http://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl//i/obrazki/google_search/sblank.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Szkolenie w cenie

Marcin Borowicz
2008-08-26, ostatnia aktualizacja 2008-08-26 12:42
Rezygnacja z funduszu pracowniczego?
Rezygnacja z funduszu pracowniczego?

Pan w garniturze przynudza o rozwoju miękkich kompetencji i efektywności pracy, rzutnik huczy niemiłosiernie, a w głowie wciąż szumi od wieczornych gier zespołowych "Indianie kontra Kowboje" przy wodzie ognistej. Ludzie na sali wykładowej z niecierpliwością spoglądają na zegar odliczający czas do końca zajęć. Szkolenie. Nieprzemyślany pęd do doskonalenia i zdobywania nieprzydatnej wiedzy? Dowód na hojność firmy i dbałość o pracowników? A może niezbędna inwestycja, dzięki której firma rozwija się i zwiększa swoją konkurencyjność?

"Szkoła Zarządzania Dogberta. Dziś nauczę was jak zmusić pracowników, aby zrobili coś niemożliwego. Podrzućcie kamień, który macie na stołach i każcie mu zawisnąć w powietrzu. Zaoferujcie mu jakaś niematerialną nagrodę, aby go do tego zmotywować".

Jak słusznie zauważyli autorzy książki "Jak przeżyć szkolenie" panowie Wojciech i Marek Wawrecki, w wielu korporacjach występuje forma rytualnego tańca godowego APS. APS czyli Analiza Potrzeb Szkoleniowych polegająca na tym, że firma szkoleniowa (albo trener we własnej osobie) udaje, że rzeczywiście interesuje ją, czego potrzebują pracownicy danej firmy. Z kolei zleceniodawca - zwykle pracownik działu HR - udaje, że potrzeby ludzi spędzają sen z jego powiek. Z kolei przeciętny pracownik udaje, że umiejętności opanowane na treningu pomogą mu w robieniu kariery w firmie.

Z jednej strony pracownicy działów zarządzania personelem muszą pokazać, że coś dzieje w firmie w temacie rozwoju pracowników. Z drugiej strony sami pracownicy albo nie wiedzą, czego chcą się nauczyć, albo nikt ich w tej sprawie nie słucha. Wychodzi na to, że chodzi o święty spokój i pieniądze. Firmy mają budżety na szkolenia, a firmy szkoleniowe chcą je wszelkimi sposobami wyssać.

Piknik szkoleniowy

Moda na szkolenia dotarła do Polski z Zachodu po przemianach gospodarczych końca zeszłego wieku. Ponad dziesięć lat temu można było przeczytać o takiej historii w "Gazecie Wyborczej":

Robert, 34 lata - Szkolenia same w sobie są bezwartościowe. Przyjeżdżają Amerykanie, specjaliści. Mówią: "W ogóle nie wiemy, jak jest u was w Polsce. Opowiemy wam, jak jest w Ameryce". A to zupełnie różne rynki. Jeździmy na te szkolenia, bo kwaterują nas albo w Jachrance pod Warszawą, albo w dobrych górskich ośrodkach. Można się upić, zabawić, pomieszkać za darmo. Zresztą nieobecność na wycieczce organizowanej przez firmę jest bardzo źle widziana.

I co opowiadają Amerykanie?

W pewnej amerykańskiej korporacji szef ukarał podwładnego:

- Nie dam ci podwyżki, bo nie umiesz pracować zespołowo.

- Jak to?

- Nie uśmiechałeś się na wspólnym zdjęciu.

Przez te dziesięć lat dużo się zmieniło, ale nie wszystko. Dalej za firmowe bądź państwowe pieniądze można pojechać na "atrakcyjne szkolenie". Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Kielcach wysłała pracowników na szkolenie na temat "Prawo zamówień publicznych - po nowelizacji w roku 2007". Wrocławska firma zorganizowała je w hotelu Szrenica w Szklarskiej Porębie. Za 1280 zł uczestnik miał zagwarantowane cztery noclegi i wyżywienie, dwa dni zajęć, a trzeciego dnia całodniowy "wyjazd szkoleniowo-turystyczny do Drezna".

O ile w państwowej instytucji może wybuchnąć afera z powodu takiego wyjazdu, w prywatnym przedsiębiorstwie, gdzie opinia publiczna nie kontroluje kosztów, takie szkolenia są częstsze i najbardziej cenione wśród załogi.

Szef oświadcza Dilbertowi: "Zawsze twierdziłem, że w firmie najważniejsi są ludzie. Ale doszedłem do wniosku, że to nieprawda. Ludzie są na dziewiątym miejscu. Na ósmym są krzesła".

Nawet sami HR-owcy zauważają problem. Na stronie Goldenline.pl poświęconej rozwojowi zawodowemu znajdziemy m.in. takie opinie w dziale o zarządzaniu personelem:

"Ja widzę w tej sprawie dwie strony medalu: z jednej strony idiotyczne testy na podstawie wymyślanych pytań, marne i powtarzane szkolenia, itd. Z drugiej strony zapóźnienie (głównie mentalne) w branży m.in. wynikające z poprzedniego ustroju a później 15 lat nierównowagi na rynku pracy powoduje, że uczenie kogokolwiek czegokolwiek jest samo w sobie cenne"

"Jurek zauważył ważną kwestię sztuczności i nadmiaru, nadmuchiwania balonu, w którym znajduje się jedynie powietrze. Działanie na rzecz pracowników a tym samym dla przedsiębiorstwa jest niezbędne tak samo jak zrozumienie tych potrzeb przez zarząd, ale obecna sytuacja przypomina mi zamęt, tworzy się otoczkę i sytuację na rynku z której mam wrażenie korzystają firmy szkoleniowe, rekrutacyjne a tak naprawdę specjalistów jest niewielu."

"Chaos jest, ale w tych organizacjach, u których świadomość potrzeby zarządzania ludźmi dopiero się rodzi, bądź tam gdzie management team nie dorósł jeszcze do tej roli".

Niestety management często nie dorasta do tej roli. Tworzy się strategię rozwoju pracowników pod szumnym pod hasłem "Najważniejsi są ludzie" lub "Naszym kapitałem jest załoga", a w rzeczywistości szkolenia to nikomu niepotrzebne przymusowe seminaria o niczym lub długo oczekiwana chwila przerwy, w której można odpocząć od pracy.

A jak jest z drugiej strony barykady szkoleniowej? Alex W. Barszczewski, trener z wieloletnim doświadczeniem w branży, w swoim blogu www.alexba.eu pisze tak:

  • 23 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

  • Szkolenie w cenie bagienne_dno 05.10.08, 10:14

    No i przyjeżdża amerykanin i naucza ja doprowadzić do upadłości swoja firmę ijeszcze na tym zarobić»

  • Szkolenie w cenie rozmawialski 05.10.08, 11:54

    Jak wszędzie również na rynku szkoleń pojawiają się buble i marketingowe badziewie. Najbardzie wkurza mnie jednak ten nieuczciwy mechanizm opisany delikatnie przez autora - ktoś oferuje »

  • Czyja Szkoła Zarządzania? Dilberta? zigzaur 05.10.08, 18:18

    Może autor artykułu się pomylił i szkoła powinna nazywać się, jak w tytulemojego postu.»