przez właścicieli i prezesów prywatnych krajowych i zagranicznych przedsiębiorstw działających w Polsce.
Jest także szefem Forum Przedsiębiorczości zrzeszającym siedem organizacji biznesowych. Celem Forum jest zabieganie u władz o rozwiązania konieczne dla rozwoju przedsiębiorczości.