Najbliższa rozprawa, w połowie czerwca, przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym dotyczy decyzji Izby Skarbowej w sprawie kary za niezapłacony podatek VAT za 2005 rok. Urząd Skarbowy potrącił sobie kwotę 600 tys. zł, które spółka musiała zapłacić za nieprawidłowości dokonane przez osobą trzecią dostawcę złomu.
- To będzie precedensowy wyrok, ponieważ będzie to pierwsza taka rozprawa od wprowadzenia 1 kwietnia przepisów uzdrawiających sytuację w branży recyklingowej. Nowa ustawa, choć korzystna, nie zmienia jednak bardzo trudnej sytuacji firm działających w tej branży - komentuje Marek Suchowolec przewodniczący rady nadzorczej DROP S.A. - Urzędnicy skarbowi dopatrując się nieprawidłowości w transakcjach sprzed lat zabezpieczają od pewnego czasu duże kwoty z majątku tych firm, a udowodnienie niewinności w sprawach dotyczących transakcji sprzed 5 lat jest niezwykle trudne, tym bardziej jak dotyczy osób trzecich z którymi nigdy nie mieliśmy kontaktu. Jak ma to teraz miejsce - tłumaczy Suchowolec.
- W takich warunkach nie da się normalnie prowadzić działalności gospodarczej w Polsce - dodaje Suchowolec.
Izba Skarbowa nałożoną karę uzasadnia m.in. stwierdzeniem, że źródło pochodzenia złomu jest nieujawnione. W rzeczywistości od kilkunastu do kilkudziesięciu procent złomu w Polsce dostarczają gospodarce osoby fizyczne, a takie stawianie sprawy przez organy skarbowe może prowadzić do zakwestionowania większości transakcji na rynku recyklingowym i uniemożliwić dalsze funkcjonowanie działającym na nim firmom.
Wyrok w WSA ma zapaść 14 czerwca i będzie niezależnie od swojej treści, precedensem. To pierwsza skarga, ale na tym nie koniec.
Po wyczerpaniu drogi odwołań administracyjnych od decyzji Urzędów Skarbowych, następny jest Wojewódzki Sąd Administracyjny, a potem NSA. Spółka DROP planuje wystąpić z odwołaniem do sądu, o zajęte na poczet ewentualnych kar, które mogą zdarzyć się w przyszłości, następne o wiele wyższe kwoty. Urząd skarbowy, bowiem na poczet potencjalnych kar zajął tej giełdowej spółce w nieruchomościach i na kontach 21,5 mln zł.
Skarbówka zajmowała kolejno: 4 mln za 2006 r., 6 mln za 2007 r., 2 mln za maj 2010 r., 4 mln za grudzień 2009, i dodatkowo 9,5 mln za 2009 i 2010 z wyłączeniem wyżej wymienionych miesięcy.
- Od każdej z tej kwoty, będziemy się odwoływać oddzielnie, nie możemy tego zrobić za całą kwotę - mówi Marek Suchowolec.
Jak mówi przewodniczący, spółka ponosi w tym czasie wymierne szkody.
- Tracimy kontrahentów, kredyt kupiecki skrócił się nam do 1 dnia, o dolegliwościach finansowych, setkach tysięcy złotych na obsługę prawną oraz czasochłonności i zaangażowania w postępowanie sądowe, nie wspomnę. Zamiast biznesem zajmujemy się albo sądami, albo urzędami, albo kontrolami. Czy to jest przyjazne państwo deklarowane przez polityków? - pyta Suchowolec.
O kłopotach firm z branży recyklingowej pisaliśmy wielokrotnie na łamach wyborcza BIZ np. w artykule
"Złomiarze pod okiem fiskusa" W całej sprawie najważniejszy jest aspekt ekonomiczny, bowiem do końca kwietnia tego roku, w świetle prawa skarbówka miała prawo blokować konta firm, na poczet przyszłej kary. Nie wszyscy jednak byli w stanie wytrzymać ekonomicznie takiej blokady, w efekcie czego wiele firm upadało. Czas blokad w takich przypadkach wiązał się z czasem kontroli, a te potrafią trwać nawet kilka lat.
- Nie jest też niestety brany pod uwagę aspekt ekonomiczny sprawy, czyli straty gospodarcze związane z doprowadzeniem polskich firm recyklingowych do upadłości, ewentualne korzyści wynikające z kosztownego i czasochłonnego wyłuskiwania w grupie uczciwych przedsiębiorstw ewentualnych czarnych owiec. A straty są namacalne. Już w pierwszym kwartale tego roku DROP S.A. odprowadził do urzędu skarbowego 700 tys. zł. mniej niż w tym samym okresie w roku poprzednim - mówi Suchowolec.
W efekcie jak tłumaczą eksperci z branży recyklingowej traci Skarb Państwa, nie tylko na podatkach, ale również na wielomilionowych odszkodowaniach jakie będzie musiał zapłacić
budżet państwa za złe prawo i niefrasobliwość urzędników w wydawaniu decyzji.