http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

VAT prosi się o jedną stawkę

Andrzej Rzońca, Katarzyna Czarnecka-Żochowska
2008-09-02, ostatnia aktualizacja 2008-09-02 20:13

Jeśli nie zmniejszymy tempa wzrostu wydatków publicznych, to może trzeba zmniejszyć opodatkowanie dochodów z pracy, a ubytek w budżecie uzupełnić podwyżką VAT





W rankingu uciążliwości systemu podatkowego publikowanym przez Bank Światowy i firmę doradczą PricewaterhouseCoopers Polska zajmuje 125. miejsce na 178 państw uwzględnionych w badaniu. Oznacza to, że aż w 124 krajach na świecie system podatkowy jest mniej uciążliwy niż u nas. Pod tym względem dużo bliżej nam do Białorusi (178. miejsce) niż do Irlandii (6. miejsce). Podatki nie tylko są u nas wysokie, ale przede wszystkim bardzo skomplikowane. Uproszczenia wymaga w szczególności podatek od towarów i usług, czyli VAT.

Najważniejszą (choć nie jedyną) zmianą, o jaką prosi się ten podatek, jest wprowadzenie jednolitej stawki na wszystkie rodzaje transakcji. Oznaczałoby ono podniesienie stawek obniżonych wynoszących 7, 3 i 0 proc. i redukcję stawki podstawowej, która dziś sięga 22 proc. i należy do najwyższych w Unii Europejskiej.

Wysoka stawka podstawowa rodzi szczególnie duże koszty, które jej redukcja mogłaby znacząco ograniczyć.

Stawki obniżone dotyczą więcej niż 200 typów transakcji. Są zazwyczaj nakładane na te rodzaje działalności gospodarczej (np. produkcję rolną), które generalnie charakteryzują się niską i, co gorsza, wolno rosnącą produktywnością pracy i kapitału. W ten sposób podnosi się ich zyskowność w stosunku do pozostałych sektorów gospodarki. Z jednej strony, zmniejsza się wymogi kapitałowe dla tych rodzajów działalności. Prowadzące je firmy nie muszą zamrażać w rozliczeniach z urzędem skarbowym równie dużych kapitałów jak przedsiębiorstwa działające w sektorach obciążonych stawką podstawową. Z drugiej strony, zwiększa się popyt na dobra wytwarzane przez te firmy. Dobra te stają się tańsze w porównaniu do dóbr obciążonych stawką podstawową. Dodatkowo zbyt wysoki VAT zwiększa opłacalność wytwarzania różnego rodzaju dóbr w domu w stosunku do kupowania ich na rynku. Tymczasem produkcja na własne potrzeby uniemożliwia zarówno specjalizację, jak i osiąganie korzyści z dużej skali działania. Zasoby gospodarki - praca i kapitał - są marnotrawione.

Liczba obowiązujących stawek obniżonych oraz znaczny stopień skomplikowania przepisów w tym zakresie powoduje, że wiele firm ma duże problemy z przyporządkowaniem stawek VAT do dokonywanych transakcji. W efekcie często dochodzi do sytuacji, w których - na skutek niezamierzonych błędów ze strony podatników - produkty o identycznej charakterystyce są sprzedawane z różnymi stawkami. Tymczasem zastosowanie zbyt niskiej stawki - nawet w dobrej wierze - naraża przedsiębiorcę na sankcje ze strony administracji skarbowej. Dlatego też propozycja ujednolicenia stawek cieszy się poparciem dwóch trzecich przedsiębiorców. Ryzyko sankcji - nawet w przypadku nieumyślnych błędów - odstrasza od rozwijania działalności w naszym kraju w szczególności inwestorów zagranicznych, którzy nie znają zawiłości naszego systemu podatkowego.



Wprowadzenie jednolitej stawki przyniosłoby oszczędności zarówno firmom, jak i urzędom skarbowym (poprzez obniżkę kosztów prowadzonych kontroli skarbowych). Obecnie w celu określenia właściwej stawki VAT przedsiębiorcy muszą ustalić klasyfikację statystyczną dla każdego ze swoich towarów. Następnie tę samą klasyfikację sprawdzają uczestnicy kolejnych transakcji. Jedynie ostateczny nabywca, czyli konsument, jest zwolniony z tego obowiązku. Wreszcie kontroli poprawności stosowanych stawek dokonuje administracja podatkowa.



Ale wielość stawek nie tylko powoduje problemy interpretacyjne, na których rozwikłanie tracą czas przedsiębiorcy, urzędy statystyczne i administracja podatkowa. Stwarza ona także pole dla potencjalnych nadużyć.



Przy jednolitej stawce nie byłoby tych wszystkich kosztów. Im szybciej ją wprowadzimy, tym lepiej. Jedynie gdyby zdecydowano się na szybkie wprowadzenie euro, należałoby odłożyć tę zmianę - przynajmniej do momentu obniżenia dynamiki wzrostu cen żywności - tak aby zmiany w podatkach nie utrudniały realizacji kryterium niskiej inflacji, jednego z warunków przystąpienia do strefy euro. Konieczność zmiany konstytucji przed akcesją do strefy euro i bojaźliwość dużej części polityków sprawiają jednak, że scenariusz szybkiego wprowadzenia w Polsce wspólnej waluty jest mało prawdopodobny.

Jednolita stawka powinna zostać ustalona na takim poziomie, który gwarantowałby budżetowi utrzymanie obecnych dochodów.



Warto jednak wiedzieć, że w niektórych krajach podnosi się VAT, a uzyskane dzięki temu dochody przeznacza się na redukcję opodatkowania dochodów z pracy. Jeżeli spojrzy się na wysokość VAT, to nie przypadkiem jest ona najwyższa w krajach skandynawskich, charakteryzujących się dużymi wydatkami socjalnymi. W Danii obowiązuje jednolita stawka 25 proc. (która jeszcze niedawno sięgała 27 proc.). Drugim obok Danii krajem, w którym stawkę VAT ustalono na najwyższym, dopuszczalnym unijnym prawem poziomie, jest Szwecja. W Finlandii stawka podstawowa wynosi 22 proc., a obniżona 17 proc. Na przeciwnym krańcu w porównaniach międzynarodowych znajdują się kraje, w których zabezpieczenie społeczne stanowią głównie prywatne oszczędności. W takich krajach VAT jest albo niski (np. w Korei Południowej wynosi on 10, a w Singapurze - 7 proc.), albo w ogóle go nie ma (jak np. w Hongkongu). Zmiany podążające w przeciwnych kierunkach w opodatkowaniu dochodów i VAT nie mają tam większego wpływu na opłacalność pracy. Zarówno jeden, jak i drugi podatek w taki sam sposób zaburzają relację cen między czasem wolnym a konsumpcją (dochody w końcu uzyskuje się po to, aby móc konsumować), osłabiając bodźce do pracy.



Byłoby najlepiej, gdyby wysokie opodatkowanie dochodów z pracy w naszym kraju było redukowane dzięki uprzedniemu ograniczeniu relacji wydatków publicznych do PKB. Jeśli jednak nie sprowadzimy dynamiki wydatków publicznych poniżej tempa wzrostu gospodarki, wtedy opcja podniesienia VAT-u i redukcji składek na ubezpieczenie społeczne stałaby się godna rozważenia. Niestety, obawiamy się (choć chcielibyśmy się mylić), że i ona okazałaby się zbyt odważna dla dużej części polityków.



*Andrzej Rzońca jest wiceprezesem Fundacji Forum Obywatelskiego Rozwoju, na której czele stoi Leszek Balcerowicz, Katarzyna Czarnecka-Żochowska jest partnerem w PricewaterhouseCoopers

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 4 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów